nr. 23
VICTORIA, BC,
pażdziernik 2010
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


ARTYKUŁY

Od Redakcji

Marek Bielecki [„Spojrzenia”, 14.06.1992]

Prawda o pierwszym Thanksgiving
w USA

Uważa się, że pierwsi osadnicy pojawili się w kraju zwanym obecnie Stanami Zjednoczonymi w 1620 roku. Dzieje się tak, dlatego, że ze słowem `osadnicy’ kojarzy się tradycja święta `Thanksgiving’, które po raz pierwszy obeszli `Pielgrzymi’ z Mayflower, nad Zatoką Plymouth, gdzie założyli osadę. Po przetrwaniu surowej zimy `nowoangielskiej’, dzięki pomocy Indian, którzy ich przeżywili, a potem nauczyli uprawiać kukurydzę, łowić ryby i polować, osadnicy przetrwali cały rok i zebrali pierwsze własne plony. Wówczas na jesieni 1621 roku gubernator osadników z Plymouth, William Bradford, ogłosił dziękczynną proklamację i od tego wzięła się tradycja obchodzenia święta Thanksgiving, czyli Święta Plonów.
Za tym ogólnikowym opisem wydarzeń, który maluje sielankowy obraz święta pojednania w duchu wspólnego dziedzictwa, kryją się jednak zazwyczaj przemilczane fakty. Historia `Pielgrzymów’ w rodzaju bohaterskiego mitu o małej grupce, przybyłej na targanym przez sztormy angielskim statku, dość daleko odbiega od prozaicznych szczegółów rzeczywistych wydarzeń.
Przede wszystkim pierwszymi osadnikami, którzy zaludnili Wschodnie Wybrzeże byli Indianie, przybyli tam 30 tys. lat przed Chrystusem w epoce Pre-Kolumbijskiej. Na długo przed `Pielgrzymami’, a mianowicie latem 1526 r. przybyli do Ameryki Hiszpanie. Świadectwem hiszpańskiego osadnictwa są na przykład wszystkie prawie realia i zwyczaje związane z kulturą kowbojską na zachodzie Stanów, takie jak konie, bydło, owce, świnie, czy w nazewnictwie: mustang, bronco [dziki, nieujeżdżony koń], rodeo, lariat [lasso] itd. `Pielgrzymów’ wyprzedzili również Holendrzy przybyli do Albany w 1614 r. A nawet pierwsza kolonia brytyjska została założona w Jamestown w Wirginii w 1607 r., przed kolonia w Plymouth.
Legenda o Thanksgiving głosi, ze osadnictwo `Pielgrzymów’ przebiegało bez żadnych przeszkód. Okazuje się, że okolicznością nadzwyczajnie sprzyjającą temu osadnictwu stała się zaraza `Czarnej Śmierci’, która była niewątpliwie najgorszą plagą w dziejach ludzkości. W ciągu trzech lat zginęło od niej 30 procent ludności w całej Europie.
Z wielu rożnych powodów, miedzy innymi wskutek migracji do Ameryki przez oczyszczające z mikrobów pola lodowe Alaski, dzięki lepszej higienie, oraz wskutek braku trzody chlewnej w gospodarstwie, Amerykanie przed Kolumbem byli rasą nadzwyczajnie zdrowych ludzi. Jak na ironię nie mieli w swoich organizmach odporności na choroby wieku dziecięcego przywleczone przez Europejczyków i Afrykańczyków. W roku 1617, tuż przed przybyciem `Pielgrzymów’, w Nowej Anglii na czarną ospę zmarło 90 do 96 procent miejscowej ludności. W ciągu następnych piętnastu lat epidemie, m.in. wietrznej ospy, dopełniły dzieła i praktycznie tereny te zostały wyludnione i jak gdyby czekały na nowych osadników.
Podobny proces zasiedlenia Chin, Indii, Indonezji, Japonii i większości Afryki był niemożliwy z powodu zbyt wielkiej liczby rodzimych mieszkańców. Co prawda przewaga militarna i organizacyjna Europejczyków umożliwiła im w końcu podbój ekonomiczny i tamtych krajów, ale do zaludnienia nigdy nie doszło, gdyż nie dopomogła temu żadna zaraza, jak to się stało właśnie w Ameryce.
Legenda głosi również, iż `Pielgrzymi’ zamierzali pierwotnie udać się do Wirginii, gdzie mieszkali już osadnicy brytyjscy, ale, według jednych przekazów gwałtowne sztormy zmieniły kurs statku, według innych przekazów został popełniony błąd nawigacyjny. Według historyka George’a Willisona przywódcy `Pielgrzymów’ nigdy nie zamierzali osiedlić się w Wirginii, gdyż chcieli być jak najdalej od kontroli Kościoła Anglikańskiego, przed która najpierw uciekli do Holandii. Istnieją też przypuszczenia, że na `Mayflower’ powstał bunt i wyładowano ich w pośpiechu w Nowej Anglii, a dokładniej w Massachusetts. W świetle rożnych interpretacji przebiegu samego lądowania, podręcznikowa opowieść o tym, że grupa nieskazitelnych `Pielgrzymów’ położyła fundamenty amerykańskiej demokracji, że po raz pierwszy w historii ludzkości grupa ludzi świadomie utworzyła demokratyczny rząd tam, gdzie on nigdy nie istniał, wydaje się być tylko bogoojczyźnianym stereotypem.
No i jeszcze jeden schemat myślowy, a mianowicie, że osiedlenie się nastąpiło z Boską pomocą. Otóż `Pielgrzymi’ wybrali Plymouth dla jego wykarczowanych pól, świeżo zasianej na nich kukurydzy oraz strumienia czystej wody spływającej do zatoki. Koloniści zagarniali po kolei opustoszałe przez Indian pola kukurydzy, od których wzięły się potem nazwy miast: Marshfield, Springfield, Deerfield. Dokądkolwiek się udawali `z Boska pomocą’ znajdywali ziarno kukurydzy, worki fasoli, łuki myśliwskie, misy, tace i naczynia.

W książce “Land of Promise” znajdujemy archetypiczny wizerunek Indianina Squanto, który: `Nauczył się języka od rybaków angielskich przypływających na wody Nowej Anglii każdego lata.’ Squanto uczył `Pielgrzymów’, jak sądzić kukurydzę, kilka odmian dyni. Czy drobna garstka osadników przetrwałaby bez jego pomocy? Trudno powiedzieć. Jednakże na jesieni 1621r. koloniści i Indianie zasiedli na kilka dni przy uczcie dziękczynienia Bogu (później określanej jako pierwsze święto Thanksgiving).
A jakie informacje o Squanto ta książka pomija? Przede wszystkim te, które mówią jak nauczył się angielskiego. W roku 1605, jako chłopiec, wraz z czterema innymi członkami plemienia Penobscot został najprawdopodobniej porwany przez brytyjskiego kapitana i wywieziony do Anglii. Tam spędził dziewięć lat, dwa jako robotnik u kupca w Plymouth, który później brał udział w finansowaniu wyprawy `Mayflower’. Kupiec pomógł mu wrócić spowrotem do Massachusetts. Jednakże po mniej niż roku brytyjski łowca niewolnikowi znów go porwał wraz z kilkudziesięcioma innymi Indianami i sprzedał jako niewolników komuś z Malagi w Hiszpanii. Squanto uciekł z niewoli, dostał się jakoś do Anglii i w 1619 roku namówił pewnego kapitana statku, żeby zabrał go na wyprawę na Cape Cod.
Odyseja Squanto nawiązuje również w jakiś sposób plagę czarnej ospy. Mianowicie wróciwszy do rodzinnej wioski nie zastał nikogo przy życiu ani z rodziny, ani spośród znajomych. Był jedynym członkiem swojej społeczności pozostałym przy życiu. Nic więc dziwnego, że w takiej sytuacji przystał do `Pielgrzymów’.
Popularna tradycja święta Thanksgiving jest pełna kompromitujących faktów. `Pielgrzymi’ wcale nie przynieśli rodzimym mieszkańcom Ameryki tej tradycji; Indianie zamieszkujący na wschodzie Stanów obchodzili jesienne ceremonie żniwne od stuleci. Amerykańskie nowożytne obchody datują się od roku 1863, a `Pielgrzymi’ zostali włączeni do tej tradycji dopiero w latach 90 tych XIX wieku; a do lat 70tych wieku XIX nikt ich jeszcze nie nazywał `Pielgrzymami’. Plymouth Rock uzyskała swój ikonograficzny status dopiero w XIX wieku, kiedy jacyś przedsiębiorczy mieszkańcy tego miasta przetransportowali te skałę bliżej wody, aby położenie tej skały jako `świętej ziemi’, której dotknęli pierwsi `Pielgrzymi’, wydawało siębardziej wiarygodne. Skała stała się świątynią, Ugoda Mayflower świętym tekstem, a amerykańskie podręczniki historii pełnią funkcje analogiczna do książeczki do nabożeństwa, która uczy nas podstaw obywatelskiej religijności święta Thanksgiving.
Indianie znaleźli się na marginesie tego zeświecczonego rytuału. Archetypiczny obraz pierwszego Thanksgiving przedstawia uginające się od jadła stoły w lesie, a za nimi poubieranych w wykrochmaloną odzież `Pielgrzymów’ oraz prawie nagich Indian, ich gości. W szkołach dzieci otrzymują takie obrazki z podpisem: `Podano do jedzenia indyki, kukurydzę oraz dynię. Indianie nigdy czegoś takiego nie widzieli!’ Kiedy syn amerykańskiego pisarza Indianina Michaela Dorrisa przyniósł taką informacja ze szkoły do domu, znakomity autor powiedział: `Czegoś takiego ``Pielgrzymi’’ nigdy nie widzieli, ponieważ wszystkie wymienione potrawy są rodzimie amerykańskie i zostały sporządzone przez Indian z lokalnego plemienia.’
Nie chodzi tu o podkreślenie wyłącznie złych rzeczy. Zwrócić jednak należy uwagę i na nie, ponieważ oficjalne opisy wywołują dziwnie nienaturalne wrażenie. Odwaga `Pielgrzymów’ przybywających późną jesienią na nieznany dla nich kontynent była nadzwyczajna. W ciągu pierwszego roku, podobnie jak i Indianie, bardzo chorowali. Połowa z nich zmarła. `Pielgrzymi’ nie przywlekli ze sobą żadnej zarazy i podobnie jak Indianie byli zaskoczeni jej rozmiarami. Tak więc antidotum na wyłącznie pozytywny obraz historii nie jest negatywny jej obraz, lecz prawdziwy.
Ze względu na to, ze Thanksgiving ma swoje źródła zarówno w kulturze angielskiej jak i indiańskiej, i ponieważ obchodzenie tego święta ma w sobie elementy współpracy międzyrasowej, istnieje szansa, że obchodzić się je będzie w atmosferze tolerancji i wzajemnego zrozumienia. Nacisk, jaki się kładzie na potrawy pochodzenia indiańskiego, może uświadomi światu, ze Indianie amerykańscy rozwinęli uprawę roślin stanowiących pożywienie połowy świata. Wkład Indian w życie społeczne i np. sportowe wymaga jeszcze uznania.
Mity powstania czegoś nie pojawiają się łatwo. Gloryfikowanie `Pielgrzymów’ może okazać się niebezpieczne na dłuższą metę. Anglocentryzm nie najlepiej wpływa na rozwój stosunków społecznych w nowoczesnym kraju. Prawdy historycznej za żądną cenę nie można przeinaczać.

Na podstawie artykułu Jamesa W. Loewena
w “Monthly Review”, listopad 1992


Przypisek STRON: Thansgiving w Kanadzie sięga czasów odleglejszych, bo roku 1578 i związane jest z podróznikiem Martinem Frobisherem dla którego Thansgiving było uroczystą kolacją z okazji bezpiecznego powrotu do domu.

Czytaj dalej

Napisz do Redakcji