nr. 34
VICTORIA, BC, kwiecień 2012
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Wielkanocne Jajeczko
DOM POLSKI 15 kwietnia,
dodatkowa tura wyborów

Albo Tak Albo Nie
wystąp grupy wokalnej
DOM POLSKI 5 maja

ARTYKUŁY

Od Redakcji
życzenia Wielkanocne

ECK - KRYZYS
gabinetowy
w Polskim Domu

Edward Kaminski -
Poważamy się nawzajem

w Europie
Zbigniew J. Pasek -
Golgota

religijna panorama w LA

Józefina Konrat -
Snobistyczny bluszcz
Moda męska...

Janusz Kowalewski -
Miłpść i hazard

opowiadanie
Czesław Zysk -
Czerwone maki
pod Monte Cassino

Ewa Caputa - Święcone
tradycja święcenia pokarmów
Pascha
przepis kulinarny
Kaplica w Ugandzie
podziękowanie o.o. Franciszkanów
Rozmaitości

Indeks autorów

Zbigniew J. Pasek

Największy obraz religijny świata

W czasie swojej ostatniej wyprawy do Kalifornii, którą odwiedziłem już po rozruchach w Los Angeles, a jeszcze przed serią trzęsień ziemi, trafiłem na polonicum być może szerzej nieznane, i choć nieco blednące przy blaskach Hollywood, to jednak warte wydobycia z zapomnienia.

W Kalifornii jest wiele rzeczy wartych zobaczenia, dość wymienić tamtejsze parki narodowe, na których podziwianie należy przeznaczyć kilka sezonów wakacyjnych. Ale i w samym Los Angeles, oprócz atrakcji dla kinomanów, można zobaczyć rzecz unikalną - “największy obraz religijny świata”. I tu niespodzianka: tak właśnie reklamowane jest malowidło Jana Styki “Golgota”, wystawiane pod amerykańskim tytułem “Crucifiction”. Jak się bowiem okazuje, ten obraz, dzieło polskiego malarza, jest w Ameryce już od kilkudziesięciu lat.

„Golgota” namalowana została przez Stykę w roku 1896. Prace nad nią artysta rozpoczął wkrótce po ukończeniu „Panoramy Racławickiej”, zainspirowany przez Ignacego Paderewskiego. Czekając na wykonanie olbrzymiego płótna do obrazu, zamówionego w Holandii, Styka spędził kilka miesięcy w Palestynie, zbierając materiały i wykonując liczne szkice do tego malowidła.

Sam obraz jest rzeczywiście monumentalnych rozmiarów: ma 15 metrów wysokosci i 65 metrów dlugości! Po ukończeniu „Golgota” była wystawiona po raz pierwszy w styczniu 1897 roku w Warszawie, w specjalnie do tego celu wybudowanym (za pieniądze Paderewskiego) pawilonie na Karowej.
Obraz stał się wielkim wydarzeniem w Warszawie, ściągającym olbrzymie tłumy. Potem, z wielkim powodzeniem wystawiano „Golgotę” dwukrotnie w Rosji; w końcu w 1904 roku pojechała na Wystawę Światową do St. Louis w Stanach i tu ugrzęzła na dobre. Z powodu nieuczciwości przedsiębiorców amerykańskich obraz został zajęty prawnie przez władze podatkowe z powodu nieuregulowanych opłat za składowanie. Przeleżał się w jakichś magazynach w Chicago do 1944 roku, kiedy to wystawiono go na aukcji. Kupił go wówczas za bezcen, gdyż obraz był bardzo zniszczony, dr. Hubert Eaton.

Eaton był założycielem w Los Angeles kilku tzw. „parków pamięci” (Memorial Park), stanowiących hybrydę cmentarza i galerii sztuki. Eaton postanowił obraz odrestaurować i udostępnić światu. Kiedy się dowiedział, że w Stanach są synowie Styki, Adam i Tadeusz, (też zresztą malarze), zaproponował im pracę nad odnową obrazu. Ostatecznie jeden ze Styków, Adam, podjął się tego zadania. W międzyczasie dla godnego wystawienia obrazu wybudowano specjalny pawilon. Do oświetlenia monumentalnego malowidła Eaton wynajął z Francji ekipę, która oświetlała Luwr. Ostatecznie ponowne uroczyste odsłonięcie obrazu nastąpiło na Wielkanoc roku 1951.

Obraz, oprócz tego że jest rzeczywiście imponujących rozmiarów, jest namalowany po mistrzowsku. Znajduje się na nim w sumie ponad 1000(!) postaci. „Golgota” właściwie pokazuje moment tuż przed ukrzyżowaniem, gdy Chrystus i dwaj skazani razem z nim czekają na wykonanie wyroku.

Dodatkowo dramaturgię przedstawianego zdarzenia podnosi sposób prezentacji malowidła. Obraz nie jest udostępniany w sposób typowy dla zbiorów muzealnych, gdzie obrazy po prostu wiszą na ścianach. W Forest Lawn „Golgota” ma oprawę typu „światlo i dźwięk”. Obraz jest wystawiany w sali widowiskowej na kilkaset miejsc. Na początku pokazu jest zasłonięty; potem gaśnie światło. W zupełnej ciemności odsuwa się kurtyna, a z taśmy płynie historia ostatnich godzin Chrystusa przed ukrzyżowaniem – równoległe reflektory wybierają z obrazu poszczególne postacie, ilustrując opowieść. Dopiero na samym końcu włączane jest oświetlenie pozwalające obejrzeć „Golgotę” w całej okazałości. Wszystko to trwa może z pół godziny i z pewnością warte jest tego jednego dolara, płaconego przy wejściu. Obecnie obraz jest prezentowany „na płask”, chociaż oryginalnie był wystawiany, tak jak większość panoram – półkoliście, ale to tylko jeszcze zwiększa wrażenie jego ogromu.

Powstanie „Golgoty” nastąpiło w iście rekordowym czasie. Prace nad obrazem rozpoczęto 5 marca 1896 roku, we Lwowie, w budynku opróżnionym przez „Panoramę Racławicką”, która tymczasem pojechała do Budapesztu. W ciągu 16 dni całość kompozycji została przeniesiona węglem na płótno, a 21 marca rozpoczęło się malowanie. Ostatecznie obraz został ukończony 8 lipca 1896 r.

Tło obrazu stanowi rozległy krajobraz jerozolimski z górami Oliwną, Skopus, Gilead i Moab i droga do Samarii. Po prawej stronie rysuje się Jerozolima: Brama Efraima, Warownia Antonia, Świątynia z czasów Heroda, Brama Gennat, domy Annasza i Kajfasza, i pałac Heroda. Obraz pokazuje tłumy ludzi, pragnących być świadkami ukrzyżowania; tuż przy krzyżach czekają członkowie Sanhedrynu z arcykapłanami Annaszem i Kaifaszem, żolnierze rzymscy, oraz Szymon Cyrenajczyk, rzymski pretor i liktor. Z jednego z dachów obserwuje to wszystko stary Ben Hur. Odrębną grupę stanowią Matka Chrystusa, Marta, Magdalena, Jan Ewangelista, Łazarz oraz apostołowie i uczniowie. Środek ciężkości obrazu stanowi bez wątpienia postać Chrystusa, namalowana nieco z boku, jakby rozświetlona ostateczną medytacją i poddaniem się losowi. Wszystko to ma miejsce pod zaciągającym się ciemnymi chmurami niebem, przez które jednak jeszcze przebija się słońce.

Malarskie panoramy w XIX wieku stanowiły odmianę „sztuki masowej” – niemal każda stolica europejska czy większe miasto miało swoją panoramę. Dopiero wynalazek i rozpowszechnienie kina usunęły panoramę w cień. Niewiele ich przetrwało do czasów współczesnych, głównie wskutek tego, że powstanie panoramy, olbrzymiego malowidla wiązało się ze sporymi kosztami: najpierw malowania, potem zaś wystawiania. Toteż, aby uzyskać maksymalny zysk, po zakończeniu „eksploatacji” obrazy te były cięte i sprzedawane w mniejszych fragmentach.

