nr. 48
VICTORIA, BC, grudzień 2013
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Konsulat RP
w Vancouver
przenosi się

Zabawa
Sylwestrowa
Dom Polski
31 grudnia


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Ewa Korzeniowska -
Pisanie

wywiad z Mariuszem
Szczygłem

Stefan Bratkowski -
Odzyskanie Przewalskiego

felieton

Anatol Twardowski -
Noc Betlejemska

z polonijnego kalendarza

ks. Władysław Kos -
Hej kolęda kolęda...

z polonijnego kalędarza

Lidia Mongart -
Jemiołą

z cyklu Zioła

Egon Trendy
warto zobaczyć

w muzeum RBCM

Ania Stefek
Opłatek
w Domu Polskim

fotoreportaż

Rozmaitości


Świąteczne
życznia

od Konsula RP


Indeks autorów

Ewa Korzeniowska

Pisanie? To nie takie proste ludziom czas zajmować

Przed dwoma laty przeczytałam książkę autorstwa pana Szczygła "Gotland" wydaną w 2008 roku. Zrobiła na mnie duże wrażenie. Składa się na nią cykl reportaży-biografii. Przy ich pomocy autor zapoznaje czytelnika z historią Czechosłowacji i jej mieszkańców. Poprzez reportaże pan Mariusz Szczygieł pokazuje czytelnikowi istotną różnicę miedzy polską i czeską mentalnością, mimo że pisze wyłącznie o Czechosłowacji. Dynamiczny język i celne, często szokujące obserwacje sprawiają, że trudno oderwać się od czytania. Fascynuje mnie ten rodzaj pisarstwa. Dlatego, gdy okazało się, że istnieje możliwość spotkania się z Panem Mariuszem Szczygłem, nie mogłam odmówić sobie przyjemności, choć nie specjalnie byłam do tego merytoryczne przygotowana.

***

Domeną Wrzenia Świata jest reportaż. Księgarnia - kawiarnia przy ulicy Gałczyńskiego, o której mowa, oferuje największy w Warszawie wybór literatury faktu. Regały z książkami ustawione wzdłuż ścian, pośrodku stoliki, przy nich młodzi ludzie oglądają książki, dyskutują, siedzą nad laptopami. Pachnie kawą, imbirem i cynamonem. Na zewnętrz pada, a wewnątrz atmosfera intelektualnie rozedrgana. Rozglądam się. Na stole przede mną leży przygotowany do nagrania magnetofon. Mam tremę przed rozmową z …
„Cześć Mariusz!”– ktoś woła. W kierunku mojego stolika idzie wysoki mężczyzna w wieku pomiędzy 30 i 40. Domyślam się, że właśnie na niego czekam. Dziennikarz, reportażysta, nauczyciel; pan Mariusz Szczygieł jest współzałożycielem Wrzenia Świata.

Zazdroszczę panu takiej umiejętności pisania. Gotland przeczytałam jednym tchem. Jak pan to robi?

- Dziękuję. Cieszę się, jak się dowiaduję, że moje pisanie wciąga czytelnika. Pisanie mam w sobie. Czasem ludzie pytają mnie czy mam jakąś ustaloną porę pisania, odpowiadam wtedy, że piszę cały czas. Najważniejsze są zdania, które układają się w głowie. Piszę ciągle. Jeżdżę na rowerze i piszę, spaceruję i piszę. O, wczoraj byłem na koncercie Anny Marii Jopek i też pisałem. Ale z pisaniem to jest tak, że musi ono być interesujące dla czytelnika.

A kiedy jest interesujące?

- Ktoś powiedział, że dobre pisanie jest jak striptiz… najpierw zdejmuje się rękawiczkę, potem bluzeczkę… musi być tak, żeby czytelnik chciał wiedzieć, co będzie dalej. Czytelnik poświęca kawał swojego życia na przeczytanie mojej książki, dlatego chcę żeby była to dla niego przyjemność, musi mieć z niej dozę emocji, musi też coś z tego czytania wynieść. Ważne jest też, aby rzeczy najbardziej nawet dowcipne opisać poważnie.
- Kiedyś znajomy psychiatra pokazał mi notatki swojej pacjentki. I przeczytałem tam coś, co zapamiętałem i staram się do tych słów stosować.
„Pisanie? To nie takie proste ludziom czas zajmować.”

Ja nie chcę zajmować ludziom czasu, dlatego staram się czegoś uczciwego za czas spędzony z moją książką dostarczyć. On musi powiedzieć, to jest ciekawe, to się dobrze czyta.

***

Dobrze się czyta kolejną książka autorstwa Mariusza Szczygła, Zróbmy sobie raj (2011), stanowi zbiór reportaży o naszych sąsiadach i ich duchowej kulturze stanowiący kontrastowe odbicie rzeczywistości polskiej. Z reportaży tych wynika, że Czesi potrafią mieć dystans do rzeczywistośći, w nich się nigdy nie burzy krew. Momentami sprawy, o których pisze pan Szczygieł, wydają się tak niemożliwe, że aż absurdalne, ale autor nigdy nie konfabuluje. Poza dobrze opanowaną umiejętnością obserwacji posiada zdolność docierania do ludzkich historii.

***

Jak pan to robi, że ludzie w stosunku do pana są tacy szczerzy? Jaką ma pan metodę?

- Taką mam metodę, że nie prowadzę oficjalnych rozmów. Nie jestem sztywny i zawsze zachowuję się tak żeby być sobą. Rozmawiam z każdym, bez względu na to, co to za osoba. Czasami mówię coś do siebie. Czasem drapię się w głowę. Staram się by było naturalnie, wtedy rozmówcy czują, że są w towarzystwie kogoś, kogo znają, a nie, że „przyjechał do nich pan redaktor”, tak jak to robią niektórzy koledzy. Umiem rozmawiać. To wynika z rodzaju reportażu, jaki uprawiam.

