NavBar
nr. 7
VICTORIA, BC, Listopad 2008
ARTYKUŁY

Jarka Piecuch - Sprawozdanie
z tegorocznej działalności Stowarzyszenia Biały Orzeł


Anna Binakaj - Święto Wyzwolenia
Daty w życiu narodów wyznaczają historię


E. Kamiński - Z tarczą czy na tarczy?
Czyli dobry sposób na samozagładę.


E. Caputa - Przełomowy moment
4 listopada, przełomowy moment w historii dział się na naszych oczach...


H. Jazłowiecka - The Stars Of My Universe
fragment książki


E. Caputa - Powrót Jerzego Skolimowskiego
o nowym filmie reżysera


E. Caputa - NIECH ZYJE BAL!
fotoreportarz z Halloween 2008


R O Z M A I T O Ś C I
Fraszki, wierszyki, artykuliki


INFORMACJE LOKALNE

Edward Kamiński

Z tarczą - czy na tarczy?

Czyli dobry sposób na samozagładę

Od czasu, gdy z procą polowałem na wróble, a pokrywa kotła do prania udawała tarczę w wojnach na niby z rówieśnikami, technika militarna poczyniła postępy gwarantujące obu walczącym stronom totalne zniszczenie. Chłopaczyska z czasem wyrastają na normalnych osobników. Znikoma część z nich zasila jednak szeregi polityków, generałów i pomniejszych wojowników wciąż zafascynowanych chłopięcą wojenką. Nader widocznie utrudnia im to odróżnienie gier i zabaw od rzeczywistej strategii obronnej kraju.

Otóż i mamy przykład w przypadku obronnego systemu rakietowego zwanego Tarczą Kosmiczną. Tarcza ma chronić terytorium i wojsko USA oraz sojuszników z NATO przed atakiem rakietowym. W Polsce powstanie baza 10 rakiet przechwytujących pociski dalekiego zasięgu, wystrzelone z Azji. Podpisaniu umowy z USA w sierpniu tego roku, towarzyszył bezgraniczny optymizm co do bezpiecznej, świetlanej przyszłości. Mówiono o „wieloletniej, a nawet wielowiekowej przyjaźni polsko-amerykańskiej”, że Ameryka nie pozwoli wyrządzić nam krzywdy. Włos z głowy nam nie spadnie i w ogóle parafrazując stare porzekadło: „Polak – Jankies dwa bratanki...”

Kilka dziesięcioleci po II wojnie światowej pokój na świecie utrzymywał MAD (można odczytać – szalony), Mutual Assured Destruction, czyli wzajemnie zagwarantowane zniszczenie w wypadku użycia broni nuklearnej przez USA lub ZSRR. Nie byłoby więc wygranych. Stan równowagi między mocarstwami naruszył prezydent Ronald Regan, grożąc Rosjanom przygotowaniami nowego systemu obronnego Star Wars. Potężne lasery zainstalowane na satelitach miały zestrzeliwać rakiety międzykontynentalne. Było w tym wiele blefu. Jak dotąd daleko jeszcze do sukcesu, a naziemny system obrony antybalistycznej GMD, w ciągu lat testów, zniszczył tylko dwie z pięciu wystrzelonych rakiet. Groźba zmusiła jednak Sowietów do zaprzestania wyścigu zbrojeń i planów podboju świata. Po rozpadzie ZSRR i chwilowej zapaści gospodarczej nowej Federacji Rosyjskiej, wpływy z odkrytych tam złóż oleju i gazu ziemnego wspomagają finansowo budowę militarnej potęgi. Nie mało przyczynia się ku temu też doktryna wojenna George’a W. Busha głosząca, że przewagę militarną należy wykorzystać nie tylko wobec wrogów, ale i potencjalnych przeciwników. Zwłaszcza tych, którzy mogliby zagrozić dominacji USA w świecie. Inaczej mówiąc:  kto nie z nami ten przeciw nam.

Wprawdzie nazwanie części programu amerykańskiej ofensywy strategicznej Tarczą sugeruje, że jest to system obronny, wzmaga u Rosjan właściwą im podejrzliwość. Rakiety to rakiety! Kto tam wie czy miłujące pokój, czy wprost przeciwnie?

Kraje nadbałtyckie łącznie z Polską, korzystając z rozpadu imperium sowieckiego przezornie, schroniły się pod parasol NATO (Związku Demokratycznych Państw Europy i Północnej Ameryki). Ubiegają się o członkostwo Ukraina i Gruzja. Ostatnie wydarzenia w Gruzji były pokazem pretekstów. USA i państwa zachodnie udawały, że występują w obronie niezależności tego państewka, gdy w rzeczywistości chodzi o dostęp do złóż oleju i gazu ziemnego w regionie Morza Kaspijskiego i Średniej Azji. Rosyjskie wojska broniły dostępu do terytorium swych wpływów i interesów w dawnych republikach ZSRR udając, że działają w obronie zamieszkałych tam Rosjan. Aby zapewnić sobie dostateczną ilość bronionych rozdawano uprzednio Gruzinom paszporty rosyjskie. Obecność doradców z Izraela i USA w Gruzji, dostawy broni i zaciskający się wokół granic rosyjskich krąg państw NATO budzą u Rosjan niepokój.

* * *

Celem tarczy w Polsce jest ponoć obrona przed rakietami państw zbójeckich: Korei Północnej, Iranu i im podobnych reżimów. Choć dla rakiet jest blisko, dla Polaków tamte kraje są daleko. Nie bez przyczyny, w przekonaniu rodaków największym zagrożeniem jest natomiast „wielki brat” u wschodnich granic. Do instalacji wyrzutni rakietowych może w ogóle nie dojdzie, gdy po wyborach listopadowych mniej wojownicza ekipa obejmie rządy w Washingtonie. Nic to, już teraz na ulicach Warszawy można usłyszeć jak „dopieprzymy Ruskom, damy im popalić„. Co gorzej, wielu „oficjelom” udzieliła się podobna tromtadracja. Nawet prezydent Lech Kaczyński na wiecu w Gruzji, gdy wtargnęły tam rosyjskie czołgi, wykrzykiwał do tłumu, że „będziemy walczyć wspólnie do upadłego„. Polacy najchętniej wysłali by większość Rosjan na inną planetę.  Niestety rzeczywistość zbliżona jest do dowcipu z okresy wyścigu o podbój kosmosu:

Mały Józio przy telewizorze woła:
-   Tato! Tato! Ruskie na księżyc poleciały!
-  Wszystkie?
-  Nie, tylko jeden w rakiecie!
-  To co mi d... zawracasz!

Ruskie są i będą. Większość z rozrzewnieniem wspomina dziś komunistyczne czasy i wyraża zadowolenie, że pod rządami Putina i Miedwiediewa Rosja odzyskuje „należną pozycję w świecie”. W pierwszym tomie nowo wydanego podręcznika „Historia Rosji 1900 – 1945” dzieci uczą się, że wojnę w1920 roku nie wywołała Rosja, ale Polska, a polscy oficerowie zostali zabici w Katyniu w odwecie za wymordowanie tysięcy bolszewickich jeńców. Wśród wielu innych tego rodzaju „kwiatków” największy zbrodniarz wszech czasów Józef Stalin ukazany jest jako mąż opatrznościowy, który zbudował wielkie i liczące się w świecie imperium. W Rosji przybiera na sile ksenofobia, rasizm, pochwała zbrodni i ludobójstwa, wielkorosyjska postawa w stosunku do innych narodów, nie liczenie się z opinią i przyjętymi normami postępowania w kryzysach międzynarodowych.  Mimo zmian ustroju polityka rosyjska jest zagrożeniem nie tylko dla krajów granicznych, ale i dla globalnego pokoju.

Wśród braci Słowian emocje górują nad zdrowym rozsądkiem, zwłaszcza u Rosjan. Trzeba zachować ostrożność w próbach dopasowania poczynań Rosji do zachodniego sposobu myślenia. Nie można lekceważyć pogróżek ruskich generałów, że Polska po instalacji wyrzutni Tarczy będzie pierwszym krajem zbombardowanym nuklearnie od czasów Hiroszimy i Nagasaki. Ruchome wyrzutnie rakietowe, zgrupowane na granicy w Kalingradzie, wycelowane na polskie obiekty militarne i punkty strategiczne (czytaj większe miasta) szczególnie uwzględnią Warszawę. 40 000 głowic nuklearnych na wielu rakietach balistycznych dalekiego i bliskiego zasięgu, jakie mają w arsenale, przebije się do celu, nawet w najbardziej zmasowanej obronie. Wystarczy kilka takich pocisków by z Polski została tylko radioaktywnie skażona pustynia. Zamiast więc zachowywać się jak roztropek trykający kijem w kuper niedźwiedzia, sądząc, że się wystraszy, potrzeba trzeźwej oceny przedmiotu, bez zachwytów nad znikomym systemem obrony w stosunku do sił przeciwnika. Niema jednoznacznej opinii, że gwarancje poparcia i obrony udzielone przez USA zapewniają nam bezpieczeństwo. Przy zawieraniu tego rodzaju traktatów międzynarodowych wskazane jest przypomnienie sobie lekcji jakie udzieliła Polsce niełatwa historia.

# Zacznijmy od czasów kiedy Polacy wiernie walczyli u boku Napoleona z nadzieją wskrzeszenia Rzeczpospolitej. W traktatach pokojowych podpisanych przez Napoleona w 1801 roku z Austrią w Luneville i Rosją w Paryżu nie ma najmniejszej wzmianki o Polsce. Wódz Francuzów mógł, ale nigdy nie potraktował polskiej sprawy serio. Przyczynił się tylko do powstania ułomnej namiastki jakim było Księstwo Warszawskie. Interesowało go jedynie ile przyniesie mu to żywności i „mięsa armatniego”. Kłopotu z polskimi oddziałami pozbył się posyłając około 6000 polskich legionistów na dalekie San Domingo na Karaibach (obecnie Haiti). Ze szczytnym hasłem „Za naszą i waszą wolność” służyli tam do utrzymania koloni i walk powstańczych. Powróciło stamtąd zaledwie 78 oficerów i 271 żołnierzy.

# W latach 1863 – 64  Napoleon III, cynik, łudził pięknymi słowami powstańców, krwawiących w walce z zaborczym caratem, ale nie kiwnął palcem żeby pomóc.

  # 3 czerwca 1918 roku sprzymierzone w I wojnie światowej państwa zachodnie uznały prawo Polski do niepodległości. 11 listopada tegoż roku, po 123 latach niewoli, Józef Piłsudzki obejmuje władzę w Warszawie. Kiedy jednak dochodzi do omawiania naszych granic na konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 roku uważano, że Polska jest państwem zależnym. Jej roszczenia należy przykrawać do potrzeb i wymogów protektorów. Polacy winni robić co im się każe. W spornych kwestiach granicy z Niemcami na Śląsku  Lloyd George, ówczesny premier Wielkiej Brytanii, ponoć powiedział,  że prędzej oddałby małpie zegarek, niż Polsce Górny  Śląsk.

# Niespełna dwa lata po odzyskaniu niepodległości Polsce znów zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo, tym razem ze strony Rosji sowieckiej. 4 lipca 1920 roku Tuchaczewski na czele kilkuset tysięcznej armii wyrusza z nad Berezyny. W rozkazie dziennym woła: Na zachód.... Po trupie białej Polski, wiedzie droga do światowego pożaru. W pierwszych dniach sierpnia pięć armii sowieckich zbliża się już do Warszawy. Przewaga bolszewików jest miażdżąca. Brytyjczycy odmawiają pomocy mimo wcześniejszego ku temu zobowiązania. Niewielka francuska misja wojskowa w Polsce nie tylko, że nie została wzmocniona, ale Francuzi wstrzymują kredyty militarne na zakup broni. Zwycięstwo armii polskiej nad bolszewikami okrzyknięto potem cudem nad Wisłą. Ambasador brytyjski w Berlinie, lord D’Abernon powiedział między innymi: Bitwa pod Tours uratowała naszych przodków przed jarzmem koranu. ... Bitwa pod Warszawą uratowała Europę Zachodnią przed o wiele groźniejszym niebezpieczeństwem : fanatyczną tyranią sowiecką.

#  1 września 1939 roku pancerne dywizje hitlerowskie przekraczają granice Polski. Trzy dni później, zgodnie z zawartymi traktatami, Anglia i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę. Francuzi zapowiedzieli uderzenie w ciągu 15 dni. Francuska armia posunęła się kilka kilometrów i zatrzymała się na odpoczynek. Mieli przed sobą zaledwie parę rezerwowych dywizji niemieckich. Zaatakowanie ich mogło przynieść decydującą pomoc ginącemu sojusznikowi. Gdy dogorywała Warszawa na pozycjach francuskich akcję nazywano drole de guerre – śmieszną wojną. Generał polski Norwid Neugebaur w Anglii nie mógł dopchać się do brytyjskiego szefa sztabu i dopiero 9 września uzyskał audiencję. Ten przyciśnięty do muru zapowiedział dostawę broni w ciągu 5-ciu miesięcy, czyli nigdy.

# Wielka Brytania nie zareagowała też kiedy Sowieci wkroczyli 17 września 1939 roku na wschodnie tereny Polski. W błyskawicznie rozgrywających się wypadkach Polska nie wypowiedziała wojny ZSRR. Polski rząd na uchodźstwie został zaś skutecznie powstrzymany przez aliantów przed jej wypowiedzeniem. Posłużyło to do wygodnej aliantom interpretacji układu z Polską jako zwolnienie z obopólnych zobowiązań. Po ataku Hitlera na ZSRR w czerwcu 1941 roku, Sowieci stali się naturalnym sojusznikiem Wielkiej Brytanii. Zaczęły się więc naciski Churchilla, aby rząd Sikorskiego unormował swe stosunki z nowym sprzymierzeńcem. W konsekwecji umożliwiło to umycie rąk – z czystym sumieniem – od problemu polsko-rosyjskiego. Honor brytyjski został uratowany. Byleby utrzymać porozumienie między aliantami a ZSRR, rząd Churchilla wielokrotnie popierał żądania Stalina względem Polski. W 1944 roku rząd brytyjski przyznał oficjalnie, że nie ma zamiaru wypełnić zobowiązań traktatowych i gwarantować granic Polski.

# Polskie siły zbrojne na Zachodzie liczyły około 230 tysięcy żołnierzy. Przez blisko 6 lat Polacy walczyli i ginęli. W proporcji do rozmiarów Polski, ponieśliśmy największe straty i ofiary w ludziach ze wszystkich krajów. 6 milionów ofiar to 18 procent 35 milionowego społeczeństwa w 1939 roku. Drugi kraj to ZSRR z 11,2 % strat. Niemcy, którzy wywołali wojnę straciły 7,4%. Wielka Brytania i USA straciły łącznie 1,1 %. Więzi rządu polskiego z brytyjskim były bardzo bliskie. Stosunki Sikorskiego z Amerykanami określano jako serdeczne, zwłaszcza po spotkaniu z Rooseveltem w 1941 i 42 roku. Pojawienie się sowieckich racji przekreśliło jednak przyjaźń. Roosevelt i Churchill przychylali się do żądań Stalina, bo taka była wówczas racja stanu. Po odkryciu zbrodni wymordowania polskiej kadry oficerskiej w Katyniu, spięcie między Polską a ZSRR groziło rozpadem wielkiej koalicji. Armia sowiecka ponosiła w tym czasie główny ciężar walki z Niemcami. Zerwanie sojuszu nie wchodziło w rachubę. Do pewnego stopnia tłumaczy to politykę wobec ZSRR.

Jednak niedopuszczenie polskich żołnierzy, szczególnie polskich lotników do udziału w londyńskiej paradzie zwycięstwa po wojnie jest policzkiem wymierzonym wiernym, polskim sojusznikom. Polacy latający w formacjach Royal Air Force - zaledwie 5% jego sił, zadali około 20 % zniszczeń Luftwaffe w decydującej, powietrznej bitwie o Anglię. Byli wówczas powszechnie uznanymi bohaterami. Winston Churchill powiedział o nich w parlamencie: „Nigdy, jeszcze w historii tak wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym”.

# W dniu obwieszczenia końca wojny 9 maja 1945 roku byłem już 14 – letnim wyrostkiem. Dozgonnie nie zapomnę szału radości. Tłum wylęgły na ulice śpiewał, tańczył, wiwatował. Ludzie śmiali się, płakali, ściskali i całowali. W tym zbiorowym „orgazmie” szczęścia nie wiedzieliśmy tylko, że koniec wojny to jeszcze nie początek wolnej Polski. Na pierwszym spotkaniu Wielkiej Trójki w Teheranie 28 listopada 1943 roku podzielono Europę na strefy wpływów. Polskę oddano pod kontrolę ZSRR nie informując nawet o tym naszych przedstawicieli. Najłatwiej dzieli się cudze. Oto cytaty z dwóch listów Roosevelta z 1944 roku, długo objęte tajemnicą: W lutym napisał do swojego ambasadora w Moskwie Averella Harriman’a iż “nie dba o to, czy kraje sąsiadujące z Rosją zostaną skomunizowane”. W październiku (wkrótce po upadku powstania warszawskiego) do Stalina: “Mam nadzieję, że nie muszę Pana zapewniać, iż Stany Zjednoczone nie poprą żadnego rządu tymczasowego w Polsce, sprzecznego z Pana interesami”.

# Częściowe ujawnienie dokumentów amerykańskiego planowania strategicznego w okresie zimnej wojny, ukazuje w zarysie plany ataków atomowych na państwa Układu Warszawskiego, w tym Polski. W razie wojny z ZSRR na pierwszy ogień miały iść mosty na Wiśle, Odrze i rzekach płynących z południa na północ. Miały one bowiem newralgi-czne znaczenie dla transportu armii czerwonej. W roku 1955 sztabowcy brytyjscy zakładali bombardowanie atomowe 50 najważniejszych w Polsce węzłów kolejowych i komunikacyjnych, w większości znajdujących się w dużych miastach. Pierwszy zintegrowany, amerykański plan uderzenia nuklearnego (SIOP – Single Integrated Operational Plan) na obóz komunistyczny powstał pod koniec roku 1960. Uwzględniał on uderzenie wyprzedzające napaść ze strony radzieckiej. 3200 głowic nuklearnych na naziemnych wyrzutniach rakiet balistycznych, na okrętach wojennych i łodziach podwodnych miały między innymi zniszczyć co najmniej 130 miast przeciwnika. W Polsce najbardziej interesowano się położeniem wojska radzieckiego na Pomorzu Zachodnim i na Dolnym Śląsku. W następnej kolejności głównymi drogami kolejowymi na osi wschód – zachód, zgrupowaniami wojska polskiego, rafineriami ropy naftowej, elektrowniami i głównymi centrami administracyjnymi. Plany SIOP uzupełniano aż do lat 70. Kiedy więc senator Robert Kennedy witany był w Polsce z nadzwyczajnym entuzjazmem tłumu, w tym czasie kanadyjscy, brytyjscy i amerykańscy attache wojskowi przemierzali Polskę sporządzając mapy, zdjęcia i opisy obiektów, potencjalnych celów nuklearnych. Do roku 1956 służyły ku temu też loty nad Polską amerykańskich samolotów szpiegowskich U-2, a od połowy lat 60-tych zdjęcia satelitarne.

***

Honor, prawda w układach i traktatach międzynarodowych są towarem deficytowym. Liczą się przede wszystkim własne interesy, korzyści i bezpieczeństwo, a te z reguły należą do wielkich mocarstw. Zmieniają się też warunki zależne od czasu i sytuacji łamiące postanowienia. Nie wszystko też należy przypisywać złej woli stron układających się. Racja stanu usprawiedliwia wiele. Nawet w okresie wojny prezydent Roosevelt nie zapomniał o zasadzie „business is buisiness”. W zamian za dostawy broni i sprzętu wojennego, żądał od Anglii wyprzedaży zapasów eksportowych i dóbr materialnych po zaniżonych cenach. Pod koniec wojny złamał nagle umowę i wstrzymał pomoc. Narzucił kredyty na warunkach, które nazwano w Wielkiej Brytanii „ekonomicznym Monachium”. Wiele należy położyć na karb różnicy mentalnej, sposobu rozumowania państw ukształtowanych w innych warunkach historycznych i geograficznych. Anglosasom np. trudno jest pojąć problemy graniczne narodów ze wszystkich stron otoczonych lądem.

Jak pisze znany historyk Norman Davis - „Nigdy nie przyszło im stanąć w obliczu perspektywy oddania Kentu Niemcom czy Kalifornii Związkowi Radzieckiemu. Ze zdziwieniem, obojętnością, jeśli nie wręcz z pogardą patrzą na tych, którzy są gotowi oddać życie za piędź ziemi lub przerywaną linię nakreśloną na mapie”. Tak uwielbiany w Polsce prezydent John Fitzgerald Kennedy przyczynił się do kryzysu spowodowanego instalacją radzieckich rakiet na Kubie. Po rozlokowaniu amerykańskich baz wojskowych z bronią atomową przy południowej granicy ZSRR w Turcji, wyraził zdziwienie, że Moskwa umieściła swoje wyrzutnie w pobliżu USA. Kiedy następnie pod wpływem pogotowia amerykańskich sił militarnych zdemontowano bazę Kubańską, Polacy wiwatowali na cześć Kennedyego, bo dał Ruskom odprawę. Wojna wisiała na włosku. Nic to, że za naciśnięciem guzika mogli wyparować w detonacjach nuklearnych żywiąc gorące uczucia do przyjacielskiej Ameryki. Tym którzy chcą wierzyć, że łamanie umów międzynarodowych i udzielanych tam gwarancji, to już odległa przeszłość można przytoczyć coś z aktualiów. 16 września br. wysoki rangą francuski dyplomata, bliski współpracownik prezydenta Francji, w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej powiedział, między innymi, że przyjęcie Gruzji do NATO oznaczałoby koniec solidarności sojuszu w wypadku ataku na jeden z krajów. “Nie wyobrażam sobie wojny NATO z Rosją w obronie Gruzji”.

Szczególnie warta uwagi jest wypowiedź 3-go września br. Ted Carpenter’a, wice prezesa Studiów Obrony Narodowej i Polityki Zagranicznej Instytutu w Waszyngtonie. “Jastrzębie” bezpodstawnie zakładają, że atak na jednego członka NATO jest atakiem na wszystkich członków. Jedynym sposobem żeby uchronić się od katastrofy polityki zagranicznej USA jest wycofanie na czas gwarancji, których Waszyngton nie jest w stanie dotrzymać. Do tych gwarancji należą gwarancje dane Polsce i Czechom w sprawie budowy systemu Tarczy. Polacy, Ukraińcy i Czesi faktycznie wierzą, w takie gwarancje, wydane ponad stu państwom na świecie, głównie w celu kontrolowania ich, a nie faktycznemu przychodzenia im z pomocą. Naiwni wzbudzają pogardę wielkich państw, kiedy ponoszą skutki swej głupoty politycznej.

***

Nie można odmówić Polsce racji do umacniania swych sił obronnych. Jest to logiczna potrzeba kraju o tak specyficznym położeniu geo-politycznym. Wydaje się jednak, że Polska wplątała się w układ bez rozważenia konsekwencji obecnej polityki amerykańskiej. Można się zgodzić z opinią niezależnego pisma brytyjskiego The Guardian w jednym z numerów sierpniowych br., że tak naprawdę obecna administracja nie ma żadnej polityki zagranicznej, lecz kilka polityk wewnętrznych, które przenoszą poza własne granice. Liczy się tylko to, kto dostanie w łapę i jakie będą z tego płynąć korzyści polityczne.

Jest duże prawdopodobieństwo, że Polacy znowu zostaną wystawieni na pierwszy ogień. Możliwy jest też scenariusz w którym atak nuklearny w rozgrywce Moskwa – Waszyngton odbędzie się na polskiej ziemi, by dojść do porozumienia i uniknąć obopólnego zniszczenia

Żadna broń, dopóki nie nastąpi nieodwracalne jej użycie, nie zastąpi rozważnej dyplomacji bez pokrzykiwań i tromtadracji. Już raz „zwarci, silni, gotowi” mieliśmy nie oddać ani guzika. Dyplomacja wciąż ma kolosalną przyszłość.

Kontakt