nr. 92
VICTORIA, BC,
Listopad 2019
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Polskie Delikatesy
w Victorii
zapraszają


ARTYKUŁY

Od Redakcji

E.Kamiński-
Co słychać

w kraju nad Wisłą

J.S. -
Kino kobiece


E.Kamiński-
Rewolucja

męskiej mody

E.Korzeniowska-
Ciuchy

z odzysku

E.Caputa-
Puławski

gentelman

T.G.
Noc w Gdyni
przedwojennej

J.Wałek-
Kolekcja
Czartoryskich

E.Caputa-
Z kolekcji
Czartoryskich

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 45

Rozmaitości

Indeks autorów

Edward Kamiński

Rewolucja męskiej mody


Któryś ze znanych w świecie męskich postaci, bodaj że Mark Twain mówił, że to ubranie czyni mężczyznę. Stąd też pod wpływem między innymi takich opinii, w cywilizowanych krajach wyłonił się korporacyjny dress code - styl garniturów drogich marek jak np. Giorgio Armani. Po kosztownym zestawie z butami, spinkami do mankietów i nieodłącznym, markowym zegarku, biznesowi partnerzy rozpoznawali czy w ogóle warto ze sobą rozmawiać.
W Polsce, ściślej w PRL-u, o marynarce Armaniego można było przed laty tylko pomarzyć. Nieliczni szczęśliwcy mogli ją czasami dostać w paczce z używanymi ciuchami od krewnych na zachodzie. O elegancie w garniturze z popularnego domu towarowego PDT mówiło się z przekąsem, że wygląda jak stróż w Boże Narodzenie. Kogo było stać zamawiał garnitur u krawca, co wiązało się z trudnościami zdobycia odpowiedniego materiału, też z paczkowych dostaw.
Kiedy wreszcie doczekaliśmy się czasu, gdy i w kraju można się gustownie ubrać, garnitur przestał być symbolem statusu i pozycji. Zgodnie z biznesowym kodem nosi go już tylko co trzeci dyrektor czy kierownik przedsiębiorstwa. W badaniach Ogólnopolskiego Panelu Badawczego Adriana, aż dwie trzecie Polaków stwierdza, że w ich miejscu pracy nie ma wymogów dotyczących stroju. Zaledwie 11% ubiera się do pracy formalnie. Co drugi z respondentów ubiera się elegancko na uroczystości rodzinne, co czwarty - do kościoła, a co piąty na spotkania towarzyskie. Na co dzień przeważa wygoda. Sportowo nosi się obecnie sześciu na dziesięciu. Za elegancję robią dżinsy i koszula. Ewentualnie sportowa marynarka, która przejmuje rolę kurtki. Ku zgorszeniu pokolenia najstarszych elegantów, pokazanie się publicznie bez obowiązującego krawata lub muszki uważają za przejaw prostactwa. Nawet zamożni w wielkich miastach, gdzie jest najwięcej okazji do wystroju, nie są skłonni do zakupu nowego kroju garniturów. Nie ustępujemy w tym od zachodu, a tam dni krawatów, muszek, spinek do mankietów itp. są już policzone. Nosi je jeszcze tylko garstka dandysów, ekscentryków i emerytów na wyjątkowe okazje. Współczesne garnitury nosi się nawet do trampek, również szelki są już przeżytkiem.
Garnitur wymagający dobrego krawiectwa zawsze był kosztowny. Dziś można kupić go za kilkaset złotych. Nadal jest droższy od niezłej jakości ciuchów sportowych, ale najbardziej na kupnie garnituru zaważył zmieniający się klimat. Przy temperaturze 30 stopni C w cieniu ostatniego lata w Polsce i Europie, noszenie garnituru kłóciło się ze zdrowym rozsądkiem. W lipcu br. brytyjski Trades Union Congres zaapelował do pracodawców aby zaniechali dress code na czas upałów, nie tyle w trosce o zdrowie pracowników, a przede wszystkim ze względu że w takich temperaturach są oni mniej wydajni w pracy. >

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji