nr. 32
VICTORIA, BC,
styczeń 2012
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Zabawa Welentynkowa
11 luty


ARTYKUŁY

Ewa Korzeniowska -
Ojciec ludu małorosłego
2012 Rokiem
Janusza Korczaka

Ewa Caputa -
Łeb Hydry

antysemityzm

Paweł Romaniszyn -
Vandalism strictly
condemned

Ewa Caputa -
Siema!!!
Wielka Orkiestra
Świątecznej Pomocy
w Vancouver

Magdalena Hen -
Bałkany
Dyskretny urok
stereotypów

Ludwik Wilczyński -
Himalajski Boom cz.5

o polskich sukcesach
w Himalajach

ECK -
80 milionów
Nowa książka

Wielka Orkiestra
Świątecznej pomocy

fotoreportaż

Rozmaitości


Index autorów

Magdalena Hen

Bałkany
Dyskretny urok stereotypów

Nasze przewodniczki po Bałkanach są mistrzyniami niedopowiedzeń. Ale nie ma co mieć do nich pretensji – opowiadanie o terenie, gdzie od tylu wieków ścierają się potężne wpływy polityczne i gospodarcze, nie może być proste. Powstała nawet znakomita książka o rodzących się historycznie stereotypach propagandowych – Marii Todorovej „Bałkany wyobrażone”.
Bo popatrzmy: najpierw ścierały się tu Rzym i Bizancjum – drobiazg: tysiąc lat. Potem imperium otomańskie w konfrontacji z resztą Europy. Pięćset lat. O ruchach płyt tektonicznych na Morzu Egejskim nie wspominając. A w końcu XX wieku na Bałkanach istniał ostatni w Europie kraj – Jugosławia, którego żołnierze nosili czerwone gwiazdy na furażerkach. Kraj, który był pierwszym odstępcą od idei, okazał się ostatnim, który pozostał jej wierny.
Czy zamieszkiwanie takiego terenu to siedzenie okrakiem na płocie, czy też przeciwnie – siedzenie na dwóch stołkach? Są dwa przykłady, że można z tego było wyciągać niebagatelne korzyści. Jeden to Republika Raguzy (1204-1806) – dziś to Dubrownik, drugi to Jugosławia z czasów Tito. W aktywności sejsmicznej niby trudno dopatrzyć się pozytywów, ale właśnie skutek tej aktywności, dzikie góry, w czasie II wojny światowej dawały schronienie partyzantom Tito. Wcześniej, w XIX wieku serbskim czetnikom, a w czasie I wojny światowej pozwoliły wycofać się zdziesiątkowanej, ale wciąż niepokonanej armii serbskiej, ze starym królem Piotrem wiezionym na noszach. Czarnogóra, tak niewielka, zawsze była niepodległa. Jak się patrzy na jej niemal pionowe skały, to rozumie się, dlaczego.

Bo góry na Bałkanach są wprawdzie niższe od Alp, ale Alpy wydają się dużo bardziej udomowione. Wiadomo, jak wyglądają Alpy: na samym szczycie trochę skały, niżej piękne lasy, łąki no i hotele. Góry Dynarskie wydają się znacznie bardziej strome, i jest to, jak powiedział Byron, „morze kamieni”, gdzieniegdzie udekorowane jakąś roślinnością. Szosa przyklejona jest do skały, skała zabezpieczona metalową siatką. Miejscowi kierowcy prowadzą dużo szybciej niż kierowcy polskich wycieczek i – jeśli się zapomni o wspaniałości widoków - serce nieraz można mieć pod gardłem. W Czarnogórze i Chorwacji ze smakiem opowiada się dowcipy o skłonności mieszkańców do lenistwa. Ale co tam można było robić, jeśli się nie mieszkało nad samym morzem? Na niewdzięcznym gruncie rosną głównie oliwki i figi. W Dalmacji tylko delta Neretwy dostarcza owoców. Równiny są przede wszystkim w Słowenii i Serbii.

Z tożsamością narodową nie mogło być prosto. Na przykład Chorwacja: naukowcy mają zwyczaj kręcić nosem, że Chorwacja nie ma w swojej historii wydarzeń, które mogłyby tę tożsamość kreować. Oczywiście rozumieją przez to zwycięstwa militarne. Można by pomyśleć, że wkładem Chorwacji do cywilizacji europejskiej jest krawat, noszony przez pułki chorwackie cesarstwa austrowęgierskiego. Widać dla historyków pragmatyzm nie jest tak widowiskowy, choć Maria Todorova uważa, że wpływ psychologiczny i gospodarczy Republiki Raguzy na całe Bałkany był ogromny. Pragmatyzm polityczny z punktu widzenia np. historii Polski to byłoby coś bardzo egzotycznego!

Byłoby przesadą powiedzieć, że Polak Emil Korytko samodzielnie rozbudził świadomość narodową w Słowenii, ale pamięć o nim jest tam otoczona wielkim szacunkiem. Ten lwowianin, powstaniec listopadowy, kiedy go zesłano do Ljublany, dalej robił to, co go najbardziej pasjonowało: rewolucję. Todorova nie zalicza Słowenii do Bałkanów, jako że Słowenia nie ma za sobą doświadczenia tureckiego. Była częścią cesarstwa austro-węgierskiego. Także przewodniczka w Sarajewie wyjaśnia, że Słowenii nawet w czasach jugosłowiańskich powodziło się lepiej niż innym republikom, bo była blisko Austrii.

A ja właśnie chcę pojechać z Ljublany do Wiednia. Na dworcu autobusowym można dostać bilety do wszystkich stolic dawnej Jugosławii. Pytanie o Wiedeń wydało mi się naturalne, ale budzi tylko uśmiech – i to jakby z politowaniem. Staję więc przy okienku kasy kolejowej, a tam napis, że bilety do Serbii, Macedonii, Chorwacji, Bośni i Czarnogóry można kupić także w kasach komunikacji krajowej. Coś więc trwa. Wreszcie jestem w przedziale z mieszkającą w Niemczech Chorwatką. Wchodzi dwudziestoletnia Słowenka i wyjaśnia z zażenowaniem, że nie mówi ani po niemiecku ani po angielsku. Kiedy wyjaśniam, że ta pani obok mówi po chorwacku, problemy językowe znikają. Kiedy za chwilę wysiadam w Austrii, rozpromieniona Chorwatka opowiada Słowence o problemach swojej bolącej nogi.

W Sarajewie nie zaskakuje, że dla mieszkańców Bośni islam był atrakcyjny – że spora ich część uznała go za swoją religię (Turcy nie zajmowali się nawracaniem na islam podbitych narodów.). To turecki zarządca Bośni zbudował w Sarajewie pierwszą szkołę i łaźnię. To Turcy w XV wieku zbudowali most na Neretwie w Mostarze. Most, zabytek pod opieką UNESCO, przetrwał aż do wojny domowej na początku lat 90. Kiedy trzeba go było odtworzyć, nie wszystkie tajemnice technologiczne udało się wyjaśnić. Można przyjąć, że Bośniacy ulegli po prostu urokom wyższej wtedy cywilizacji.

Pragmatyczna Raguza (Dubrownik) była enklawą katolicyzmu na muzułmańsko-prawosławnym półwyspie. Z tej racji otrzymała papieskie przywileje handlowe – cały handel z Bałkanami (i przez Bałkany) musiał przechodzić przez Dubrownik. Nie w ciemię bici Turcy, którym też zależało na handlu z Europą, ze swej strony nadali Dubrownikowi przywileje handlowe, które w dzisiejszym języku międzynarodowym należałoby nazwać klauzulą największego uprzywilejowania. Inne istniejące tam wówczas państwa poszły ich śladem. Dubrownik prowadził bardzo zręczną politykę neutralności pośrednicząc w różnych nieformalnych rozmowach. W pewnym momencie miał najsilniejszą flotę na Morzu Śródziemnym. W pierwszej wyprawie Kolumba brało udział dwóch żeglarzy z Raguzy. W Dubrowniku jako pierwszym w Europie wystawiano sztuki Szekspira.
Rządzony był na wzór Republiki Weneckiej przez grupę notabli, spośród której wybierano władze miasta, z urzędem doży na okres zaledwie roku. Kiedy kolejnym formalnym suwerenem Raguzy została Austria, usunięto godło tego urzędu „sprawując rządy zapomnij o własnym interesie” jako zbyt prowokacyjne.

Jak upadła Republika Raguzy? Oczywiście po odkryciach Kolumba zmieniły się szlaki handlowe. Jeszcze ważniejsze było podupadanie potęgi tureckiej – skończyła się unikalna rola polityczna Raguzy jako ogniwa łączącego Turcję z Europą. Za czasów Napoleona Raguza na krótko odzyskała znaczenie – posiadała flotę, której Francuzi nie mieli. Ale dla zwycięskich państw Świętego Przymierza republika, w dodatku tak niekonwencjalna, była nie do przyjęcia. Raguza weszła w skład Chorwacji, a ta znalazła się we władzy Habsburgów.

A Jugosławia? Pierwsza Jugosławia – ta międzywojenna - nie powstałaby, gdyby nie włoskie zakusy terytorialne wobec Chorwacji i Słowenii. Już w roku 1915 wiadomo było, że Włosi mają dostać od Aliantów Triest, Istrię i kawał Dalmacji. Powstanie pierwszej Jugosławii to zaprzeczenie bałkanizacji, rozumianej jako rozpad większego terytorium na niezbyt zdolne do samodzielnego bytu jednostki państwowe. Chorwacja i Słowenia nie miały dużego wyboru. Na Bałkanach niepodległymi państwami były Serbia i Bułgaria, które już w XIX wieku (z poparciem Rosji) wywalczyły niepodległość. Było jeszcze Królestwo Czarnogóry, ale zbyt małe i biedne. Serbia miała króla, więc Chorwaci i Słoweńcy zostali automatycznie jego poddanymi, a to pociągało za sobą dominację Serbii. Król Aleksander nie odznaczał się zręcznością polityczną, więc w pierwszej Jugosławii sytuacja była dosłownie wybuchowa (liczne zamachy terrorystyczne). Za nawoływanie do chorwackiego powstania narodowego spędził pięć lat w więzieniu Josip Broz, znany później jako Tito. W r. 1934 w kolejnym zamachu, tym razem w czasie wizyty we Francji, król zginął a wraz z nim francuski minister spraw zagranicznych Jean–Louis Barthou. II wojna światowa zastała Jugosławię pod rządami regenta w zastępstwie kilkuletniego następcy tronu.

W czasie wojny zaczęły nadawać ton dwa ugrupowania marginalne, ale dobrze zorganizowane i mające popleczników za granicą. Pierwsze to nazistowscy chorwaccy ustasze, którym Hitler powierzył władzę nad Chorwacją. Ustasze wymordowali 37 tysięcy Żydów (nie było ich tam dużo więcej), ale przede wszystkim ponad pół miliona Serbów. Ci, których oszczędzono, musieli przejść na katolicyzm. Mordowano z lubością: relacje o ich bestialstwie ustaszy wydawały się nie do uwierzenia i przez Zachód zostały uznane za serbską propagandę. Curzio Malaparte opisał to we wstrząsającym „Kaputt”. Oprócz ustaszy w objęcia Hitlera wpadli po części bośniaccy muzułmanie. Powstała bośniacka dywizja SS. Ci także mordowali i także siłą nawracali – tym razem na islam.
Drugim ugrupowaniem w momencie rozpoczęcia wojny marginalnym, ale mającym organizacje na terenie całego kraju, byli komuniści Tito.

Tito nie był łagodnym barankiem. Wystarczy wspomnieć, jak rozprawił się ze swoją serbską konkurencją polityczną – czetnikami, i ich przywódcą, Drażą Michajlowiczem. A jednak wszędzie na półwyspie bałkańskim są ulice jego imienia. Próby usunięcia tych nazw wywołują protesty społeczne – na przykład w tak ciężko doświadczonym wojną narodowościową Sarajewie. Okoliczności mu sprzyjały, ale umiał to wykorzystać. Czasami sam je stwarzał – jak na przykład zainicjowany wraz z Panditem Nehru ruch państw niezaangażowanych.

Atutem komunistycznej partyzantki w sferze ideowej był internacjonalizm, co eliminowało po części podziały narodowościowe. Także ateizacja państwa na terenie, gdzie konflikty generowane były przez rywalizację trzech wielkich religii, sprzyjała integracji. Komuniści nie dostawali pomocy militarnej od swojego Wielkiego Brata, który sam zmagał się z ekspansją niemiecką. Broni partyzantom Tito zaczął dostarczać Churchill.

Tito w przeciwieństwie do monarchisty Draży miał program polityczny. Kiedy Stalin dla zamydlenia oczu sojusznikom wojennym ogłosił rozwiązanie Kominternu, Tito to wykorzystał i – już bez konsultacji z Moskwą – w bałkańskich górach natychmiast ogłosił powstanie swojego republikańskiego rządu. Stalin był wściekły. „Czy on chce zostać małym Stalinem?” – mówił. Jugosławia według Tito miała być federacją. To była kluczowa sprawa. Partyzanci Draży – czetnicy – byli obrońcami status quo, czyli niepopularnej monarchii. Byli także obrońcami Serbów – walczyli głównie z ustaszami, a nie z Niemcami, by nie narażać ludności cywilnej na niemieckie represje. To dlatego Churchill postawił na Tito. (Na protest pewnego para Anglii, że w ten sposób przesądza o powodzeniu komunizmu na tym terenie, Churchill odpowiedział: „Czy lord zamierza mieszkać po wojnie w Jugosławii?”)

Tito mógł sobie pozwolić na samodzielność, bo to nie wojska radzieckie wyzwoliły Jugosławię (oprócz samego Belgradu), tylko jego partyzanci i Brytyjczycy. Nie stacjonowały więc na terenie Jugosławii. Niepokorny Tito został w prasie naszego bloku uznany za „psa łańcuchowego imperializmu”. W pierwszych powojennych latach, kiedy trzeba było zbudować przemysł i zelektryfikować kraj, przydało się planowanie centralne. Później wprowadzono gospodarkę mieszaną, zarobki miliona jugosłowiańskich gastarbeiterów, chętnie widzianych w Niemczech i we Francji, wspomogły bilans handlowy, poluzowano propagandę. Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte to okres boomu gospodarczego. Łza się w damskim oku kręci na wspomnienie jugosłowiańskiego wzornictwa. Pisarze - jak Bulatović, Babić, Kiś - zdobyli zagraniczne rynki wydawnicze. O realiach tamtych lat mówią obrazy przemykające w niezwiązanych z Jugosławią dokumentach, na przykład w oglądanym na kanale Arte (dlaczego w Polsce żadna kablówka nie ma w ofercie tego kanału?) filmie o uciekinierce z NRD, która musi tylko przedostać się z Rumunii do Jugosławii, by się jej udało.

Jak upadła Jugosławia? Dała się złapać w latach osiemdziesiątych w pułapkę kredytową. I zaczęła się wojna domowa, przy akompaniamencie haseł z okresu pierwszej Jugosławii. Bilans tej wojny lat dziewięćdziesiątych jest różny. Neutralna Słowenia przystąpiła do Unii Europejskiej razem z Polską, ze średnią zarobków na poziomie 70% średniej unijnej (my mieliśmy 50%). Chorwacja ma przystąpić do Unii w przyszłym roku, gospodarka niby wygląda nieźle, ale rośnie deficyt handlowy, rozwój jest terytorialnie zdecydowanie nierównomierny, a bezrobocie bardzo wysokie. W oficjalnych danych można wyczytać, że w zeszłym roku wynosiło około 18%, ale na miejscu straszą nas 50 procentami. Podobnie bezrobocie (i dane) wyglądają w Bośni. Ta rozbieżność może być skutkiem wyludniania się Bośni: Sarajewo liczy dziś niemal o połowę mniej mieszkańców. Wszyscy komentatorzy podkreślają dotkliwe skutki zerwania jugosłowiańskich więzi kooperacyjnych. O Macedonii nikt nawet nie wspomina. Kosowo to dla Unii Europejskiej ból głowy.

W Serbii inflacja i ortodoksyjna polityka finansowa ( to pewnie wciąż skutek tego zadłużenia) sypią piasek w szprychy skądinąd rozwijającej się gospodarki. Wygląda jednak na to, że w dziedzinach, takich jak kultura czy polityka nie myśli się ortodoksyjnie. Jesteśmy w kraju, który ma wielowiekowe tradycje trudnej państwowości, skutecznej walki narodowo-wyzwoleńczej, którego obywatel, Gawriło Princip (licealista w ostatnim stadium gruźlicy) zabił w Sarajewie arcyksięcia Ferdynanda wywołując pierwszą wojnę światową, ale inny obywatel, Nikoła Tesla, zdążył przedtem wynaleźć prąd zmienny i silnik elektryczny. Stosunki ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską są trudne, ale dziś świat się już na nich nie kończy. Malutka dla Chin Serbia jest przedmiotem ich żywego zainteresowania i rosnącego wsparcia – być może ze względu na paletę metali nieżelaznych i innych kopalin, którymi dysponuje. Al. Jazzeira właśnie otwiera w Sarajewie stację telewizyjną nadającą na wszystkie kraje byłej Jugosławii. W którym języku? Jak pisze komentator (brytyjski), języki byłej Jugosławii różnią się mniej więcej tak, jak nowozelandzka i amerykańska wersja angielskiego.

Unia Europejska i Stany Zjednoczone nie bardzo mają pomysł na Bałkany. Wygląda na to, że zaczynają go mieć inni.

Następny artykuł:

Napisz do Redakcji