Jak by go pan określił?

- Każdy mój reportaż to jest historia, która zdarzyła się naprawdę. Napisało ją życie, a ja ubieram ją w literacką formę. Jako reporter staram się łączyć piękno z faktami. To jest historia, która zdarzyła się naprawdę i ona ma dawać coś do myślenia. Moje reportaże są rodzajem opowiadań. Piszę opowiadanie literackie, ale całkowicie oparte na prawdzie. Nie umiałbym być publicysta, a tym bardziej twórcą fikcji. Ale wie Pani, uważam, że reportaż, to jest taka powieść z życia wzięta, powieść faktu. Ludzie są ciekawi siebie nawzajem. Stąd powodzenie reportaży, one mówią o życiu innych, opisują je takim, jakim ono naprawdę jest. Ale one nie opowiadają o ludziach tak jak w tabloidach; dotykają też różnych zjawisk społecznych.

W jaki sposób?

- We wszystkim, co piszę interesuje mnie pojedyńczy indywidualny człowiek. Opowiem tu o moich rodzicach, którzy bez Radia Maryja nie mogą nic zrobić. Mój ojciec często mówi: „A Maria mówiła, żeby kupować cukier, że cukier będzie bardzo drogi…” Maria? Jaka Maria? – Początkowo myślałem, że to jakaś znajoma, sąsiadka, a tu okazało się, że to Radio Maryja. No i teraz ja mogę opisać historię moich rodziców, ale to będzie taką kropelką wody, w której się odzwierciedli Polska i w tej kropelce wody zobaczymy całe morze. Poprzez szczegół i detal można zobaczyć całość. Ich życie podyktowane przez to, co mówi Radio Maryja. Nie będę jednak opowiadał tu tylko o nich, ale jakby o całej grupie społecznej, wszystkich ludziach, zwłaszcza starszych, którzy czują się wykluczeni z nowej rzeczywistości i dla których Radio Maryja jest życiowym przewodnikiem.

- Czułe na rozwój cywilizacji, różne dziedziny sztuki dostosowują się do sytuacji i postępu. Kiedyś reportaże przybliżały czytelnika do odległych miejsc. Dziś wprowadzają go w tajniki życia innych ludzi. Kiedyś reportaże oscylowały w wokół problemów i na ich tle pokazywały ludzi, dziś opowiadają o ludziach i w ich kontekście opowiadają o ich zjawiskach.
Dzieje się tak, gdyż ludzie zaczynają się od siebie oddalać, zastępując rozmowę technologicznym kodem. Zamiast żywych ludzi w naszym życiu coraz częściej zaczynają funkcjonować ich jednowymiarowe wirtualne obrazy. Brak kontaktów z innym człowiekiem wypełnia nowego rodzaju literatura.

- Ludzie nie zawsze zgadzają się z tym, co piszę. Polemizują ze mną, ale zawsze są poruszeni – mówi pan Szczygieł

***

Pan Mariusz Szczygieł już kilka razy swoimi tekstami podgrzał opinię publiczną w Polsce. W 1993 roku pisze na przykład reportaż Onanizm polski, który zakończył taką myślą: „Ja... mam prawo cieszyć się własnymi narządami płciowymi. „

Po publikacji tego reportażu ludzie pisali do niego listy wyrażając oburzenie, gniew, zgorszenie, wylewając pomyje na głowę odważnego reportażysty. Byli też tacy, co chwalili go za odwagę i dziennikarski pazur.

W czerwcu 2013 roku po publikacji wstrząsającego tekstu Taki śliczny i posłuszny w Dużym Formacie dodatku Gazety Wyborczej, pan Szczygieł znów poruszył opinię publiczną docierając do głębokich warstw czytelniczych sumień – prezydent Komorowski powiedział, że po przeczytaniu tego reportażu nie mógł spać przez całą noc. Opowiada on o nauczycielce, która przed 30 laty zakatowała na śmierć swojego nieletniego pasierba. Dostała wyrok, odsiedziała karę. Skończyła studia i zaczęła pracować jako nauczycielka.

Temat został ‘zadany’ autorowi przez tajemniczą osobę, posługującą się e-mailami (wirtualna rzeczywistość). Stopniowo wprowadzała ona reporteżystę w historię sprzed lat, zadając różne zadania, wskazując miejsca, gdzie należy szukać informacji, by przejść na następny poziom wtajemniczenia, jak w komputerowej grze. Pan Mariusz Szczygieł przeszedł przez wszystkie poziomy. Opisując ‘przebieg gry’ wywołał burzę. Posypały się artykuły w prasie, zaczęły się zbierać komisje, posypały się listy. Reportaż ten sprawił, że życie bohaterki tekstu Taki śliczny i posłuszny zmieniło się na gorsze, ale uświadomił też istotny społeczny problem. Pokazał lukę w obowiązującym w Polsce prawie.

Za ten tekst pan Mariusz Szczygieł otrzymał nagrodę Radia ZET, imienia Andrzeja Woyciechowskiego w wysokości 50 tysięcy złotych. Pieniądze te zamierza przeznaczyć na instytut reportażu. Obok Szkoły Reportażu, teatru faktu i księgo-kawiarni, będzie kształtować literaturę prowokującą świat do wrzenia.


Z ostatniej chwili: W momencie, gdy skończyłam pisać ten tekst pan Szczygieł został uznany dziennikarzem roku 2013 otrzymując tegoroczną nagrode Grand Press.

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji