NavBar
nr. 5
VICTORIA, BC
Czerwiec-Wrzesień 2008
ARTYKUŁY

A. Galon - Umarł król
A więc już się zakończyło... Ostatni – pożegnalny występ..


E. Caputa - Pielgrzymka
W kwietniu minęła trzecia rocznica śmierci Polskiego Papieża...


E. Kamiński - Na pogodzie zna się każdy
Czy rzeczywiście globalne ocieplenie?...


E. Caputa - Globalne ocieplenie
Na Ziemi robi się coraz cieplej....


E. Kamiński - Grunt to serce
Od zarania ludzkości człowiek starał się upiększać


E. Caputa - Cięzarowka z dromaderem
Rozmowa z Ewą Demarczyk...


ROZMAITOŚCI
Fraszki, wierszyki, komiks...


Fotoreportaż
P jak pierogi


Wywiad z Jarką Piecuch
prezesem Stowarzyszenia Polaków w Victorii


INFORMACJE LOKALNE


Edward Kamiński

Na pogodzie zna się każdy

Nie wiadomo, kto dał początek przysłowiu: ‘Parasol noś i przy pogodzie’. Pewnie ktoś mocno przewidujący. Musi jakiś Wernyhora. Powiedzonko znam jeszcze z dzieciństwa, ale raczej nie było dotąd potrzeby noszenia parasola na wszelki wypadek. Obecne zaś doniesienia prasowe wmawiają nam nieustannie, że, za gwałtowne, nieprzewidywalne zmiany klimatyczne należy winić postępujące ocieplenie. Na to, mój starszy sąsiad, w moim wieku, powiada: rozumiem tylko nie mogę pojąć, że jak tak dalej będzie się ocieplało to chyba pomarzniemy.

Sąsiad nie wie, że zimno jest wynikiem zakłóceń wywołanych ociepleniem klimatu. Jasne ? Oczywiście nie, bo zjawisko jest mocno skomplikowane, zrozumiałe jedynie wtajemniczonym naukowcom. Sęk w tym, że sami wtajemniczeni podzielili się na dwie, wzajemnie zwalczające się grupy. Co jedna poda do wiadomości jako niepodważalny dowód, druga zaprzecza niepodważalnemu dowodowi. Podobnie jak nasi politycy w czasie obrad parlamentarnych.

Co w tej sytuacji pozostaje nam, użytkownikom parasola, kaloszy i ciepłych podkoszulków? Wydaje się, że rozsądek każe wziąć na przeczekanie aż któraś ze stron będzie górą. Oby tylko niezadługo, do czasu totalnej katastrofy klimatycznej, gdy autorytety wydadzą zgodny komunikat: Ratuj się, kto może. Ustalmy, więc co nam pomoże, jeśli nie zrozumieć wybryki natury, to przynajmniej zachować resztki dobrego humoru.

Nie da się zaprzeczyć, że na pogodzie zna się każdy. Wystarczy spojrzeć przez okno. To też jak dotąd wszystkie najnowocześniejsze metody z satelitarną obserwacją włącznie nie wyparły tradycyjnych przepowiedni i prognoz. Wyrocznie bacowe z pod Zakopanego: pogada będzie, co byk miała nie być, cheba żebyk nie była - mają wciąż mniejsze szanse pomyłki niż codzienna prognoza w lokalnej gazecie. Wiadomo też, że człowiek jest władny zmienić klimat tylko na gorsze. Grupa naukowców radzieckich zaawansowanych ongiś w opracowaniach metod poprawy, zesłana jednak na Kołymę, uświerkła tam od zimna. Ówczesny ZSRR nie był zainteresowany utratą miejsc zsyłki na rzecz cieplarnianych oaz.

Wiosna ostatecznie zawitała w Ottawie już w końcu kwietnia. Wiadomo, stolica. Oni sobie zawsze lepiej załatwią, więc pomińmy to jako objaw nietypowy. Przez cały kwiecień temperatury w Victorii utrzymywały się uporczywie, nie tylko poniżej powszechnej krytyki, ale też przeciętnych temperatur miesiąca, z trzydziestu sześciu lat poprzednich. Oscylowała ona w granicach 6,3 stopnia C. 19 kwietnia rekordowy opad śniegu 12,2 cm., największy od 68 lat sprawił, że osoby starsze z zaburzeniami pamięci wybierały się na przedświąteczne zakupy gwiazdkowe. Karambole samochodowe zablokowały autostradę na Malachacie, a biura turystyczne zanotowały 25 procentowy spadek wizyt. Niektórzy goście zwabieni naszym, zwykle ciepłym klimatem, oświadczali, że mają dość i wyjeżdżają do Saskatchewan na narty, bo tam nasypało aż pół metra śniegu. Jedynie pocieszało, że w Nanajmo spadło dwukrotnie więcej śniegu niż u nas. Czyż poza tą satysfakcją pozostało nam tylko sarkanie ? A jednak ...

Anglosasi od dawna wykorzystują pogodę jako zasadniczy temat do konwersacji towarzyskiej i do nawiązywania rozmowy. Siąpi, mżawka, ziąb że psa nie wypuścisz z domu, a pierwsza napotkana osoba na ulicy powiada: nice weather, isn’t it? Cóż pozostaje jak przytaknąć – of course, quite nice. Have a nice day. Wydaje się nie ma to sensu, bo jakże może być ładnie, skoro jest tak brzydko. Jednak jakaś myśl w tym tkwi. Pogoda jest fatalna, ale my ją, jak mówią nowomową małolaty - olewamy. Najbardziej naturalnie podchodzą do tego dzieci. Przeszło już 40 lat temu, moja kilkuletna latorośl, czytała opowiadanie o wiejskich dzieciach sprzedających czereśnie przy drodze. Był upał i na niebrukowanej drodze samochody wzniecały tumany kurzu, który osiadał na czereśniach, zatykał nosy i łzawił oczy. Dzieci nie miały na kurz sposobu, ale wpadły na wspaniały pomysł. Po każdym samochodzie wykrzykiwały z entuzjazmem: Och ! Jaki wspaniały kurz ! Może więc lepiej z dodatkową parą ciepłych skarpetek i podkoszulka, mżawki i ziąb nieco polubić Jeżeli jednak zdecydujemy się narzekać, dobrze jest wiedzieć, czy na ocieplenie czy też na oziębienie. Zaburzenia klimatyczne dają się we znaki na całym globie. Jak zwykle jednym jest za cieplo innym za zimno, jednym jest za sucho podczas gdy inni mokną. Równości nigdy nie było, nawet i w pogodzie.

Podczas gdy lauret nagrody Nobla, Al Gore prowadzi kosztowną kampanię na rzecz walki z ociepleniem, raporty innych ekspertów zapowiadają głębokie oziębienie. Są dwie grupy. Pierwsza to Międzyrządowy Zespół do spraw Zamiany Klimatu (IPPC) pod auspicjami ONZ i Międzynarodowiej Organizacji Meteorologicznej. Druga, NIPCC niezależna, nie korzysta z żadnych dotacji. Grupa ta, około 100 naukowców zrzeszonych w Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO) bada przyczyny i skutki cyklicznych zmian klimatu. Krytykują oni bardziej polityczny niż naukowy charakter IPCC, za nadużywanie nauki do urabiania polityki światowej. Przedstawiają odmiennie przyczyny zmian klimatycznych. Rzecznikiem tej grupy jest też polski uczony, profesor dr.hab. Zbigniew Jaworski, badacz skażeń środowiska, ludności globu i zmian klimatu. Między innymi zorganizował 10 wypraw badawczych na 17 lodowców obu półkul.

Nie sposób przytoczyć wszystkie argumenty za i pro z wielotomowych opracowań obu przeciwstawnych sobie obozów. Zainteresowanych odsyłam do kobylastego raportu w internecie (www.ipcc.ch). Raport przeciwnej grupy dostępny jest na stronie (sepp.org/publiations/NIPCC). Oto najważniejsze kontrowersyjne teorie:

  • Zdaniem naukowców IPPC, obecne bezprecedesowe ocieplenie wywołał człowiek. Zmienił skład atmosfery poprzez pompowanie do niej gazów cieplarnianych: dwutlenku węgla ze spalania ropy i surowców energetycznych, metanu - produktów upraw ryżu, hodowli i odpadów, oraz podlenku azotu, za który odpowiedzialne jest rolnictwo. Wzrost temperatury od połowy XX wieku, to efekt emisji tych gazów. Raport IPCC jest bardzo ostrożny w sformułowaniach. Często spotykamy tam zwroty: prawdopodobny, bardzo i niezwykle prawdopodobny.
  • Druga grupa twierdzi, że nie ma na to żadnych dowodów. Obecna koncentracja gazów jest wynikiem cyklu termicznego Słońca, podgrzewającego okresowo oceany. Zawierają one 50 razy więcej dwutlenku węgla niż atmosfera. Gaz ten gorzej rozpuszczający się w ciepłej wodzie, oceany wydychają do atmosfery. Najwyższa temperatura w XX wieku była w 1934 roku. Ulatniający się gaz z oceanów osiągnął wówczas najwyższe stężenie. Gazy m.in. wydalane z rur wydechowych samochodów minimalnie przyczyniają się do zmiany klimatu. Muszę przyznać, że ta wersja bardziej mi odpowiada. Toby była duża ulga w nieustannym poczuciu winy za rury wydechowe naszych samochodów i w uciążliwym powstrzymywaniu się wydalania gazów w miejscach publicznych, zwłaszcza zaś w placówkach kulturalnych.

Uczeni z grupy IPCC twierdzą, że zaobserwowano kurczenie się zasięgu śniegu i lodu. Poziom wód oceanicznych podnosił się od 1961 roku średnio o 1,8 mm. Rocznie, a od 1993 jeszcze bardziej, średnio 3,1 mm. Lody arktyczne zmniejszały się średnio 2,7 procent w ciągu dziesięciolecia. Podobnie lodowce górskie. Średnie temperatury na północy w drugiej połowie XX wieku były wyższe niż w którychkolwiek innych 50-latach ostatnich 500 lat.

Inaczej dowodzą raporty drugiego zespołu. Pokrywa śniegu na półkuli północnej jest największa od 42 lat. Obserwacje duńskie wskazują, że zasięg lodów między Kanadą a Grenlandią jest obecnie największy od 15 lat, a grubość lodu wzrosła o 20 cm. Styczniowy lód morski na Atarktydzie stale wzrastał od 1980 roku i ma obecnie największy zasięg od 30 lat. W skutek spadku temperatury globalnej wiele krajów w ubiegłym roku ucierpiało od rekordowego oziębienia i opadów śniegu. Nawet po raz pierwszy w historii spadł śnieg w Bagdadzie. Twierdzenie, że wód oceanicznych przybywa, podważa obniżenie się poziomu wód na Malediwach, uznawanych przez IPCC jako standartowy przykład zagrożenia archipelagu. W ubiegłych 10 latach roczny przyrost dwutlenku węgla w atmosferze z procesów przemysłowych zwiększył się trzykrotnie, ale jego zawartość w atmosferze podniosła się tylko o 4 proc. Zgodnie więc z hipotezą IPCC powinno być cieplej, a nie zimniej. Zdaniem profesora Jaworskiego to wszystko powinno nieco ochłodzić fanatyczny wręcz zapał polityków pragnących zbawić planetę ograniczeniem emisji dwutlenku węgla kosztem 34 bilionów dolarów i destrukcji światowego systemu energetycznego.

Jednym się podnosi, drugim się kurczy. Jakby było mało, do tego bałaganu przyczyniają się też dodatkowo takie zjawiska klimatyczne jak prądy Pacyfiku - El Nino (ciepły) i La Nina (zimny). Zmiany temperatur w obrębie oceanu, największego akwenu świata, mają wpływ na na klimat całej naszej planety. Wywołują co kilka lat okresowe zaburzenia termiczne ziemi. Zdaniem norweskiego meteorologa Bjerknesa, wiadomo jedynie, że zjawiskiem El Nino sterują procesy wymiany energii między oceanem a atmosferą. Typowe El Nino trwa 12-18 miesięcy. Pierwsze jego zwiastuny mogą pojawić się już pod koniec nadchodzącego lata. Wiąże się on ze sztormami, huraganami powodziami z obfitych opadów. Natomiast La Nina wywołuje mniej zaburzeń. Zdarza się jednak, że po zimie z El Nino natępujue ciepła La Nina. Wtedy tam, gdzie były powodzie, następuje susza, a tam gdzie zima była lagodna, wieje chłodem.

Jedyna pewność to całkowita bezradność człowieka wobec sił natury. Kto ma racje z tym ociepleniem czyli oziębieniem i odwrotnie? Jak dotąd przypomina spór dwóch bardzo mądrych cadyków, którzy postanowili rostrzygnąć go osądem bardzo łebskiego autorytetu. Ten zaś po wysłuchaniu pierwszego, zawyrokował – masz rację. Gdy drugi wyłożył swoje argumenty, odpowiedział – też masz rację. Na to trzeci, bardzo mądry cadyk wykrzknął: to niemożliwe żeby oboje mieli rację. I ty też masz rację – brzmiała odpowiedź. Skoro wszyscy mają rację, to tak jakby nikt jej nie miał. Dobrze przynajmniej, że podobnie jak inni, też znam się na pogodzie. Wyglądam przez okno i wiem z całą pewnością, że bez parasola i kaloszy „do not live home without it”.

Kontakt