nr. 41
VICTORIA, BC, styczeń 2013
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Wenta Dobrocznna
Olsztyn
11 lutego

Biesiada Co Sie Na-winie
9 lutego



ARTYKUŁY

W. Widział
Presja
Indiański protest

Ewa Korzeniowska
Geniusz z Krakowa

Stanisław Wyspiański

Ewa Korzeniowska -
Adiutantka

Powstanie styczniowe

Biesiada z sercem
rozmowa
z organizatorem

E. S. -
Mój Tomaszówi

Refleksje


Przepis na Pokój
na Ziemi

M. Arciszewska -
Miejsce działań
twórczych

najmniejszy dom
w Warszawie

Opłatek w
Konsulacie

fotoreportaż

Rozmaitości


Indeks autorów

Ewa Korzeniowska

Geniusz z Krakowa

Pisanie o Stanisławie Wyspiańskim, to ryzykowna sprawa. Napisano o nim tomy. Dzieje jego życia i twórczości dziś znane są powszechnie. A jednak nadarza się dobra okazja, by znów przypomnieć jego postać, gdyż przed paru laty otwarto w Krakowie nowoczesne muzeum Stanisława Wyspiańskiego, mieszczące całokształt twórczości tego wielkiego polskiego artysty.
Uważa się Wyspiańskiego, za najbardziej krakowskiego z krakowskich artystów. Urodzony i wykształcony, „u stóp Wawelu”, syn krakowskiego rzeźbiarza, uczeń Jana Matejki, patrząc codziennie na Kraków miał go w swym systemie. Mimo, że dojrzałość artystyczną osiągnął w Paryżu, gród Kraka był dla niego tworzywem duchowym. Z bogactwem historii i kultywowanych, zwłaszcza podczas zaborów, narodowych tradycji wawelskiego grodu, zrodziły się jego różnorodne dzieła. Ich rozmaitość, oraz szereg gromadzonych przez lata pamiątek z życiem artysty związanych, można teraz podziwiać pod jednym dachem.

Muzeum Stanisława Wyspiańskiego jako instytucja ma swoją długą historię sięgającą początków dwudziestego wieku. Pomysłodawcą projektu założenia muzeum Wyspiańskiego, zaraz po śmierci artysty (1907) był Wilhelm Feldman, jeden z opiekunów jego spuścizny artystycznej. Najpierw projektowano urządzenie specjalnych sal Wyspiańskiego w Muzeum Narodowym (1909), następnie powstał plan Muzeum Teatralnego im. Stanisława Wyspiańskiego (1919), w końcu pomysł utworzenie Galerii Współczesnej im. Stanisława Wyspiańskiego (1932) przy Muzeum Narodowym. Żaden z tych planów jednak nie odpowiadał potrzebom kolekcji na tyle, by doczekać się urzeczywistnienia. Projekt całościowego muzeum ożył znów po II wojnie, ale ostatecznie zrealizowany został dopiero w PRL (1983), kiedy otwarte zostało muzeum Stanisława Wyspiańskiego w kamienicy przy ulicy Kanoniczej 9. Po kilku latach, w związku z kłopotami finansowymi, muzeum zostało zamknięte. Obecne muzeum, w nowej siedzibie, jest duże bardziej przestronne od poprzedniego i prezentuje kompletowaną od dziesięcioleci kolekcję. Muzeum zbiera też dokumentację dotyczącą popularności artysty w dobie obecnej. Ilość zbiorów jest ogromna - na ich wystawienie trzeba było aż osiemnastu sal.
Wyspiański był artystą bardzo pracowitym. Nie był jednak szczęśliwym człowiekiem. Z jego biografii wynika, że najszczęśliwszym i beztroskim okresem życia artysty był pobyt w Paryżu. Trwał on kilka lat z przerwami w okresie 1890-94.
Wówczas to, na skutek licznych artystycznych kontaktów, fascynacji teatrem i sztuką antyczną następuje rozwój jego artystycznej osobowości. Młody człowiek wraca ostatecznie do Krakowa, jako w pełni uformowany twórca o wytyczonej, w oparciu o modernistyczne koncepcje, planie pracy. Niestety, nie tylko modernizmem zaraził się Wyspiański w Paryżu, ale również syfilisem, nieuleczalną w tamtych czasach, śmiertelną chorobą.

Z po-paryskiego okresu artysty pochodzą dramaty, witraże, najbardziej znane w kościele Franciszkanów, w tym najbardziej imponujące dzieło Bóg Ojciec (1895), czy niedokończone polichromie znajdujące się także w tej świątyni. W tym okresie powstają też portrety, obrazy i drobne, ale istotne prace graficzne, zawsze z wielką dbałością o detal. Widać to wyraźnie w jego kwiatach. Był miłośnikiem kwiatów i chciał je widzieć wszędzie, rysował je w trakcie swych pieszych wędrówek po łąkach i polach, w sposób romantyczno-naturalistyczny. Podczas wycieczek po podkrakowskich okolicach zbierał ich cale naręcza i ustawiał w swej pracowni ogromne bukiety. Szkice kwiatów służyły mu jako materiał do wielu projektów. Kwitną więc do dziś na murach krakowskich świątyń, obecne są w witrażach, w teatralnych dekoracjach, na obrazach, na kartkach książek i magazynów.

Od 1897 r. Wyspiański zaczął pracować jako redaktor artystyczny tygodnika „Życie”. Był to magazyn poświęcony sztuce, którego data powstania (1897), wyznacza w historii polskiej literatury i sztuki początek Młodej Polski. Odpowiedzialny za szatę graficzną wydawnictwa, Wyspiański stał się reformatorem polskiej poligrafii. Każdy numer „Życia” jest wydanym starannie cackiem edytorskim, ozdobionym rysunkami i girlandami kwiatów, których kapryśne linie pną się wokół liter. Mało kto już dziś wie, że Stanisław Wyspiański swą pracą edytorską przyczynił się również do zrewolucjonizowania wyglądu książki, jej architektury, zdobnictwa, ilustracji, a nawet druku.
Pracował intensywnie mimo początkowych niepowodzeń, załamań i depresji, w które miał tendencje popadać, w związku z chorobą. Pisał wiersze, szkicował, projektował, snuł plany budowli, tworzył dramaty. Mimo swej pracowitości, nigdy nie cierpiał na nadmiar grosza i większą część życia przeżył w ubóstwie. Przez lata swej pracy czuł się artystą ignorowanym. Pierwszym znakiem docenienia jego talentu była nagroda, jaką otrzymał w 1897r. za witraże w kościele Franciszkanów.
To dopiero po tej nagrodzie, w 1898 r zadebiutował „Warszawianką” w teatrze krakowskim, znajdującym się wówczas pod dyrekcją Tadeusza Pawlikowskiego (1861-1915). Tego samego roku reżyseruje na Wawelu „Apoteozę”, inscenizację poświęconą Adamowi Mickiewiczowi. Do tego przedstawienia, stworzył niezwykłą, opartą na motywach kwietnych, scenografię. Sam wyreżyserował całe przedstawienie, gdyż w swoim teatrze był artystą totalnym łączącym w jednej osobie wszystkie funkcje z wystawieniem sztuki związane. Wystawił potem jeszcze w Krakowie kilka swoich dramatów; napisał ich prawie czterdzieści. Sukces dramatyczny przyniosło mu jednak dopiero „Wesele”, którego premiera odbyła się w marcu 1901 r.

Znana powszechnie jest geneza tego dramatu, ale w skrócie pozwolę sobie ją jeszcze przypomnieć: W listopadzie 1900 r. odbyło się w Bronowicach wiejskie wesele przyjaciela Stanisława Wyspiańskiego, intelektualisty Lucjana Rydla (1870-1918) z wiejską panną, Jadwigą Mikołajczykówną. Wesele z oczepinami odbyło się w domu Włodzimierza Tetmajera (1861-1923), zwanym obecnie Rydlówką. Na weselu tym, bawiła się cała wieś i ludzie z miasta. Był tam też Wyspiański, którego uroczystość oczepin zainspirowała do napisania ‘Wesela’. W głowie artysty przypatrującemu się zabawie, jak sam opowiadał później, zrodziło się pytanie „co by było, gdyby ożył i zszedł z obrazu wiszącego na ścianie świetlicy, lirnik - jasnowidz Wernyhora?”. Reszta potoczyła się sama, w wyobraźni poety: Wernyhora jakby przepowiednię przedstawił Gospodarzowi swą wizję wolności i wręczając mu róg złoty, przykazał nim, gdy nadejdzie pora, zwoływać ludzi do powstania. Tymczasem Gospodarz zasnął, róg się gdzieś zawieruszył, a władzę nad światem weselników przejął Chochoł. Grając swą chochołową muzykę wprowadził ich w trans, w którym pląsali śpiąc na jawie, bez mocy.
16 marca 1901 r. w teatrze Juliusza Słowackiego, krakowska publiczność jeszcze na długo po opuszczeniu pięknej kurtyny, projektu Henryka Siemieradzkiego, siedziała bez ruchu jakby uśpiona i zadziwiona tym, co wydarzyło się przed jej oczyma. Jakby nagle w odbiciu krzywego zwierciadła zobaczyli na scenie siebie samych. A zwierciadło, pomimo ostrych przerysowań, odbijało obraz boleśnie prawdziwy nie tylko przecież dla krakowskiej ówczesnej społeczności, ale dla całego narodu. Po którymś z kolei przedstawieniu ‘Wesela’, Wyspiański w dowód uznania otrzymał od publiczności wieniec z symboliczną liczbą 44, a dzieło jego uznane zostało za odważne i nowatorskie.
Był również Wyspiański nowatorem w dziedzinie sztuk plastycznych. Dziś ceni się go najbardziej za witraże i polichromie. Niektóre z jego mniejszych prac plastycznych, nie tak wysoko cenione przez historyków sztuki lubiane są przez mniej wymagających odbiorców. Ogólnie znane są zwłaszcza portrety dzieci. To częsty motyw jego szkiców, w których zaledwie paroma czasem kreskami potrafił oddać nie tylko podobieństwo, ale i stan duszy dziecka. Miał dużą sprawność kreski, gdyż rysował bardzo wiele. Bywało, że siedząc gdzieś od niechcenia coś kreślił, a potem dawał obrazek komuś w prezencie. Dlatego do dziś w prywatnych kolekcjach ujawniają się nieznane wcześniej jego prace. (Na akcjach dzieł sztuki osiągają dziś sześciocyfrowe sumy) Wyspiański malował też pejzaże, w których obsesyjnie powracającym motywem był widok z okna pracowni wychodzącego na Kopiec Kościuszki.

