nr. 31
VICTORIA, BC,
grudzień 2011
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

W DOMU POLSKIM

Zabawa Sylwestrowa
31 grudnia


ARTYKUŁY

Ewa Caputa -
Nie jak u mamy
Wigilia w Domu Polskim


Sławomir Sapieha -
Tradycje Świąteczne

prasłowiańskie, rzymskie
do chrześcijańskich


Eliza Olczyk -
TAJEMNICE WIGILII


Bożena Ulewicz -
Medugorje, Medugorje
Horwacka pielgrzymka


Ewa Stachnik -
Pałac Zimowy
Fragment książki


Koszyk
na fundusz budowy
kaplicy w Ugandzie

Mikołaj
w Domu Polskim

fotoreportaż

Rozmaitości


Index autorów

Eliza Olczyk

TAJEMNICE WIGILII

`A zasiadłszy do stołu godziną zmierzchową jadł polewkę migdałową, na drugie zaś danie szedł szczupak w szafranie. Dalej okoń, płotki tłuste, węgorz i liny z kapustą, karp sadzony z rodzynkami, na koniec do chrzanu grzyby i różne smażone ryby...’

W ten sposób Alojzy Ziółkowski opisywał wigilię szlachcica w 1820 roku.

Dziś z tradycji wigilijnej pozostało niewiele. Wiadomo, że na wieczerzy wigilijnej powinno być wiele postnych dań, że święta nie mogą obejść się bez choinki i prezentów. W niektórych domach do dziś kładzie się pod obrusem odrobinę siana. Symbolika tych obrzędów nie jest jednak powszechnie znana, a Wigilia to dzień niezwykły. Pełen barwnych zwyczajów i tajemniczych wydarzeń – dzień cudów.

Prasłowiańskie święto zmarłych

W tym samym czasie Prasłowianie obchodzili święta wyprawiane na cześć zmarłych, połączone ze świętami agrarnymi. Na to wszystko nałożyły się obrzędy katolickie. W potrawach wigilijnych znajdują się dania charakterystyczne dla styp zausznych. Do takich należą: mak – danie żałobne, groch – zawsze spożywany na stypach, niektóre jarzyny, jabłka, miód, pszenica. Typowa potrawą żałobną, spożywaną podczas wigilii, jest również kutia.

Zwyczaje antyczne dotarły do Polski za pośrednictwem misjonarzy (głównie włoskich i francuskich), którzy przeszczepili je na grunt polski wraz z chrześcijaństwem. Wigilia, czyli przedświęcie, obchodzona jest dopiero od VI wieku.

Wigilia

Najważniejszym elementem Wigilii jest wieczerza. Zawsze była ona postna (w przeszłości nie wolno było spożywać nawet nabiału i słodyczy), ale bardzo obfita. Rozmaicie traktowano alkohol. W niektórych domach nie był on dozwolony, ale w innych pito go nawet w ciągu dnia, przegryzając odrobina chleba z miodem, po to, by cały nadchodzący rok był dostatni i napitku nikomu nie brakowało.

Wieczerza musiała się składać ze wszystkiego, co rosło w polu, lesie i ogrodzie. Ryby spożywano początkowo tylko w domach rybackich, mieszczańskich i szlacheckich. Tradycyjna wigilia składała się z potraw sporządzonych z kapusty oraz kaszy, klusek z makiem, suszonych owoców, kutii, kisielu owsianego, siemieścia (tłuczone siemię lniane i konopne, gotowane i podawane w postaci mleczka lub zupy). Obowiązkowo podawano też grzyby.

Potrawy z płodów produkowanych przez człowieka miały zapewnić urodzaj w przyszłym roku. Jedząc je mówiono – `Rodźcie się ziemniaki, składaj się kapusto, wij się groszku’. W ten sposób zaklinano urodzaj.

Liczba potraw wigilijnych nie była określona. Wiadomo tylko, że powinna być nieparzysta. Generalnie uznawano, że potraw wigilijnych powinno być jak najwięcej po to, by w nadchodzącym roku był jak największy dostatek. Dużo później na dworach magnackich i szlacheckich stała się prawdziwa uczta, podczas której podawano również ciasta – strucle z makiem i piernik.

Przy stole musiała natomiast zasiadać parzysta liczba osób. Gdyby biesiadników było nie do pary, mogłoby się zdarzyć, ze któryś z nich umarł by w następnym roku. Zasiadano nawet według starszeństwa do stołu, by odchodzić z tego świata w naturalny sposób, a wiec według starszeństwa. Gdy biesiadników była liczba nieparzysta, radzono sobie zapraszając dodatkowego gościa.

Potrawy wigilijne dawano również zwierzętom (na wsiach zdarza się to jeszcze dotychczas), aby nie miały do nich przystępu czary. Zostawiało się też resztki jedzenia dla zmarłych, wierzono, bowiem, że dusze mogą przychodzić niewidzialne lub w postaci zwierząt do domu.


Siano i opłatek


Wyłącznie polska specyfika jest dzielenie się na wigilię opłatkiem. Zwyczaj ten pojawił się na przełomie XVIII i XIX wieku na dworach szlacheckich. W przeszłości również zwierzęta dostawały opłatek, barwiony na rożne kolory, na przykład żółty dla krów, aby masło z ich mleka było jak najbardziej złociste, a czerwony, chroniący przed zołzami, dla koni.

Wigilijne mieszkanie musiało być też odpowiednio przystrojone, co miało znaczenie symboliczne. Do tradycyjnych ozdób należała słoma, siano i ziarno. Na południu Polski rozścielano słomę na całej podłodze dla wygody zmarłych dusz, aby mogły swobodnie podejść do stołu. Słoma miała również oznaczać urodzaje. Kręcono z niej powrosła, którymi opasywano drzewa, co miało się przyczynić do urodzaju owoców. Słomę rzucano też pod sufit. Jeżeli zaczepiła się o drzazgi w powale, oznaczało to, ze w nadchodzącym roku będzie wysokie zboże.

Stół okrywano warstwą siana, na której kładziono obrus. Ten obyczaj tłumaczono m.in. faktem, ze Jezus urodził się na sianie. „Stary obyczaj w tym maja chrześcijańskie domy, na Boże Narodzenie po izbach śląc słomy” - pisał Wacław Potocki.

Tradycją świąt Bożego Narodzenia są również bogato zdobione choinki. Choinka przybyła do Polski z Niemiec, jednak zdobienie domów gałązkami sosny lub świerku jest zwyczajem polskim. W wierzeniach pogańskich miało to symbolizować odnowienie wegetacji roślin, a także powodzenie, obfitość przychówku, siły witalne i zdrowie. Charakterystyczna dla Polski południowej była “podlaźniczka” - rozwidlony czubek sosny lub skwierku, na którym wieszano ciastka, pierniki, kolorowe papierki, krążki opłatków oraz dużą kulę symbolizującą świat.


Żarty, hulanki, swawola


Wszystkie przygotowania do wigilii trzeba było zakończyć do pojawienia się pierwszej gwiazdy, bowiem cały dzień wigilijny był bardzo znaczący. Wierzono, że to, co przydarzy się w Wigilię, będzie się powtarzało w nowym roku. W tym dniu nie wolno było się kłócić. Okazywano sobie życzliwość. Tego dnia kłusownicy wyruszali na polowania, aby ich korzystny wynik zapewnił obfite polowania i połowy w następnym roku. Noc wigilijna była niezwykła. Wierzono, że zwierzęta odzywają się ludzkim głosem, a ziemia ukazuje swoje skarby. Zwierzęta na tę jedną noc były obdarzone darem przewidywania. Często mówiły o losach rodziny, a nawet mogły przepowiedzieć śmierć śmiałka, który chciał podsłuchać, o czym rozprawiają zwierzęta.

Po pasterce, która zamykała czas oczekiwania, zaczynało się święto właściwe.Pierwszy dzień świąt przebiegał bardzo spokojnie. Wigilia była tak bogata w obrzędy, że ludzie byli zmęczeni. Poza tym Boże Narodzenie było tak wielkim świętem, iż należało je odbywać w skupieniu. Nie wolno było w tym dniu niczego robić, nawet się uczesać. Nie składano wizyt. Nie wolno było też gotować, dlatego spo-żywano wcześniej przy-gotowane zimne potrawy. Dozwolony był jedynie niezbędny obrządek ży-wego inwentarza. Nie należało też kłaść się do łóżka, żeby nie pokładło się zboże i żeby samemu się nie rozchorować.

W drugim dniu świąt następował wybuch wesołości - zabawy towarzyskie, wizyty zalotników, żarty i psoty. Od świętego Szczepana począwszy zaczynały się obchody kolędników. Po domach chodzili zarówno kwestarze (za odśpiewanie kolęd dostawali datek) jak i grupy starannie przygotowanych do występów kolędników. W owych czasach były to autentyczne teatry ludowe, w których występowali aktorzy i kukiełki. Zabawy i wizyty trwały aż do święta Trzech Króli.

(Rzeczpospolita - Magazyn, 4.12.1992, skroty red.)

Następny artykuł:

Napisz do Redakcji