nr. 40
VICTORIA, BC, grudzień 2012
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA


Chłopcy
Teatr Polski
Vancouver
10 stycznia


ARTYKUŁY

Ewa Caputa -
Jasełka
w Domu Polskim

Władysław Widział
Ballada o Janku Wiśniewskim

w rocznicę Grudnia 1970

Janusz Mika -
Patriotyzm Polonijny

polemika

Ks. W. Kłos -
Wielka moc tradycji

Wigilijnego opłatka

Ewa Korzeniowska
Droga przez szkło

o witrażach

D. W. Higgins-
Moje pierwsze
Świeta w Victorii

Opowiadanie


A.Makosiński
Fotoreportaż -
Jasełka 2012


ARTYKUŁY

Rozmaitości


Indeks autorów

Ks. W. Kłos

Wielka moc tradycji

Aby się nim podzielić i przełamać, ogarnia mnie bezwiednie jakieś dziwne wzruszenie, bo biorąc do rąk opłatek czuję się jakbym dotykał polskości. Wydaje mi się, że spoglądają na mnie pokolenia, które tę tradycję stworzyły.
Ten nasz polski opłatek, ten kawałek białego chleba, stał się znakiem, symbolem, nie tylko żywej wiary, ale i tego, co w sobie serce polskie ma dobrego, pięknego szlachetnego. Tę przedziwną moc zawdzięcza swojemu intymnemu powiązaniu z misterium stajenki z tym, co się w niej przed wiekami dokonało i co wciąż odnawia się wśród nas przez łaskę nadprzyrodzoną. Oderwany od żłobka, od stajenki, od ofiary, poświęcenia Boga-Człowieka, których ona była miejscem i świadkiem, stałby się znów kawałkiem białego chleba. Z tej przeogromnej bożej miłości – ekspiacji, której inauguracją była uboga stajenka a epilogiem drewniany krzyż, zaczerpnął moc ludzkiego braterstwa, przebaczenia krzywd. Z tego, że powstał i rozwijał się w polskim domu – stał się symbolem wspólnoty rodzinnej.

Na wieczór wigilijny do rodzinnego domu zjeżdżano z najdalszych stron. A dla tych co nie mogli przybyć – stawiano na stole pusty talerz, do którego rodzina składała odłamane kawałeczki opłatka na znak, że nawet z nieobecnymi przełamują się i dzielą.
Stąd do najpiękniejszych opłatków, jakie przeżywałem w moim życiu należą opłatki przy wigilijnym stole w domu rodzinnym. Do tych opłatków wracam wciąż myślą w każdą wigilię przeżywaną poza krajem. A tych zebrało się już sporo.

Opłatek stał się naszym najwierniejszym towa-rzyszem w życiu z dala od bliskich w kraju. Nie opuszczał nas nigdy. Był z żołnierzami w rowach strzeleckich, ruinach rozbitych bombami domów. Towarzyszył żołnierzowi w jego bohaterskiej wędrówce ku wolności ojczyzny. Był z nami w naszej poniewierce tułaczej po obcych ziemiach. Poszedł z nami za kraty więzień, za kolczaste druty oflagów i obozów koncentracyjnych. Tam w naszym zwątpieniu i bezsilności przechodził największą próbę swej duchowej mocy krzepienia ludzkich serc nadzieją w zwycięstwo miłości i sprawiedliwości nad nienawiścią i krzywdą. Gdy zabrakło nam białego chleba, jego miejsce zajął zwykły, obozowy, jak ból sponiewieranego serca. Braliśmy go do rąk, przełamywaliśmy się nim i dzielili, gdy nadchodziła wigilia, błagając tym mocniej i goręcej Boże Dziecię, aby z gruzów, i popiołów, i zgliszcz, i poniewierki, i śmierci milionów powstała prawdziwie wolna Polska.
Wiele naszych pragnień nie spełniło się, ale wiele spełniło się inaczej. Opatrzność Boża znów wystawiła nas na próbę. To nad nami szalała zemsta Herodów, spośród nas szły pod topór głowy świętych Janów. Pozostaje nam wiara w to, że losami narodów kieruje sprawiedliwa Wszechmoc Boża i prośba o jej integrację w dzieje doświadczanego ciężko narodu.

Jakże wówczas , w tych koszmarnych dniach, ta stajenka, miejsce Bożego Narodzenia, była nam bliska, realna i do głębi zrozumiała, bo jej elementy opuszczenie, poniewierka i ubóstwo, były naszym udziałem. Trzeba o tym pamiętać, trzeba mówić prawdę o miejscach i ludziach, którzy dokonywali masowych mordów. Trzeba również strzec własnych serc, aby dziś w wolności nie stwardniały jak kamień, nie zastygły w pospolitym egoizmie.

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji