nr. 36
VICTORIA, BC, czerwiec 2012
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


OGŁOSZENIA

Pomoc dla Karolka


ARTYKUŁY

Ewa Caputa-
Budowanie Mostówi
przy okazji Euro 2012

Ewa Korzeniowska -
Ojciec jest tu

o Józefie Konradzie

Edward Kamiński -
Bohaterowie szli do boju
70-lecie zbrodni Wołyńskiej
Edward Kamiński -
Porzucie wszelką nadzieję

Wołyń 1942

Magdalena Hen -
Upadek latającego dywanu
arabska wiosna

Egon Trendy -
NEONY
moda powraca

D. W. Higgins -
Krzykacz
z historii Victorii

Fotoreportaż
Parada Victoria day 2012
Rozmaitości

Indeks autorów

Edward Kamiński

Bohaterowie szli do boju...

70-ta rocznica ludobójstwa na Wołyniu

Obchody 70 rocznicy zbrodni wołyńskiej, dokonanej przez oddziały Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Armii Powstańczej OUN – UPA na ludności polskiej rozpoczną się w tym roku. Upamiętnią one również polskich obywateli innych narodowości z dawnych Kresów Rzeczpospolitej. W rozpętanej rzezi ginęli też Ormianie i osadnicy czescy, a totalna, nazistowska eksterminacja polskich Żydów, z udziałem milicji ukraińskiej, rozpoczęła się już w 1942 roku.

Dlaczego wciąż wracamy do tamtych, przerażających wydarzeń? Bynajmniej nie dla rozdrapywania ran i podsycania nienawiści do sąsiedniego kraju. Z prawnego punktu widzenia i zgodnie z międzynarodową umową prawną ludobójstwo nie ulega przedawnieniu. Dla nas Polaków to również kwestia ocalenia godności ofiar i zarazem przestrogi. Im bardziej zanika pamięć tragicznych wydarzeń historycznych, tym częściej zdarzają się powtórki historii. Tymczasem w miarę dojrzewania nowych pokoleń pamięć ta zaciera się coraz bardziej. Obecnie przebieg wołyńskiej zbrodni, według przeprowadzonych badań zna tylko 14 proc. Polaków. 49 proc. nawet o niej nie słyszało, 17 proc. wie, co nieco, a 20 proc. bardzo mało.
Polska – Ukraina są sobie wzajemnie potrzebne w zjednoczonej Europie. W przeszłości Ukraińcy – wielki naród bez własnego państwa – destabilizowali stosunki międzynarodowe i negatywnie wpływali na pozycję II Rzeczpospolitej. Obecnie w interesie bezpieczeństwa Polski są dobre stosunki z Ukrainą i utrzymanie jej niepodległości. W maju, 20 lat temu prezydenci - Lech Wałęsa i Leonid Krawczuk podpisali porozumienie o dobrosąsiedztwie, przyjaźni i współpracy. Niestety mimo symbolicznych działań i inicjatyw współpraca okazała się niełatwa. Odmienna pamięć obu narodów o przeszłości, działania środowisk nacjonalistycznych, tlące się od wielu lat konflikty, wciąż dają znać o sobie. Różnice te przeszkadzają w całkowitym pojednaniu.

Duże zaniepokojenie w Polsce wywołała decyzja byłego prezydenta Wiktora Juszczenki o nadania tytułu Bohatera Ukrainy Romanowi Szuchewyczowi i Stepanowi Banderze, przywódcom jednej z frakcji OUN. Zbrojne jej skrzydło UPA wymordowała na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, według różnych szacunków, od 100 do 150 tys. ludzi. Kombatanci UPA mordowali swoje ofiary z imieniem Bandery na ustach.
W 2010 ustępujący z urzędu Juszczenko na jednej z uroczystości ku czci zbrodniarzy wsławił się słowami: „Podczas II wojny światowej dziesiątki tysięcy uczestników Ruchu narodowo-wyzwoleńczego dokonało bohaterskiego czynu, broniąc niepodległości Ukrainy. Wśród nich żołnierze UPA, którzy z hasłem „Wolność albo śmierć” szli do boju, oddając własne życie za Ojczyznę”.
„Bohaterzy” szli do boju – bezbronnym ludziom obcinali języki, nogi i ręce. Wydłubywali oczy, zdzierali pasy skóry i solili poranione miejsca. Kobietom obcinali piersi, ciężarnym rozcinali brzuchy. Rozrywali dzieci za nogi, wbijali kołki w brzuch, pozostawiając ofiarom wielogodzinne agonie. Rozcinali ludzi piłami jak kloce drewna, wrzucali żywych do studni. Palili bezbronnych w stodołach i kościołach. „Bohaterzy” prześcigali się w bezgranicznym bestialstwie. W czasie rzezi w Hnidawie, w powiecie Tarnopolskim, 5-letnią Zosię zmuszono do wypicia kubka krwi własnego ojca, ściętego na pniu w jej obecności. Innemu dziecku kazano jeść ciało zamordowanych rodziców. W kolonii Porośle w powiecie Sarny, w której z szczególnym okrucieństwem zamordowano 173 osoby, niemowlęta przekłuwano na stołach nożami kuchennymi. Na jednym ze stołów, wśród resztek jedzenia i butelek samogonu, oprawcy odchodząc po libacji pozostawili małe dziecko przebite bagnetem, któremu włożono do ust niedojedzony kawałek ogórka kiszonego. Nie szczędzono też swoich za odmowę zabicia żony Polki w małżeństwach mieszanych, albo za odmowę przyłączenia się do masakry. Pismo „na Rubieży” nr 35 z 1999 roku opublikowało spis ponumerowanych 136 rodzajów zadawanej śmierci, opracowany przez dr. Aleksandra Kormana. Strzał w tył głowy był najłagodniejszą egzekucji. Do dziś na niektórych terenach dawnych wiosek i osad polskich poniewierają się kości ofiar oczekujące godziwego pochówku.
Zagładzie uległa też polska cywilizacja. W zachowanych dyrektywach dowództwa UPA nakazywano zrównanie z ziemią całych miejscowości. Zniknęły z powierzchni ziemi dwory, szkoły, kościoły i wszystkie domostwa polskie. Zniszczeniu towarzyszyły masowe grabieże pozostawionego mienia ofiar. „Naród ukraiński – zapowiadano w organie informacyjnym UPA – wstąpił na drogę zdecydowanej rozprawy zbrojnej z cudzoziemcami i nie zejdą z niej, dopóki ostatniego cudzoziemca nie przepędzi do jego kraju albo do mogiły”. Dobitniej sformułowano rozkaz OUN: „Wyrżnąć Lachów aż do siódmego pokolenia, nie wyłączając tych, którzy nie mówią już po polsku”.

Czy jest możliwe rozwiązanie wzajemnych animozji miedzy wielkimi, słowiańskimi narodami? Polska poczyniła ku temu wiele wysiłków. Dzięki zabiegom polskiej dyplomacji na forum krajów zjednoczonej Europy przygotowane zostały podstawy do stowarzyszenia Ukrainy z Unią Europejską. Niestety umowa jest tylko parafowana, a niepodpisana. Z powodu autorytatywnych ciągot obecnego prezydenta Ukrainy Wiktora Jankowicza i jaskrawych wypaczeń norm demokratycznych jego ekipy, coraz większych represji wobec opozycji i gigantycznej korupcji, umowa zawisła w powietrzu. Warunkiem ratyfikacji, wejścia porozumienia w życie są uczciwe, nadchodzące wybory parlamentarne. Na zaufaniu do Jankowicza waży sprawa uwięzienia Julii Tymoszenko i innych członków jej poprzedniego rządu. Na cztery miesiące przed wyborami Ukraina robi wszystko, by pogrzebać swoje aspiracje europejskie. Opozycja w kraju jest zastraszana, niedopuszczana do mediów. Rządząca Partia Regionów i Zjednoczona Opozycja toczą zacięte walki słowne. Po za wyzwiskami od bandytów, terrorystów i złodziei inne nie nadają się do przytoczenia.

Kraj, w którym połowa populacji uważa zbrodniarzy UPA za bohaterów narodowych, nie spełnia europejskich standardów demokratycznego społeczeństwa. Polityka władz w Kijowie podobno zmienia się, ale w prowincjonalnych miastach, rejonach wiejskich stawiane są pomnik i nadaje się honorowe obywatelstwo kombatantom OUN i UPA. Daleko więc do całkowitego pojednania obu narodów. Nie zwalnia to oczywiście władz polskich z dalszych starań o dobre stosunki ze wschodnim sąsiadem. W dyplomacji liczy się przede wszystkim racja stanu i skuteczność działania. Jak natomiast przekonać do braci Słowian za miedzą naocznych świadków zbrodni, tych, którzy utracili swoich najbliższych, swoje miejsce na ziemi? Bez rozliczenia się społeczeństwa ukraińskiego z własną przeszłością pytanie to pozostanie jeszcze długo bez odpowiedzi.

Następny artykuł:

Napisz do Redakcji