nr. 31
VICTORIA, BC,
grudzień 2011
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

W DOMU POLSKIM

Zabawa Sylwestrowa
31 grudnia


ARTYKUŁY

Ewa Caputa -
Nie jak u mamy
Wigilia w Domu Polskim


Sławomir Sapieha -
Tradycje Świąteczne

prasłowiańskie, rzymskie
do chrześcijańskich


Eliza Olczyk -
TAJEMNICE WIGILII


Bożena Ulewicz -
Medugorje, Medugorje
Horwacka pielgrzymka


Ewa Stachnik -
Pałac Zimowy
Fragment książki


Koszyk
na fundusz budowy
kaplicy w Ugandzie

Mikołaj
w Domu Polskim

fotoreportaż

Rozmaitości


Index autorów

Ewa Stachnik

Pałac Zimowy

Prezentuję fragment najnowszej książki kanadyjskiej pisarki polskiego pochodzenia, mieszkającej w Toronto, pani Ewy Stachniak. Książka „The Winter Palace”, wydana przez Random House to znowelizowana historyczna biografia. Autorka wzięła pod lupę życie Carycy Katarzyny i opowiada o nim tak, jakby je podglądała. Ciekawa lektura przenosi nas w piękne, ale jakże skomplikowane czasy, a pewne zawarte w niej elementy o charakterze uniwersalnym odnosza się też do dnia dzisiejszego. Książka ukaże się w wersji angielskojęzycznej w księgarniach zaraz po nowym roku. Niecierpliwi mogą ją kupić przez Internet na Amazon.com.

Tlum. Ewa Korzeniowska

(...) Mogłam ją ostrzec, gdy przyjechała do Rosji z Zebarska, miasta nie większego od letniego ogrodu Sankt Petersburga, tę piękną niemiecką księżniczkę; delikatną dziewczynę, która została Katarzyną.
Ten dwór który jest dla ciebie nowym światem – mogłam powiedzieć – to śliski grunt. Nie daj się zmylić łagodnym wyglądem i pięknym słówkom obiecującym splendor i triumf. To jest miejsce, w którym nadzieje bledną i umierają, a marzenia obracają się w popiół.

Ona już cię oczarowała, nasza caryca. Przez swą prostotę i delikatny dotyk ręki, gdy na twój widok ocierała łzy z oczu. Z lotnością jej przemowy i gestów zniecierpliwionych wobec etykiety rozsiewała wdzięk. „Niezwykle uprzejmą i szczerą jest Elżbieta Pietrowna” – powiedziałaś. Inni też tak mówili. Wielu innych. Ale urok może być maską, udawaniem, o czym zbyt późno przekonali się jej poprzednicy.

Trzy lata wcześniej nasza czarująca caryca, była tylko niezamężną księżniczką na dworze cara Iwana IV, niemowlęcia, za którego władzę sprawowała matka. Elżbieta miała narzeczonego. Nieborak umarł na wietrzną ospę. Byli też inni starający się o jej rekę. Obezwładniały ich polityczne intrygi. Tak, że w końcu zaczęto uważać, iż ta trzydziestodwuletnia niezamężna księżniczka, najmłodsza córka Piotra Wielkiego, straciła szansę na tron. Wszyscy myśleli, że Elżbieta Pietrowna, nonszalancka i kapryśna, zainteresowana finezyjnym krokiem tańców i krojem balowych sukien, raczej nieznośna osóbka, która jednak miała oczy szeroko otwarte i liczyła na siłę więzów krwi i reputację swojego wielkiego ojca, jest bezsilna.

Francuzi nazywali ją Elżbietą miłosierną, gdyż w przeddzień obalenia Iwana II i przejęcia władzy w Rosji ślubowała przed ikoną św. Mikołaja cudotwórcy, że żaden jej poddany nie zostanie pozbawiony głowy. Pozostała wierna swej przysiędze, gdy podczas zamachu na tron nie zgodziła się, by pałacowa straż podcięła gardło małemu carowi Iwanowi. Wyjęła zawodzącego malca z kołyski i ucałowała jego różowe policzki oddając go w ręce matki. Poczym wraz z dzieckiem odesłała ją do więzienia.

Podoba jej się, gdy mówimy, że od momentu objęcia przez nią tronu w Rosji nie obcięto żadnej głowy, ale zabrania nam mówić o obciętych językach i uszach. Albo o krwawych strzępach pleców pod ciosami bicza albo o ludziach przygważdżanych do deski i wrzucanych do lodowatej rzeki. Miłosierdzie też potrafi być przesiąknięte fałszem.

Powinnam była ostrzec nowo przybyłą z Zebarska księżniczkę, że tu na rosyjskim dworze życie jest grą, w której wszyscy oszukują. Każdy śledzi każdego. W tym pałacu nie ma miejsca, gdzie byłoby się absolutne samemu. Za tymi ścianami znajdują się labirynty tajnych korytarzy. Tym, którzy znają te sekretne przejścia, umożliwiają one przebywanie w miejscach, w których nikt nie podejrzewa ich obecności. Ściany się otwierają, półki z książkami można przesuwać, a głos sekretnymi rurami w ścianach podróżuje z jednego końca pałacu na drugi. Każde wypowiedziane przez ciebie słowo może być powtórzone i wykorzystane przeciwko tobie. Każdy przyjaciel może cię zdradzić.

Twoje skrzynie będą rewidowane. Podwójne dna i wydrążone księgi przestaną ukrywać swe tajemnice. Listy będą kopiowane zanim zostaną wysłane w drogę. Gdy służąca poinformuje cię, iż zginął jakiś fragment twojej garderoby, to znaczy, że twój zapach jest zamykany w zakorkowanym flakonie, by w razie czego poszczuć nim psy myśliwskie, gdy dostaną rozkaz, by cię tropić. Trzymaj ręce w kieszeni. Naucz się sztuki zwodzenia. Jeśli jesteś przepytywana nawet żartem, nawet w biegu, masz tylko ułamek sekundy na to, by ukryć swoje myśli, by podzielić swą duszę i zatrzymać dla siebie, to, co nie ma być wiadome. Oczy i uszy inkwizytorów nie mają sobie równych.

Słuchaj mnie.
Wiem, co mówię.
Ten, poza wszelkimi podejrzeniami jest najgroźniejszym szpiegiem.

Caryca Elżbieta, jak tylko przejęła tron, nie robiła tajemnicy z tego, że zamierza rządzić sama, bez carskiego małżonka. Ponieważ nie będzie miała dzieci, które mogą po niej dziedziczyć, posłała po swojego osieroconego siostrzeńca, Karola Piotra Urlicha, księcia Holsztainu. Gdy młody Książę przybył do pałacu, chudy i wycieńczony, z oczami nabiegłymi krwią ze zmęczenia po długiej podróży, przytuliła go do swojej obfitej piersi. „Krew Romanowów” powiedziała, gdy zesztywniał w jej ramionach. „Wnuk Piotra Wielkiego”.

Pracowała nad jego przejściem na grecko-katolicka wiarę, zmieniła mu imię na Piotra Fiodorowicza i mianowała go koronnym księciem. Miał wtedy czternaście lat. Nie pytała go o zdanie, gdy zadecydowała, że z nią zamieszka. Nie pytała go, czy ma ochotę kiedyś rządzić Rosją. Teraz, gdy skończył piętnaście lat, nie zapytała go czy ma ochotę mieć narzeczoną.

Wybrała Księżniczkę Zofię Fryderykę Augustę Anhalt – Zerbest. Najpierw przybył jej portret i pamiętam moment jego odsłonięcia. Portrety tego rodzaju nie mają oddawać podobieństwa, raczej wabić.

„Ona?” Słyszałam jak kanclerz Bestużew pytał zdziwiony, gdy Caryca pierwszy raz wspomniała Zofię. Kanclerz napomknął coś o sprytnych koneksjach i niejasnej stabilność finansowej. Europie potrzebna jest wyważona władza - przekonywał. Prusacy już i tak zbyt mocno obrośli w piórka. Jej Wysokość powinna wziąć raczej pod uwagę księżniczkę saksońską.

Caryca stłumiła ziewnięcie.
– Jeszcze niczego nie zdecydowałam – powiedziała mu.
Jej siostrzeniec siedział u jej stop, obracając w długich białych palcach turkusowy pierścień, tak jakby dokręcał śrubę.

W następnych tygodniach, słyszałam jak mówiono o ojcu Zofii, że jest księciem głupoty, generałem nie potrafiącym kontrolować swej hołdującej głupocie małżonki, dla której mizerny pruski dwór stał się miarą wielkości. Rodzina Anhalt-Zerbest miała pierwszorzędne koligacje, ale była biedna, bezwstydnie zabiegająca o względy carycy Elżbiety, przypominając jej, że ona sama o mały włos nie poślubiła jednego z nich. To wątpliwe połączenie z Rosją było dla nich jedynym sposobem, by zdobyć znaczenie.

Gdy lokaj odsłonił czerwoną aksamitną zasłonę, naszym oczom ukazała się szczupła, wdzięczna postać czternastolatki stojącej przy kominku, tak jakby przed momentem została oderwana od nauki. Zobaczyliśmy jasnozielony stanik jej sukni i jej dłonie złożone na podołku. Wbrew wszystkim plotkom, jakie do nas docierały, księżnczka Zofia nie była kaleką. Dziecięca choroba nie zdeformowała jej kręgosłupa, tak jak opowiadano. Wokół niej unosiła się aura lekkości, tak jakby zaraz miała ruszyć w radosne pląsy. Miała szpiczastą bródkę i małe, ale kształtne usta. Nie całkiem piękna, ale wdzięczna, jak mały kociak w każdej chwili skłonny do zabawy. Portrecista zadbał o to, byśmy dostrzegli jej piękną jasną cerę, miękkość jej oczu i ich błękit kontrastujący pięknie z kruczą czernią jej włosów. Nie można było również nie zauważyć tego, że jest w niej chęć niesienia zadowolenia.

Po komnacie rozniosły się szepty niezdecydowania i nijakości. Słowa dworzan wypowiadane były niewyraźnie, tak by w razie czego można było jeszcze przeobrazić w pochwały i komplementy. (...)

Następny artykuł:

Napisz do Redakcji