Wszystkie te dzieła, oraz liczne pamiątki osobiste i rodzinne artysty, jego księgozbiór, oraz ślady jego życia, przyjaźni i działalności można dziś oglądać w Krakowie w wielu miejscach. Pamiątki związane z Weselem, a także oryginalne miejsce wydarzeń, które posłużyły Wyspiańskiemu jako tło dramatu, można oglądać do dziś w Bronowicach w mieszczącym się tam Muzeum Młodej Polski. Najbardziej jednak reprezentatywnym miejscem jest, z pewnością, otwarte w 2004 r, po wieloletniej przerwie muzeum Stanisława Wyspiańskiego w kamienicy Szołayskich przy ul. Szczepańskiej 11.
Każdemu okresowi życia i rodzajowi działalności artysty poświęcona jest oddzielna ekspozycja: Jest wiec między innymi, wystawa poświecona jego młodości, podróżom, gdzie oglądać można słynne notesy z podróży ze szkicami zabytków i kwiatów (Życie, otoczenie, podróże). Jest wystawa dotycząca działalności teatralnej i dramatycznej (Inscenizator i reformator teatru), prezentująca między innymi kostiumy projektowane przez Wyspiańskiego i fragmenty teatralnych scenografii. Ciekawym działem jest wystawa dotycząca działalności wydawniczej z wydanymi przez niego książkami, plakatami, numerami Życia i rysunkami, miedzy innymi do Iliady tłumaczonej przez Lucjana Rydla (Reformator druku). Jest też Pracownia Franciszkańska, w której pokazany jest proces pracy nad witrażami i kartony z projektami prac nie zrealizowanych w szkle. Pracownia konserwacji zabytków ukazuje przebieg prac konserwatorskich, jakie wykonywał Wyspiański w kościele św. Krzyża. Jest wreszcie słynna szafirowa pracownia, w której obecnie wiszą między innymi autoportrety artysty, w tym jeden z kolekcji prywatnej nieznany do tej pory pochodzący 1905 r.; portrety dzieci, w tym jeden nie znany i pięć pejzaży z Kopcem Kościuszki w tle.

Mało znaną dziedziną twórczości Wyspiańskiego jest wzornictwo, projektowanie wnętrz i mebli. Przykładem jej jest ekspozycja „Salon Żeleńskich”, będąca repliką salonu Tadeusza Boya–Żeleńskiego (1874-1941) zaprojektowanego przez Stanisława Wyspiańskiego, z cudem odnalezionym kompletem mebli i tkaninami również jego autorstwa z 1904 r. Salon Żeleńskich jest tylko częścią projektowanego przez Wyspiańskiego całego mieszkania, które oryginalnością i konsekwencją programu zdobniczego budziło wiele podziwu i sensacji w ówczesnym Krakowie.
Osobliwością w muzeum jest makieta Wzgórza Wawelskiego, którą oglądałam jeszcze w starej jego siedzibie przy ul. Kanonicznej. Sporządzona jest na podstawie rysunków i planów Stanisława Wyspiańskiego i ówczesnego miejskiego architekta, Władysława Ekielskiego (1855-1927). W tym okresie (1095) Wyspiański pełnił funkcję miejskiego radcy i rozmyślał nad planami ochrony i rewaloryzacji krakowskich zabytków. Makieta prezentuje ciekawą propozycję rozbudowy, oddanego w polskie ręce w 1905 r
Wawelu. Według tego projektu, na Wawelskim Wzgórzu mieścić by się miał amfiteatr na wzór greckich, w którym odbywałyby się spektakle mające wymiar patriotyczno-duchowy. W odczuciach Wyspiańskiego Wawel był „polską Akropolidą”, gdzie ogniskować się miało życie narodu oraz jego państwowej i umysłowej kultury.

Śmierć nie pozwoliła zrealizować Stanisławowi Wyspiańskiemu jego wielkich planów. Umarł przedwcześnie 28 listopada w 1907 r w wieku 38 lat. Jego grób znajduje się w krypcie zasłużonych, w kościele pod wezwaniem jego patrona, na krakowskiej Skałce. Zostawił jednak po sobie spuściznę, z której długo czerpać będą następne pokolenia polskich artystów. Twórczość jego wybiegająca daleko poza swoja epokę w historii teatru i sztuki nie tylko polskiej, ale i światowej, zajmuje miejsce wyjątkowe. Ma ona spójny związek Krakowem, a zatem wielka radość z tego, że ma w Krakowie znów swoje specjalne miejsce.
Wszystkich państwa wybierających się w tym roku do Krakowa zachęcam do odwiedzenia tego muzeum. Być w Krakowie i nie oglądać dzieł Stanisława Wyspiańskiego, to tak jak „być w Rzymie i nie widzieć papieża”.

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji