nr. 27
VICTORIA, BC,
marzec 2011
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA


ARTYKUŁY

Edward Kamiński -
Tak cię widzą
jak cię słyszą

Ewa Korzeniowska

Bransoletka


To w aucie w drodze powrotnej do domu Elżbieta zauważyła, że nie ma bransoletki. Zamarła. Szampański humor, który towarzyszył jej przez całą noc na zabawie w domu polskim natychmiast się ulotnił. W głowie przestało szumieć, ale za to coś zaczęło boleć w duszy. Jak to się mogło stać? Nie zauważyła, kiedy bransoleta zsunęła jej się z ręki. Czy było to podczas tańca, czy może wtedy, gdy wychodziła na zewnątrz zaczerpnąć powietrza. A może zgubiła ją w toalecie?

Przez calą noc leżała próbując zasnąć, ale przed oczyma miała moment, w którym bardzo już chory ojciec wyciąga z szuflady w nocnym stoliku pudełko i wyciąga z niego właśnie tę bransoletę. To ostatni prezent, jaki dostała od ojca przed jego śmiercią. Dlatego najcenniejszy i wcale nie chodzi tu o cenę złota. To cena pamięci…Modliła się do Św. Antoniego, patrona rzeczy zagubionych. Nawet obiecała mu kilka dolarów za pomoc w odnalezieniu cennego przedmiotu. Z trudem doczekała rana. Już od dziewiątej zaczęła obdzwaniać znajomych. Nikt nic nie wiedział o losie jej bransolety. W końcu, ktoś jej poradził, by zadzwoniła do opiekunów Domu Polskiego. Robiła to trochę z duszą na ramieniu, bo wie, że pewnie położyli się dopiero nad ranem po sprzątnięciu Sali po zabawie, ale odważyła się i tak.

- Miałam więcej szczęścia niż rozumu – mówi Elżbieta, bo okazało się, że jej bransoletkę znalazł Arek, syn opiekunów Polskiego Domu. Jechała tam jak na skrzydłach z butelką czegoś mocniejszego, w ramach znaleźnego.
Dzięki uczciwości znalazcy, Elżbieta odzyskała zgubiona pamiątkę. Podziękowała za to Arkowi i Świętemu Antoniemu, bo pewnie też w odnalezieniu bransolety maczał palce.

  Następny artykuł:

Napisz do Redakcji