nr. 33
VICTORIA, BC, luty-marzec 2012
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty

NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Zebranie sprawozdawczo-wyborcze
DOM POLSKI 11 marca


AKTUALNOŚCI 
z Polski, Kanady i Świata

ARTYKUŁY

Od Redakcji
33 numer STRON

Ewa Caputa -
Gołąbek niepotulny

na pożegnanie księdza

Ewa Korzeniowska -
Warszawskie wróbelki


Tadeusz K. Gierymski -
Jan Marian Hemar

w 40 rocznicę śmierci

Magdalena Hen -
Seks, forsa i prawa autorskie
ACTA...

Ludwik Wilczyński -
Himalajski Boom cz.6

o polskich sukcesach
w Himalajach

ECK -
Nowa płyta Cohena

Małgosia walczy o życie
pomoc potrzebna
Bruno Schulz-Wichura
opowiadanie
List MSZ
w sprawie antypolonizmu
Kaplica w Ugandzie
podziękowanie
Rozmaitości

Indeks autorów

Ludwik Wilczyński

Himalajski boom 6

( poprzednia część STRONY32 )



Złota dekada lat osiemdziesiątych zaczyna się od sukcesów dużych wypraw na Mount Everest. Korzystając z tej samej bazy ekspedycja A. Zawady dokonuje I zimowego wejścia (L. Cichy, K. Wielicki, 17.02.80) a wiosną wytycza nową drogę na płd. wsch. ścianie (A. Czok, J. Kukuczka). Tej samej wiosny brytyjsko-francusko-polski zespół przechodzi wschodnią ścianę Dhaulagiri w stylu alpejskim.
Mocne wejście w lata 80. zbiegło się z powstaniem „Solidarności” (VIII 80.) i mimo stanu wojennego (13 XII 81.) himalajska maszyna toczyła się dalej. Andrzej Zawada i środowiskowi liderzy tacy jak Janusz Kurczab, Ryszard Szafirski, Adam Bilczewski, Janusz Fereński, Janusz Majer, czy Tadeusz Karolczak, Andrzej Machnik i Paweł Mularz organizują zimowe i letnie tradycyjne wyprawy na poważne cele.


Himalajska zima po zdobyciu Everestu stała się normalnym celem polskich wypraw. Lata 84 - 88, to seria zimowych wejść grupki „mistrzów sztuki cierpienia”, wspomaganych przez liczną grupę uczestników zimowych ekspedycji. Kolejno padają zimą: Manaslu (1984), Dhaulagiri (1985), Cho Oyu (1985), Kangchenjunga (1986), Annapurna (1987), Lhotse (1988), Broad Peak (1988). Wyjątkowe miejsce zajmuje oczywiście Everest i to nie tylko jako pierwsze wejście na szczyt ośmiotysięczny zimą, ale dla nas również jako rekompensata nieobecności w czasach zdobywania najwyższych szczytów.

Objawia się fenomen Krzysztofa Wielickiego. Szybki, niecierpliwy i sprytny, Takim go pamiętam z początków wspinania. Dobry okaz polskiej sarmackiej rasy. Ambitny, zadziorny, zarozumiały tyle ile trzeba, od początku wyróżniał się szybkością wspinania i podejmowania decyzji. Pokonaniem filara Kohe Skhawr ze Lwowem i Pietkiewiczem a potem udział w szybkim wejściu na Pik Komunizma w Pamirze (A. Czok, W. Fiut, K. Pankiewicz), zwrócił na siebie uwagę naszego wielkiego lidera, który jak mówił o szczeblach kariery alpinistycznej w Polsce, to na końcu wymieniał telefon od Andrzeja Zawady. Dostał więc telefon zapraszający do udziału w zimowej wyprawie na Everest. Wszedł i to był początek serii wejść zakończonej kompletem 14x8000. Wśród nich błyskotliwe wejścia na Broad Peak - w ciągu doby na szczyt i do bazy, Dhaulagiri samotnie wschodnią ścianą, i samotnie na Nanga Parbat na zakończenie „korony” Himalajów. W ostatnich latach w wieku pięćdziesięciu kilku lat był jednym z najsilniejszych punktów prowadzonych przez siebie ekspedycji na K2 i Makalu zimą.

Ciąg dalszy nastąpi.

Następny artykuł:

Napisz do Redakcji