nr. 44
VICTORIA, BC, maj 2013
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Piosenka Dobra
Na Wszystko
Teatr Polski
Vancouver
27-30 czerwca



ARTYKUŁY

Od Redakcji


Dariusz Czarkowski
Eskadra

historia

Power Romaniszyn
Dokta

polska lekarka
w Afryce

Ewa Korzeniowska -
Tkaniny Odlotowe

Andrzeja Jana i
Wróblewskiego

Władysław Widział -
Wyzysk

katastrofa
w Bangladeszu

J.C.Andersen -
Szaty Cesarza

Bajka

Helena Mniszkowna -
Trędowata

odc. 1

T. Sawa-Borysławski
Komiks

ognisko


Walter Mazur
3-maja

Dom Polski

Rozmaitości


Indeks autorów

Władysław Widział

Wyzysk

Rana Plaza - fabryka, która zwaliła się przed paru tygodniami w Dhaka, stolicy Bangladeszu, produkowała odzież dla wielkich światowych firm. Z dokumentów znalezionych w ruinach fabryki tekstylnej, pod gruzami której zginęło ponad tysiąc pracowników (ostateczną liczbę ofiar trudno do dziś ustalić) widać wyraźnie dlaczego wielkim firmom odzieżowym opłaca się zamawianie towaru w Bangladeszu.
Jak się okazuje, za odzieżowe artykuły renomowane firmy płacą producentom 1/10 ceny, za którą sprzedają je w sklepach na Zachodzie. Znalezione w gruzach dokumenty rzucają nowe światło na transakcje zawierane przez przemysł tekstylny z szwalniami w Rana Plaza.
W jednym przypadku koszulka polo firmy, którą sprzedaje się w Londynie za $46 miała u producenta z Rana hurtową cenę $4.45. Podobno, to typowe przeliczenie w przemyśle, gdzie producenci z Azji i europejscy oraz amerykańscy handlowcy prowadzaą nieustanny wyścig, by konsumenci jak najszybciej i jak najtaniej mogli kupować stroje pokazywane na światowych wybiegach.
W rumowisku z którego ratownicy wyciągali setki martwych ciał szwaczek i pracowników fizycznych znaleziono zamówienia europejskich handlowców skierowane do firm z Rana Plaza, które już od jakiegoś czasu podejrzewane były o to, że przedkładają zyski z produkcji ponad bezpieczeństwo pracowników.
Nie jest tajemnicą, że ceny sprzedaży odzieży są dużo wyższe niż koszty ich produkcji, ale cyfry w fakturach z Rana Plaza wskazują, że w drodze z fabryki do sklepu robi się profit od 5-ciu do 10-ciu razy.
Jeden z dokumentów należy do firmy Mango. Jest to firma tekstylna z siedzibą w Barcelonie, Do Mango należy ponad 2600 sklepów na terenie 107 krajów. Zamówienie wystawione na firmowym papierze Mango z 23 stycznia tego roku dotyczy 12 085 koszulek polo na sezon jesienno-zimowy w pięciu kolorach: czarnym, białym, niebieskim, bordowym i żółtym w sześciu rozmiarach od XS do XXL ze 100 procentowej bawełny wysokiego gatunku (220 g bawełny na metr kwadratowy).
Mango za koszule płaci producentowi $4.45. W tej chwili sprzedaje w swoich sklepach podobne koszulki w cenie 26 do 30 euro za sztukę, a w Angli za 30 funtów.
Pracownik tekstylny z Bangladeszu, który zarabia dużo mniej niż jego kolega po fachu z Chin, musiałby na taką koszulkę wydać w sklepie Mango w Madrycie swoje trzytygodniowe zarobki. Hiszpan o wynagrodzeniu minimalnym na taką koszulkę pracować musiałby pół dnia.
Inny komplet dokumentów znalezionych w gruzach dotyczył koszul w kratkę z długim rękawem dla duńskiej firmy Jack’s, której właścicielem jest PWT Group. Pojedyncza koszula kosztować ma firmę $5.08, ale zgodnie z umową do gotowych koszul dołączone mają być metki z ceną znacznie wyższą, bo wynoszącą aż 24.90 Euro. Koszty jak transport, pensje sprzedawców, dzierżawa pomieszczeń, marketing itd. pożerają zarobiony w szaleńczym wyścigu profit, a na końcu jeszcze jest klient, który domaga się najniższych cen.
„Dobry produkt za konkurencyjną cenę” głosi slogan duńskiej firmy sprzedającej odzież dla panów w Skandynawii, Rosji, wielkiej Brytanii i Irlandii. Właściciele tej firmy stwierdzili, że są wstrząśnięci tym, co się stało w Rana Plaza. Mają zamiar poszkodowanym rodzinom wynagrodzić straty.
Po katastrofie w Bangladeszu, która była czwartą więcej kolei w przeciągu ostatnich sześciu miesięcy, coraz więcej firm odzieżowych żąda od producentów, by nie wykorzystywali swoich pracowników. Świadomość zagrożenia, w jakim pracują ludzie produkujący ubrania dla zachodnich konsumentów stała się powszechną wiedzą. Być może doprowadzi to w końcu do stworzenia kodeksu przepisów, które poprawiłyby nie tylko poziom bezpieczeństwa pracy w azjatyckich sweat shopach w rodzaju Rana Plaza, ale również wpłynęłoby na sprawiedliwsze wynagrodzenie pracowników. Konsumenci również mogą mieć na to jakiś wpływ poprzez kupowanie odzieży etycznej czyli produkowanej w godziwych warunkach...

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji