NavBar
nr. 3
VICTORIA, BC
Luty 2008
ARTYKUŁY

E. Caputa - Koło historii
Historia kołem się toczy, a pojęcia się przewartościowują


A. Binakaj - Jałta
W tym miesiącu mija 63-cia rocznica konferencji jałtańskiej.


Ewa Korzeniowska - Sybiraczki
Słyszała pani kiedy tę piosenkę? To marsz Sybiraków..


Fotoreportaż - Sanktuarium
Sybiraków we Wrocławiu


Ewa Korzeniowska - Romantyczny Ogród
Victoria słynie z pięknych ogrodów


A. Rudzka - Cena H2O
Przeciętny Kanadyjczyk na potrzeby kulinarne


Edward Kamiński - Walentynki
Wbrew mniemaniu osób podejrzliwych.


ROZMAITOŚCI
Fraszki, wierszyki, komiks...


INFORMACJE LOKALNE


Edward Kaminski

Walentynki - Święto zakochanych

Wbrew mniemaniu osób podejrzliwych, Walentynki nie zostały wykreowane przez wytwórnie czekoladek.  Prawdą jest natomiast, że święto zakochanych jest obecnie „dojną krową” dla tego przemysłu, jak też producentów kartek z życzeniami i wszelkiego rodzaju gadżetów na tą okazję.

Obchody Walentynek w dniu 14 lutego mają już ponad pięciowiekową tradycję.  Sam obyczaj sięga jeszcze dawniejszych czasów.  Wywodzi się z pasterskiego, rzymskiego święta  zwanego Luperkaliami.  W grocie, w której mitologiczna wilczyca  wychowała późniejszych założycieli Rzymu – Remulusa i Romulusa, kapłani (Luperkowie) składali Faunowi ofiarę z kozła, symbolu płodności.  Mitologiczny bóg gór, lasów górskich i opiekun pasterzy miał im zapewnić płodność stad. Młodzi kapłani z pasterzami pospołu, jurni jak nie przymierzając juhasi spod tatrzańskich hal, biegali nago po palatynie, jedynie z przepaską ze skór ofiarnych kozłów.  Rzemieniami  z tychże skór uderzali przechodniów, zwłaszcza kobiety.  Miało to im zapewnić płodność.  Można przypuszczać, że nie kończyło się tylko na bieganiu.   W innych obrządkach, które dzisiejsza młodzież nazywa „randką w ciemno”, kobiety wrzucały do urny zapiski ze swoimi imionami.  Mężczyźni zaś losowali je i odszukiwali kobiety, również w wiadomych zamiarach. 

Ku ubolewaniu młodej generacji, kres tym nieobyczajnym obyczajom położył rzymski cesarz Oktawian Augustus.  W zwalczaniu rozwiązłości był tak nieprzejednany, że ponoć własną córkę i wnuczkę skazał dla przykładu na bezludną wyspę.  Nakazał przedmałżeńską wstrzemięźliwość, trwałość związku małżeńskiego i karał prostytucję.  Z konieczności więc w Luperkaliach przeprowadzono poprawki i przegrupowania personalne.  Patronką święta mianowano Junonę, opiekunkę kobiet, seksualnego pożycia i macierzyństwa.  Odtąd w dniu 14 lutego, młodzieńcy nawiedzeni miłością, miast dzikich pogoni za „babkami”,  zmuszeni zostali do okazywania swych uczuć w sposób mniej żywiołowy.  Podrzucali li tylko zapiski ze swoimi imionami pod domostwa wybranek.

Pogańskie Luperkalia utrzymały się aż do V wieku.  Były tak popularne, że kościół chrześcijański miast starym zwyczajem zwalczać je ogniem i mieczem, zaadoptował pogańskie obrządki do własnych potrzeb.  Papież Gelazy I w roku 496 zniósł Luperkalia i zastąpił je w kalendarium liturgicznym świętem męczennika Walentego.  Święty Walenty był osobą najbardziej właściwą do tej nominacji.  Od  średniowiecza był czczony jako patron chorych na padaczkę i osób z dolegliwościami na tle nerwowym, do których zaliczano też chorych umysłowo.  Połączenie uprzednich obowiązków świętego   z patronowaniem świętu zakochanych może wydawać się niestosowne.  Spójrzmy jednak prawdzie w oczy.  Czyż zakochani nie zachowują się czasami jak pozbawieni piątej klepki ? Ponadto za jego wyborem przemawiało to, że był kapłanem męczennikiem.  Został ścięty za potajemne udzielanie ślubów.  Panujący wówczas cesarz rzymski, Klaudiusz II zabronił młodym mężczyznom wchodzić w związki małżeńskie.  Uważał, że legioniści bez rodzin są lepszymi żołnierzami.  Legenda głosi, że  św. Walenty, wtrącony do więzienia, zakochał się tam w niewidomej córce swego strażnika.  Pod wpływem  miłości odzyskała ona wzrok ( choć częściej zdarza się chwilowe zaślepienie).  W przeddzień egzekucji zostawił jej liść w kształcie serca z podpisem „Od Twojego Walentego”.  Egzekucję wykonano 14 lutego 269 roku.  Dzień ten przetrwał w pamięci jako dzień zakochanych i obchodzony jest od końca XIV wieku.

Tak zapoczątkowane  „walentynowe szaleństwo” rozprzestrzenia się na cały świat.  Z Francji i Anglii, wraz z osadnikami trafiło na kontynent północno –amerykański.  Zwyczaj wysyłania kartek rozpowszechnił się na większą skalę, od czasu, gdy w 1848 roku firma panny Esther Howland z Worcester w Massachussets zaczęła produkować okolicznościowe kartki.  Przeciętnie, mieszkaniec USA wydaje obecnie 100 dolarów rocznie na prezenty walentynkowe, w większości na czekoladki i kwiaty.  Prawdopodobnie  zbliżone wydatki przypadają na zakochanych Kanadyjczyków.

Za obchodami dnia świętego Walentego opowiada się połowa Rosjan.  Obyczaj dociera już do młodzieży Iranu, łaknącej nowinek z zachodu, nabiera popularności wśród młodzieży Indii, mimo, że ortodoksyjni Hindusi protestują. Palą kartki z życzeniami i niszczą upominki.  W Tajlandii, w dniu 14 lutego tłoczno jest w urzędach udzielających ślubów.  W Japonii kobiety obdarowują w pracy kolegów oraz mężów gorzką czekoladą.  Miesiąc później oczekują one na rewanż w postaci mlecznej czekolady.

W Polsce walentynki spotykają się wciąż z krytyką starszego pokolenia.  Oponenci zarzucają, że jest to obce zapożyczenie. Święto jest zbyt skomercjalizowane, głównie wspierane przez amerykański przemysł.  Ten wytwór zachodniej kultury masowej wypiera rodzime tradycje.  Nie brakuje też argumentów, że ‘święto miłości’ przypada w najzimniejszą porę roku, niezbyt sprzyjającą miłości.  Słowiańskie Sobótki, Noc Kupały – święto urodzaju, radości i miłosnych zalotów, obchodzone są w środku lata, w porze pełnej ciepła i płodności natury.  Młodzi krytyką niezbyt się przejmują i są gotowi obchodzić dzień miłości nie tylko 14 lutego, ale każdego, kolejnego dnia roku.

(kam)

Kontakt