nr. 51
VICTORIA, BC,
marzec 2014
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Younger
Than Yesterday
Dom Polski
11 kwietnia

Opiekun
Polskiego Domu
Poszukiwany


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Józef Hen -
DZIENNIK

ciąg dalszy

Ewa Korzeniowska -
Pytanie o
Insurekcję

kościuszkowską

Magdalena Hen-
Na Krymie

jest inaczej

Teodozja Lisiewicz -
Dulębianka
Bojowniczka o prawa
kobiet

Lidia Mongard -
Wiosenne Zieleniny

z cyklu Botanika
stosowana

Co słychać
w muzeum

RBCM

Bogusław Woźniczka -
Topienie Marzanny
fotoreportaż

Memoriał
Bronka Czecha
fotoreportaż

Helena Mniszkówna
Trędowata

odc. 6

Rozmaitości


Indeks autorów

Ewa Korzeniowska

Pytanie o Insurekcję


Koło Targowicy, od lipca do listopada 1792 roku obradował Sejm Grodzieński. Obserwatorami obrad byli wysłannicy troskliwej carycy Katarzyny, której „dobro Polaków leżało na sercu”. Mimo nacisków posłowie tygodniami zwlekali z podejmowaniem decyzji o oddaniu pod opiekuńczy protektorat kolejnych części ojczyzny. Pewnego dnia salę sejmową wypełnili rosyjscy żołnierze z karabinami. Polscy posłowie z rosyjskimi lufami przy skroniach podpisywali akt zatwierdzający II rozbiór Polski. Samobójcza decyzja Sejmu zniweczyła wszystkie nadzieje na stworzenie nowoczesnego państwa, jakie żywił król Stanisław August i jego koledzy od „czwartkowych obiadów”, twórcy Konstytucji 3-go maja. Polska stanęła na skraju upadku.
Po przystąpieniu Króla Stanisława Augusta do Konfederacji Targowickiej, rozpoczęła się emigracja żołnierzy, patriotów, którzy nie chcieli walczyć przeciwko swojemu królowi. Wyjechali z ziem polskich między innymi Hugo Kołłątaj, książe Józef Poniatowski, Jan Ursyn Niemcewicz. Jednym z ostatnich emigrantów opuszczających kraj był owiany sławą bohatera, Tadeusz Kościuszko. Większość uchodźców osiadła w Lipsku. Emigranci patrioci tworzyli tam plan walki o odzyskanie wolności. W życie mieli go wprowadzić działacze w kraju. W okrojonej Polsce znaleźli się ludzie, którzy nie tak łatwo godzili się ze stratą niezależności, rozumieli oni potrzebę istnienia niezawisłej Polski. Niektórzy z nich wierzyli, że jeszcze nie wszystko zostało stracone.
Jeszcze przed podpisaniem na Sejmie Grodzieńskim układu zatwierdzającego II rozbiór Polski, zaczęto myśleć o zbrojnym wystąpieniu przeciwko zaborcom. Dla wielu Polaków drugi rozbiór był iskrą zapalającą ogień patriotyzmu i chęć odwetu. Z hasłami wolności i równości na ustach odbywała się w tym czasie rewolucja francuska. Nadarzała się, zdaniem polskich patriotów, dobra okazja, by zbrojnie wystąpić przeciwko Rosji i Prusom i, przy poparciu Francji odzyskać wolność.
W celu uzyskania bratniej pomocy od francuskich rewolucjonistów, w styczniu 1793 roku Tadeusz Kościuszko pojechał do Paryża i przybył tam w dzień egzekucji króla Ludwika XVI. Udało mu się, co prawda spotkać z Robespierem, ale żadnych konkretnych obietnic od niego nie uzyskał. Ani w Paryżu, ani w Londynie ani w Sztokholmie nie obiecywano Polsce konkretnego wsparcia.
W celu czynnego organizowania powstania w grudniu 1793 roku powstało w Warszawie tajne stowarzyszenie patriotyczne. Na jego czele stanął szlachcic z kaliskiego, Ignacy Działyński; na cele organizacyjne wziął on pożyczkę pod zastaw swoich włości. Naczelnikiem powstania ogłoszono Tadeusza Kościuszkę.