Warto przypomnieć, Że „Golgota” jest jedną z 9 panoram stworzonych przez polskich malarzy na przełomie XIX i XX wieku. Pierwsza z nich, namalowana przez Henryka Jabłonowskiego, przedstawiała wyprawę admirała Perry’ego do Japonii i była po raz pierwszy wystawiona już w roku 1855 w Stanach Zjednoczonych. Kolejną, i najbardziej znaną, są „Raclawice” Jana Styki i Wojciecha Kossaka, wystawione po raz pierwszy we Lwowie w 1894 r. Następne panoramy to, poza „Golgota”, „Panorama Tatr”, „Bem pod Siedmiogrodem”, „Męczeństwo pierwszych chrześcijan”, „Przejście wielkiej armii Napoleona przez Berezynę”, „Somosierra” i „Bitwa pod Piramidami”. Do naszych czasów dotrwały jedynie dwie: „Racławice” i ”Golgota”.

Ze Styka wiąże się też los „Panoramy Tatr”, której polowa zakończyła swój żywot jako... Odwrotna strona „Męczeństwa pierwszych chrześcijan” – wlaśnie Styka był jednym z nabywców „Tatr” i na uzyskanym blejtramie stworzył kolejne swoje dzieło – ściągnęło to zresztą gromy na jego głowę.

Jeszcze może kilka słów o Hubercie Eatonie, uznawanym za czołowego „reformatora” wyglądu amerykańskich cmentarzy. To właśnie on, w 1917 roku zamienił mały cmentarzyk w Glendale, na przedmieściu Los Angeles, w „park pamięci”, jedno z najbardziej znanych miejsc pochowku w Stanach Zjednoczonych. Przez jednych Eaton jest nazywany Mistrzem Budowniczym (Master Builder), przez innych zaś Mistrzem Kiczu. Pod jego ręką cmentarz w Glendale zmienił się w coś rodzaju parku fantazji. Teren parku, położony na wysokich wzgórzach, stał się nie tylko miejscem spoczynku wielu znanych osob, ale też miejscem wypelnionym bajkową architekturą w stylu neogotyckim, importowaną ze Starego Świata.

Filozofia Eatona w kreowaniu takiego cmentarza było „umocnienie wiary ludzkiej w nieśmiertelność”, „zlikwidowanie obaw przed nicością”, a jednocześnie stworzenie miejsca „przypominającego chwile szczęścia i pozwalającego zapomnieć ból straty”. Park Pamięci w Glendale jest z pewnością monumentem imitacji: znajdują się tutaj kopie „Dawida” Michała Anioła (reklamowana jako „większa niż oryginał”(!)), „Drzwi do raju” z florenckiego baptysterium, czy wreszcie witrażowa replika malowideł z Kaplicy Sykstyńskiej. Wszystko to z pewnością pasuje do filozofii jakby pożyczonej z pobliskiego Hollywood: „Larger than life”.

Rokrocznie w Forest Lawn i na cmentarzach satelitarnych odbywa się ponad 8 tysięcy pogrzebów, czyli co dziesiąty w Kalifornii. Cmentarz w Glendale stal się miejscem ostatniego spoczynku wielu gwiazd filmowych - leżą tu m.in. Humphrey Bogart, Errol Flynn, Stan Laurel, Spencer Tracy, Clark Gable i Jean Harlow. Komik W. C. Fields, który trafił tam ostatecznie w 1946 r., spytany kiedyś, jakie chciałby mieć epitafium odpowiedział: “Here lies W. C. Fields. I would rather be in Philadelphia”.

Jan Styka zmarł w Rzymie 28 kwietnia 1925 roku, tam też został pochowany. W 1959 roku zwłoki Jana Styki zostały przeniesione z Włoch i pochowane obok zwłok jego syna Tadeusza w Kwaterze Nieśmiertelnych na cmentarzu Forest Lawn, w pobliżu amfiteatru z „Golgota”.

* * *

Tekst ten poprzednio był opublikowany w pierwszym polskim internetowym magazynie "Spojrzenia" redagowanym w latach 90tych przez Jurka Krzystka.

Następny artykuł:

Napisz do Redakcji