nr. 27
VICTORIA, BC,
marzec 2011
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA


ARTYKUŁY

Edward Kamiński -
Tak cię widzą
jak cię słyszą

Magdalena Hen

Serialowe prawo do szczęścia

Podróżować można różnie. Ja podróżowałam przed telewizorem. I odkryłam, że CHŁOPAKI NIE PŁACZĄ TYLKO W STREFIE EUROATLANTYCKIEJ!
W filmach azjatyckich i południowoamerykańskich sztuka płaczu jest podstawową umiejętnością aktorską. Inaczej też wygląda prawo do szczęścia.

Szczęście w życiu osobistym dla publiczności tureckiej jest nie do przyjęcia - a to już curiosum na skalę globalną. Cudze szczęście drażni, jeśli samemu jest się głęboko nieszczęśliwym v- czy to znaczy, że widzowie tureccy są głęboko nieszczęśliwi?
Inaczej w serialach meksykańskich: wszystko musi się dobrze kończyć, a Kopciuszka, na pohybel złym siostrom, książę kocha. Dlaczego? Może to różnica religii - islam przecież nawet nie rozważa szczęścia kobiety, a podejrzewam, że publiczność w Turcji stanowią kobiety z interioru. Prawo do szczęścia przestaje być idealistycznym zapisem amerykańskiej konstytucji - staje się ciężko wywalczonym przywilejem.

Ale oto jestem na Krecie, wiele osób przyjechało tu nadrobić w ostatniej chwili lata zapas witaminy D, uważają więc , że Turczynki z interioru mają depresję, bo wystawiają na słońce za mało ciała. W gruncie rzeczy brak witaminy D wynikałby z tej samej przyczyny, bo dlaczego kryją tyle ciała? Dziewczyny na Krecie ciała nie kryją, na oko jest inaczej niż w filmie “Grek Zorba”, kiedy Irene Papas została ukamienowana za zachowanie niezgodne z etosem jej wsi. Wiele zależy od grupy wiekowej. Żona dyrektora banku (która mogłaby być córką potraktowanej po irańsku bohaterki „Greka Zorby”) nie wchodzi do pokoju chorego chwilowo męża bez wyraźnego polecenia. Nigdy nie była w swoim mieście powiatowym – żyje w ściśle określonych ramach, jakby w zamkniętej przestrzeni.
Można by pomyśleć, że pani dyrektorowa jest kobietą uciśnioną – ale może sama uznaje, że tak należy? Moi znajomi od dwudziestu pięciu lat wciąż płacą tyle samo na Krecie za swoją kwaterę. Na wszystkie sugestie, że może by coś zmienić, gospodyni wskazuje na portret dawno zmarłego męża: „Powiedział, że ma być tyle!”.

Ale teraz mężczyźni na Krecie nie mają łatwo. Młodsze kobiety bardzo pyszczą, co widać i słychać. A na święcie młodego wina okazało się, że i polityk w Grecji musi mieć więcej kwalifikacji, na przykład dobrze tańczyć, a lokalny taniec ma jedenaście różnych kroków i w zasadzie należy uczyć się latami! Byli tam wszyscy kandydaci, wybory samorządowe za pasem, oczywiście świętowano młode wino w miejscowości, gdzie nikt tego wina nie produkuje, za to pobudowała się tam kreteńska klasa średnia, bardzo opiniotwórcza. Było jak na “Moim wielkim greckim weselu”.

Wakacyjna teoria niechęci Turczynek do pogodnych fabuł bierze w łeb, kiedy okazuje się, że turecki serial „Noor” (klapa na rynku krajowym) wziął szturmem publiczność na Zachodnim Brzegu i w Arabii Saudyjskiej. W Arabii Saudyjskiej oglądało go cztery miliony osób dziennie. Pod wpływem oglądalności zwiększyły się zdecydowanie inwestycje zagraniczne w Turcji, w programie wycieczek do Stambułu jest zwiedzanie willi, w której kręcono serial – można spokojnie założyć, że także mężczyźni są jego fanami. Jeśli wierzyć wielkiemu muftiemu Arabii Saudyjskiej (no bo dlaczego mu nie wierzyć, powinien znać swoje owieczki), ten serial jest wykwitem Zła. Ramy serialu są wprawdzie islamskie, małżeństwa aranżowane, obchodzi się Ramadan, ale reszta… Wielki mufti rzucił klątwę na jego nadawców z Dubaju. Nie przejęli się. Pani ambasador Jordanii w Turcji w oczywisty sposób nadużyła stanowiska i zrealizowała dla siebie marzenie wielu arabskich kobiet. Ignorując parlamentarne krytyki, zaprosiła głównego aktora na przyjęcie. Ten jest nie tylko niebieskookim blondynem, ale w serialu zmywa naczynia! Noor – żona – jest projektantką mody, a Muhannad ją wspiera na każdym kroku. Całuje swoja żonę. Na ekranie! Nie jest jednak aniołkiem, ma dziecko pozamałżeńskie. Bohaterowie uprawiają seks przedmałżeński, zdarza się nawet aborcja. Jak mówi entuzjastka: To miłe, że każdy z członków rodziny, od seniora po wnuczkę, ma jakąś historię miłosną. Ten serial to rodzaj ucieczki, zwłaszcza dla tych, którzy żyją w społeczeństwie zamkniętym, albo – jak w Libanie, ciągle mają do czynienia z konfrontacjami politycznymi i. t.p.
Czyli romans i ucieczka. Na najbardziej islamskim z islamskich obszarów!

W Meksyku stosunek do kobiet jest oczywiście inny. Podobno najważniejszym świeckim świętem jest tam Dzień Matki – restauracje z góry publikują swoje menu na tę okazję. Z drugiej strony serial, który oglądam z takim zainteresowaniem ze względu na wyraźne elementy dydaktyczne, podpowiada, że brzydko jest gwałcić. Ale przecież gwałciciel jest młody i głupi, więc jeśli okaże skruchę… Raz po raz nachodzi wrażenie, że któreś meksykańskie ministerstwo zamówiło pewne treści – rzecz dzieje się na meksykańskiej wsi, takie meksykańskie rodzajowe Jeziorany, główna bohaterka dużo czyta i się uczy, i dzięki temu wychodzi na ludzi. Niestety już w mieście, od czego wieje nudą.
Odpowiedź na pytanie, które to ministerstwo ingerowało w ten serial, wcale nie jest oczywista. „Słyszałem tylko jedną wzmiankę o bibliotekach ze strony delegata na WTO – tak wspomina Rundę Milenijną jeden z jej uczestników. Przedstawiciel meksykańskiego resortu handlu stwierdził w czasie prelekcji dla organizacji pozarządowych “Nie możemy konkurować, póki nie będziemy mieli szkół, bibliotek, dróg...” W Meksyku ludzie zajmujący się handlem to nie technokraci!
Wystarczy przykład filmu. Meksyk dokonał dużo dla zwiększenia produkcji i skoczyła ona do 70 filmów rocznie. Brak jednak infrastruktury kinowej – w praktyce filmy można oglądać tylko w multipleksach, a te – jak się przekonują boleśnie także polscy producenci – mają własne interesy. Popyt na filmy narodowe jest duży – jeśli sądzić po poziomie sprzedaży pirackich kopii. Rząd z tym wcale nie walczy, piractwo wynika ze wspólnotowego charakteru społeczeństwa - przeciwnie, organizuje się kina objazdowe z darmowymi pokazami. „Jest produkcja, ale nie ma zysków!” donosi The Economist. W swoim ściśle branżowym podejściu nie uwzględnia społecznej wartości dodanej. Ta jednak może zamienić się w siłę każdego innego rodzaju. Tak się stało na przełomie XV i XVI wieku, kiedy znacznie słabsza ekonomicznie Europa niż tenże Meksyk wzięła górą... Siłą Europy byli wtedy jej mieszkańcy, pobudzeni intelektualnie i indywidualistyczni. To cechy, które rozwija kultura.
Operowa narracja bawi. „Ona myśli o Wiktorze Manuelu”. „Dlaczego nie mogę przestać myśleć o Wiktorze Manuelu?” Bawią postacie jak z comedii del arte. Zwłaszcza przez kontrast z właśnie oglądaną koprodukcją z jednym z afrykańskich krajów, pracowicie kopiującą manieryzm francuskich filmów. Panowie, prawie pół wieku minęło od czasów Nowej Fali, pora na trochę treści!

Treści nie brakuje w pierwszym w historii serialu afgańskim, w zamierzeniu chyba przypominającym polski serial „Dom”. Bo mimo naprawdę wysokich gór aż połowa afgańskich domostw posiada telewizory. Najchętniej ogląda się tam seriale indyjskie. Pasztuńskie powiedzenie głosi, że „miejsce żony jest w domu albo w grobie”, więc telewidzami na pewno są przede wszystkim kobiety. A przecież w indyjskich serialach tancerki nie tylko pokazują pępki, tematem jest szczęście w miłości, także miłości w rodzinie, szeroko rozumianej (kuzyni, ciotki i tak dalej). Jak się wydaje, o taką miłość trudno w Afganistanie, gdzie nie trzeba talibów, by nieposłuszną kobietę oszpecić (obcinanie nosa to w tych stronach tradycja) a nawet zabić. Świat obiegły niedawno zdjęcia pozbawionej nosa i innych części twarzy Afganki, której w Ameryce robi się teraz kolejne operacje plastyczne. Otóż o operacjach plastycznych lekarze europejscy usłyszeli w XIX wieku od praktykujących je często lekarzy indyjskich, jako że obcinanie nosa, uszu i tak dalej było ulubioną zabawą tamtejszych władców.

W filmach indyjskich ostrożnie pokazuje się bogactwo. W filmie jest ono bajkowe (zresztą realnie tam istniejące), niewiele ma wspólnego z życiem indyjskiej społeczności. Pewnie zapamiętano, że w czasie boomu gospodarczego rządząca partia przegrała przez reklamy, bo pokazywały kuchnie, łazienki i samochody odlegle od tych, w posiadaniu telewidzów. Niby medium to samo, ale to już nie ta akceptowana filmowa konwencja.

Nie wiadomo, jakie zmiany społeczne przyniosą w Afganistanie indyjskie seriale. Najpewniej zwiększy się liczba tęskniących za szczęściem afgańskich pań Bovary. Arabskie dziewczyny w Paryżu też zazwyczaj od dziecka wiedzą, za kogo i kiedy wyjdą za mąż, bez żadnych szans na modyfikacje tych decyzji, ale chwytają każdą okazję, by się czegoś nauczyć i poprawić swój status społeczny. To nie przypadek, że w rządach Sarkozy’ego ministrami były trzy francuskie Arabki.

Te same arabskie kobiety, które we Francji pędzą córki do roboty i do nauki, wychowują chłopców niby księżniczki na ziarnku grochu – trudno o męski odpowiednik… Niczego się po nich nie oczekuje, już spełnili wszystkie nadzieje skoro są mężczyznami… W zderzeniu ze światem zewnętrznym, który nie ceni modelu, gdzie kobiety pracują, a mężczyźni zażywają przyjemności, ci chłopcy kończą sprzedając papierosy na ulicy. Podobny mechanizm zauważamy w najbardziej demokratycznym z wszystkich arabskich państw – w Tunezji. Dziewczyn jest lekko więcej już na etapie szkoły średniej (53% ), ale w szkołach wyższych już 60% uczących się to studentki. Oczywiście feminizuje się służba medyczna i administracja, ale także 18 tysięcy kobiet zajmuje stanowiska menadżerskie w przemyśle, a 1500 kieruje gospodarstwami rolnymi.
Co na to tunezyjscy chłopcy? Mogłoby dziwić, że wahhabizm (najsurowsza odmiana islamu, ta z Arabii Saudyjskiej) zdobywa wpływy wśród młodych, o wiele bardziej niż wśród starszych. Media twierdzą, że wszystkiemu winna jest telewizja, tym razem ta z tradycjonalistycznych państw arabskich. Dyrektorka Biblioteki Narodowej, młoda i śliczna, jest zdania, że powodem jest to, iż chłopcy nie mają żadnych wzorców, tracą poczucie własnej wartości, są zagubieni, a chcą być dosłyszani i kochani. Bierni chłopcy i przebojowe dziewczyny. Nie zazdroszczę. Mężczyźni też mają prawo do szczęścia. Nie zawsze jednak mają ku temu najbardziej podstawowe warunki.

Pechowiec Sandżin Szach, bohater afgańskiego serialu, z powodu niekończących się wojen nigdy nie chodził do szkoły, jest analfabetą stale w poszukiwaniu pracy i wpada na coraz to nowe dziwaczne pomysły zarobkowania – na walkach kogutów na przykład. To postać bijąca rekordy popularności, w serialu te problemy są pokazane na wesoło, choć podobno sześćdziesiąt procent Afgańczyków cierpi na kliniczną depresję. Wszystko wskazuje na to, że jest to depresja sytuacyjna. Jak tu zachować poczucie własnej wartości? I nie odreagowywać w domu?
Czyli żeby kobietom było lepiej, najpierw musi się poprawić mężczyznom. To szansa dla Turczynek: ich pracowici mężczyźni mogą poczuć się dowartościowani, praca przynosi efekty. Kraj okazał się szesnastą potęgą gospodarczą świata. Było to do przewidzenia. Już kilka lat wcześniej Turcja zajmowała co do wskaźników tempa wzrostu w kulturze drugie miejsce w Europie – tuż za Rosją (oczywiście chodzi tylko o tempo wzrostu, a nie o rzeczywisty poziom tak zwanej konsumpcji kulturalnej). Czyli rósł indywidualny apetyt intelektualny. W XV wieku nie tylko Meksyk, ale i imperium otomańskie było znacznie bardziej rozwinięte niż Europa... Interior Turcji, ten rezerwuar tureckiej emigracji do Europy, być może zmieni swoje oblicze. Już teraz wskaźnik emigracji jest ujemny. Turcy wracają do siebie.

* * *

Następny artykuł:

Napisz do Redakcji