Kościuszko będąc doświadczonym batalistą rozumiał, być może jako jedyny, że do walki zbrojnej trzeba się dobrze przygotować, dlatego wstrzymywał się od podejmowania decyzji o jej wybuchu. Twierdził, że weźmie w ręce dowództwo powstania pod warunkiem, że będzie ono znakomicie przygotowane w poszczególnych regionach Polski. Uważał, że przystępując do wojny bez planu, strategii, i środków do jej przeprowadzenia jest wysoce nieroztropne. Kościuszko stawiał też warunek, aby powstanie było całkowicie wojskowe. Sugerował, by w kraju powstała sieć struktur wojskowych, regularnie ćwiczących, złożonych z szlachty i włościanin. Walka prowadzona miała być nie tylko pod hasłem wyzwolenia narodowego, ale także o wolność i równość dla wszystkich obywateli.
„Za samą szlachtę bić się nie będę, chcę wolności całego narodu i dla niej tylko wystawię me życie.” - powiedział Kościuszko.
Prawie cały rok trwały prace konspiracyjne. Po ziemiach polskich rozjechali się emisariusze prowadząc zbiórkę pieniędzy i agitując po wsiach i po dworach na rzecz powstania. Polacy dysponowali 15 tysiącami żołnierzy stacjonującymi w Warszawie i okolicach. W arsenale warszawskim znajdowało się 400 armat i 20 tysięcy sztuk broni palnej. Tymczasem Kościuszko chciał poprowadzić do walki, co najmniej 60 tysięcy żołnierzy, w tym uzbrojonych w postawione na sztorc kosy, chłopów. Chciał mieć też dobrze przygotowane zaplecze organizowane przez kluby patriotyczne.
Pod wpływem nacisków z kraju, we wrześniu 1793 roku Kościuszko, jako Rafał Milewski, przybył na ziemie polskie. Pragnął osobiście zapoznać się z wynikami przygotowań. W Pogórzu koło Krakowa spotkał się z Działyńskim i innymi przywódcami tajnego zaprzysiężenia. Po rozmowie z nimi stwierdził, że stopień gotowości bojowej jest niedostateczny. Wątpliwości Kościuszki potwierdził generał Józef Zajączek, który po powrocie z dziesięciodniowego rekonesansu w Warszawie relacjonował, że :
„W kraju wiele zapału, lecz mało środków. Powstanie włościan jest zaledwie prawdopodobne. Związkowi nie podjęli jeszcze określonego planu działania. Stosunki ich i wpływy są ograniczone.”
Skutek zebranych informacji był taki, że Kościuszko polecił z insurekcją się nie spieszyć, a raczej odkładać ją, by osiągnąć pełną militarną gotowość. Dowiedziawszy się, że władze rosyjskie są świadome jego obecności na ziemiach polskich, opuścił je udając się do Włoch. Członkowie związku byli niezadowoleni z takiego obrotu sprawy. Nie podobało się konspiratorom warszawskim, że Kościuszko w takiej chwili wyjechał. Byli tacy, co uważali, że popełniono błąd składając przywództwo powstania na ręce generała Kościuszki, który właśnie przeżywał kolejny miłosny dramat. Gdyby nie zwrócili się do Kościuszki, to teraz sami podnieśliby chorągiew do walki i może nawet byłoby już po wszystkim.
O przygotowaniach do insurekcji wiedziała Austria i poprzez swojego ambasadora przyobiecała konspiratorom cichą pomoc dla poparcia polskiej sprawy. Choć podobno wysłannik cesarski powiedzieć miał konspiratorom, że jak będą wygrywać, to mogą liczyć na wsparcie austriackie, ale jeśli przegrają, to Austria zagarnie część Polski, - pisze w wspomnieniach Julian Ursyn Niemcewicz.
Powoli wyczerpywała się cierpliwość komitetu warszawskiego, zaczęły się, więc naciski na Działyńskiego, by nie czekać na Kościuszkę. Jedni chcieli bez żadnego wodza chwycić za broń, inni wysuwali nowych kandydatów na przywódców. W mieście wzmagał się patriotyczny niepokój, rósł opór przeciwko panoszącym się coraz bardziej Moskalom. Oto jak opisuje sytuację w Warszawie rezydent angielski, William Gardiner w liście do Lorda Grenvill’a, swojego zwierzchnika w Londynie:
„Nienawiść, milordzie, ku Rosjanom w tej stolicy, zdaje się każdą godziną poszerzać, rozdmuchiwana jak z wielu powodów do rozumiewa się, przez głównych autorów przyszłej rewolucji (właściwie zwolenników ustawy 3-go maja). Tak często byłem tego świadkiem na ulicach, na teatrze na różnych innych zebraniach, iż lękam się, co moment gwałtownego wybuchu, który może pociągnąć za sobą straszną katastrofę. Zapewne dla tej fermentacji ściągnięto pod samą Warszawę znaczne siły rosyjskie.”
Tymczasem 21 lutego, namiestnik rosyjski w Warszawie, Osip Igelstrom ogłosił redukcję polskiego wojska, która miała się zacząć 15 marca. Na wieść o tym terminie szlachcic litewski, generał Karol Prozor wraz z ks. Franciszkiem Dmochowskim wyjechali do Drezna, by błagać Kościuszkę o rozpoczęcie insurekcji. Powstańcy liczyli na pieniężną pomoc Anglii i Austrii, pozwalali im w to wierzyć przebywający w Warszawie dyplomaci.
25 lutego u szambelana Jana Węgierskiego zebrało się 70 osób należących do zaprzysiężenia i podjęto decyzję natychmiastowego zbrojnego działania z Kościuszką, czy bez. Jakie panowały wówczas nastroje obrazuje incydent opisany w pamiętniku Ursyna Niemcewicza:
„Gdy węgierski szlachcic Andrzej Kapostas namawiał by jednak zaczekać na decyzję naczelnika, kapitan artylerii Miller porwał się na niego z szablą wołając:„Zdrajco, wkręciłeś się do nas, aby nam przeszkadzać dokonaniu dzieła wyswobodzenia. Jak moskale przez ten czas nam zabiorą arsenał, cóż nas czeka? Na to Kapastos: Lepiej żeby zginęło tysiąc niż sto tysięcy przez naszą nierozwagę.
Sekret spisku przestawał powoli być tajemnicą. Pogłoski o planowanym powstaniu dotarły też do władz rosyjskich. Generał Igelstrom rozkazał aresztować głównych przywódców zaprzysiężenia, ale na przygotowania patrzył przez palce. Wszystko wskazywało, bowiem, na to, że wkrótce nadarzy się okazja trzeciego rozbioru i to on osobiście się do niego przyczyni. Patrzył, więc trochę z pobłażaniem na rozwój sytuacji.
Tymczasem, Prozor przybył do Drezna, gdzie spotkał się z Kościuszką.
„Notatka rodzinna z tradycji Prozorów ułożona mówi, że Kościuszko opierał się w przyjęciu naczelnictwa, mówiąc, że przygotowania są niewykończone, że krótki zapał u niektórych obywateli prędko przygaśnie, że nie potrzebnie porywać się nie mając mocy gruntownej”. Mimo to ugiął się pod naciskiem, bo Prozor z pistoletem w ręku groził odebraniem sobie życia, jeśli Kościuszko trwać będzie dalej w odmowie ratowania ojczyzny”- pisze Leopold Chodźko w swej książce o Insurekcji Kościuszkowskiej.
Przypuszczalnie Kościuszko podążał do Krakowa układając w myślach szczegółowy plan działania. Ale insurekcja już wybuchła. Rozpoczął ją generał Antoni Madaliński, który 12 marca, bez rozkazu wystąpił zbrojnie przeciwko rosyjskiemu wojsku i posuwając się w kierunku Krakowa, zdobywał kolejno rosyjskie garnizony. Z odsieczą ruszyły 23 marca wojska rosyjskie stacjonujące w pod Wawelem, więc gdy Kościuszko przybył do Krakowa 23 marca wieczorem, miasto było wolne.
Następnego dnia, od rana dzwony na ratuszu bił na alarm. Na rynku gęstniał tłum. Ludzie trzymali transparenty. Wolność lub śmierć. Jedność i równość. Za Kraków i ojczyznę. Walono w werble. Gdy zapanowała cisza odczytano akt insurekcji zaczynający się od słów: ” Widoczny jest światu stan teraźniejszości nieszczęśliwej Polski. Niegodziwość dwóch sąsiedzkich mocy…

