NavBar
nr. 2
VICTORIA, BC
Styczeń 2008
ARTYKUŁY

E. Caputa - Zupa z kamienia
Nasi poprzednicy „ugotowali zupę”, którą posilamy się do dzisiaj


I. Balanda - Sposób na pustkę
Nadszedł nowy rok. Kolejny nowy rok.


A. Binakaj - Powstanie Styczniowe
Sięgając do wielkich wydarzeń historycznych, na styczniową refleksję


Lala Koehn - O zamarźniętych śnieżyczkach
Hen gdzieś tam daleko jest dolina zakopana głęboko w górach


E. Kamiński - Raj niezadowolonych
Rzecz to niesłychana!


K. Piechnik - Book Fragment
Don’t Forget to Laugh and Sing


E. Kamiński - Jak napisać coś mądrego
Od czasu, kiedy pojawił się pierwszy numer pisemka „Strony”


HUMOR - Sczyt szczęścia
Gdy NKWD zapuka do drzwi


A. Zieliński -Fotografie


ROZMAITOŚCI
Fraszki, wierszyki, komiks...


INFORMACJE LOKALNE


Edward Kamiński

Jak napisać coś mądrego

Od czasu, kiedy pojawił się pierwszy numer pisemka „Strony”, nękała mnie myśl, że trzeba wreszcie napisać coś mądrego.  Miast poważnego tekstu zacząłem układać rymowanki:

Poszedł po rozum do głowy,
bo ze zdrowym rozsądkiem się kłócił,
ale jeszcze nie wrócił.

Żeby powrócić, wypadało wziąć ściągę z Sokratesa, wybitnego filozofa kultury antycznej. Ten jednak nic nie pozostawił w formie pisanej, a jak nie ma na papierze, nie ma jak ściągnąć. Zacząłem więc obrabiać Platona. Był uczniem Sokratesa, wszystko spisywał i tak naładował się cytatami tego mędrca, że wystarczyło mu to do zapoczątkowania własnej szkoły filozoficznej. W pierwszym okresie tej szkoły, owszem, było ciekawie. Głównie obgadywano tam elementy pitagorejskie, metafizyczne i zagadnienia etyczne. W elementach pitagorejskich, jak na mój gust, trochę za dużo było matematyki, bo zawsze miałem lepsze stopnie z gimnastyki.  Za to okres średni szkoły filozoficznej, od III wieku przed Chrystusem, bardziej mi się spodobał, jako że  pozostawał pod wpływem sceptycyzmu.  Tak się złożyło, że też byłem pod takim wpływem, z małym uzupełnieniem szkoły własnego chowu, która do stwierdzeń sceptycznej filozofii Pyrrona z Elidy, dodawała formułę a g… prawda.  Z grubsza mówiąc, o każdej rzeczy można głosić dwie wzajemnie wykluczające się opinie – twierdzenie i zaprzeczenie, co sprawia, że wiarygodna wiedza o rzeczach jest niemożliwa. Formuła mojej szkoły miała zastosowanie praktyczne. Dzięki niej wchodziłem w kolizję z katechetą na lekcjach religii i wylatywałem z hukiem za drzwi, a o to przecież chodziło. Mogłem wtedy powątpiewać we wszystko, na co miałem ochotę.

Filozof, profesor Tadeusz Gadacz powiedział kiedyś, że:

„Rozsądek wymaga umiejętności myślenia. A ona nie bierze się znikąd.  Trzeba ją  ćwiczyć od małego.  Jak grę na skrzypcach albo na fortepianie.”

W czasach mojej młodości nie było w szkole ćwiczeń  myślenia.  Ćwiczyłem jako tako jazdę na rowerze, ale z gitarą zupełnie mi nie wychodziło ani z grą na fortepianie, chociaż w domu były dwie klawiatury – pianino i fortepian koncertowy.  No i  wszystko jest teraz jasne.  Miałem trudne dzieciństwo, a to nie pomaga teraz w pisaniu.

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności z tygodnikiem Polityka przyszedł dodatek Niezbędnik Inteligenta. Przeczytanie paru artykułów upewniło mnie, że wszystkie mądrości już napisano.  Nie ma co Ameryki na nowo odkrywać ani otwartych drzwi wyważać.  Co za ulga!  Teraz już bez zgniłych inteligenckich wahań mogę coś napisać do nowego pisemka polonijnego. Nie trzeba być filozofem. Proste jak highway na preriach kanadyjskich.  Każdy to potrafi.  Tematów interesujących Polonię w Victorii dostarcza każdy dzień.  Czytelniku do dzieła!!

***

Kontakt