Wojsko złożyło przysięgę wierności ojczyźnie, następnie ubrany w krakowską sukmanę, dla podkreślenia swojej równości z ziemiaństwem, Kościuszko podniósł rękę do przysięgi i powtarzał :Ja Tadeusz Kościuszko przysięgam w obliczu Boga całemu narodowi polskiemu, że powierzonej mi władzy na niczyj prywatny ucisk nie użyję, lecz jedynie jej dla obrony całości granic, odzyskania samowładności narodu i ugruntowania powszechnej wolności używać będę. Tak mi Panie Boże dopomóż i niewinna męka syna Jego…”
Zaczęła się zbiorowa radość. Ludzie krzyczeli w euforii wiwatując Kościuszce. Gdy się uspokoili przemówił do nich. Wzywał wszystkich do obrony ojczyzny w szeregach insurekcyjnego wojska. Zapewniał, że wierzy w równość między ludźmi. Następnie, odczytano cztery odezwy wystosowane do narodu przez nowo mianowanego Naczelnika Państwa, Tadeusza Kościuszkę. Była wśród nich odezwa do kobiet polskich:

NAJWYŻSZY NACZELNIK SIŁY ZBROJEJ NARODOWEJ DO KOBIET POLSKICH.
 Ozdobo rodzaju ludzkiego! Płci piękna! Cierpię szczerze na widok niespokojnej twej troskliwości o los śmiałego przedsięwzięcia, które ku oswobodzeniu Ojczyzny przedsiębiorą Polacy! Łzy wasze, które wam ta troskliwość serc czułych wyciska, przejmują, serce rodaka waszego, ogólnemu szczęściu poświęcającego się z rozkoszą.
Pozwólcie mi podać wam współobywatelki, moją myśl, w której się znajdzie i dogodzenie czułości waszej i dogodzenie potrzebie publicznej. Tak jest los ludzkości nieszczęśliwy, iż ani praw swoich utrzymać, ani praw Narodu odzyskać me można bez przykrych i kosztownych sercom tkliwym ofiar”!... Bracia, synowie, mężowie wasi bić się idą.... krew nasza musi wasze upewnić szczęście, kobiety ! Niech onej wylew, wasze wstrzymają starania!
Raczcie, proszę was o to na miłość ludzkość robić szarpie i bandaże dla wojska; ofiara i,. rąk pięknych, ulży cierpieniom i męstwo samo zachęci.
 
Dan w głównej kwaterze, w Krakowie d. 24 marca 1794 roku.

 
T. Kościuszko.
 (Zbiór wszystkich pism urzędowych, strona 38 - 39).

Kobiety polskie zareagowały na ten apel z żarliwością i poświęceniem od początku włączyły się do przygotowań. Tydzień trwały intensywne prace organizacyjne. Zbierano siły. Do biura wodza obficie płynęły pieniężne ofiary na rzecz powstania, dary w postaci broni i żywności, zwierząt, biżuterii, wartościowych przedmiotów. Chłopi masowo zaciągali się do wojska. Przygotowywano się do ataku.
4- go kwietnia doszło do pierwszej zwycięskiej bitwy pod Racławicami i serii innych zwycięstw. Wyzwolono Warszawę. Insurekcja objęła znaczne obszary ziem polskich i litewskich. Do walki zmobilizowano 50 tysięczną regularną armię i 55 tysięcy pospolitego ruszenia. Niestety po tym, jak do walk z kościuszkowskim wojskiem przystąpiły Prusy, siły powstańcze zaczęły ponosić klęski. W bitwie pod Szczekocinami 6 czerwca, Kościuszko został ranny zabrany do niewoli: bitwa została przegrana. Wspólnymi siłami Rosji i Prus, bez wsparcia z zewnątrz, po siedmiu miesiącach, insurekcja została zdławiona. Już 22 lipca 1794 Katarzyna II oznajmiała Prusom i Austrii, że: …nadszedł czas, aby trzy dwory podjęły kroki nie tylko dla ugaszenia ostatniej iskry pożaru, który wybuchł w sąsiednim kraju, lecz także dla zapobieżenia, aby kiedykolwiek jeszcze z popiołów powstał nowy płomień. W 1795 roku nastąpił III rozbiór Polski. Polska straciła wolność na 123 lata.
W tym ogromnym zrywie patriotycznym zginęły tysiące Polaków. Tysiące wywiezionych zostało na Sybir. Na ziemiach polskich zapanował zaborczy terror i eksterminacja kultury, języka i tradycji. Dziś można Insurekcję oceniać z sentymentem jako „szlachetny błąd zbyt ludzkiego serca”, ale rezultaty tego błędu pokutują w polskiej narodowej świadomości.
A jak potoczyłyby się losy insurekcji, a tym samym Polski, gdyby Tadeusz Kościuszko był asertywny?


  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji