nr. 18
VICTORIA, BC,
marzec 2010
NavBar

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


ARTYKUŁY

Ewa Caputa - W zawieszeniu
Dom Polski po walnym zebraniu

Waldemar Major Frydrych

Elżbieta Mazur

W oczy kole na cokole

Rzuca mi się w oczy nagłówek w gazecie: „Lenin przybywa do Richmond”

Dwa razy sprawdzam datę wydania lokalnej gazety, rozprowadzanej gratis.  Wszystko się zgadza:  30 grudnia, 2009.  Nie ufam sama sobie.  Pewnie mi się śni.  Szczypię się w policzki.  Czuję, więc nie śpię.  A może nie widzę dobrze.  Może to Lennon, piosenkarz? Dzwonię do znajomej, biegłej w angielskim.

-  Ewuniu, czytałaś dzisiejszą gazetę?  W odpowiedzi roześmiany głos.
-  Czytałam, czytałam!
-  A co jest w niej takiego śmiesznego?  Pytam podstępnie.
-  Nie wiesz? – odpowiada Ewa,  - W Richmond postawią pomnik Lenina.
- Więc pytam Ewę: i co ty o tym myślisz?
-   Czym się oburzasz – odpowiada, bo wyczuła oburzenie w moim głosie -  Przecież to wolny kraj i każdy może robić to, co chce.
-   Nie jestem przekonana  –  protestuję.   Muszą być jakieś granice tolerancji.  Wkrótce postawią tu pomnik Hitlera i co? Też będzie w porządku?

Ewa to chodząca tolerancja.  Akceptuje wszystko, co obce i wprowadza z zachwytem w swoje życie.  A jednak dziwi mnie to, że mówi:
-  Trzeba uszanować czyjeś poglądy.  To jest dzieło sztuki.
-  Tak, owszem.  A co z poglądami i uczuciami tych, których komunizm dotknął osobiście?  Co czują ci, których rodziny zostały wymordowane przez system, do którego doprowadził Lenin?

Ewa nie daje za wygraną:
-  Ale to jest dzieło artysty  -  odpowiada stanowczym tonem.
Już się zirytowałam.  Czy zastanawiałaś  się, od czego pochodzi słowo pomnik?  Pamięć, upamiętnić kogoś, uhonorować, ku czyjejś chwale stawia się pomnik.  Zobaczysz, że ten pomnik wywoła sporo zamieszania.  Ludzie nie są pozbawieni rozsądku, będą protestować.  Może dojść do burd.

Za parę dni telefon od Ewy:
-  Wiesz, w dzisiejszej gazecie są listy od oburzonych czytelników.  Ktoś pisze, że jeszcze tylko brakuje, żeby Urząd Miasta zgodził się na postawienie pomnika Hitlera.

Poszłyśmy zrobić zdjęcia.  Trzeba wysłać do Polski, bo nikt nam nie uwierzy, że to prawda.  Popiersie Lenina  kilku metrowej wysokości, wyglądamy przy nim jak krasnoludki.  Co chwilę ktoś fotografuje.  Wdajemy się w rozmowę z dwoma młodymi mężczyznami.  Kanadyjczycy.  Sporo wiedzą, znają prawdę o Leninie, Mao i innych koszmarnych postaciach.  Brawo!  Nie dadzą się zwariować.

Za kilka dni wiadomość w prasie, wielkimi literami:  WANDALIZM!!!  Ktoś oblał czerwoną farbą popiersie i domalował trupią czaszkę.  Nie wiem, o co tyle wrzawy, farba to nie krew, da się zmyć

Doczekałam się nowej pomyślnej wiadomości – „Lenin opuszcza Richmond”.  Dałam mu  trochę czasu na spakowanie się i postanowiłam sprawdzić czy wyjechał.  Poszłam, więc 18 stycznia, 2010  r.  Akurat!  Stoi sobie wyczyszczony do połysku.  Ma numer katalogowy:  Biennale Rzeźby Nr 28.

Pod  pomnikiem leżą 3 wiązanki goździków.  Niczemu niewinne kwiaty kojarzą mi się z komuną..  Trzy bukiety, czyli trzy osoby złożyły hołd.  Trzy osoby to już grupa, zgromadzenie.  Nie będzie można  powiedzieć (lub napisać), że jakiś tam człowiek przyniósł kwiaty.  Teraz będzie można powiedzieć, że ludzie przynoszą kwiaty.   Słowo „ludzie” to znaczy dużo więcej, niż pojedyncze słowo – „Człowiek”, a to już otwiera pole do manipulacji propagandowej. W mojej pamięci odtwarzają się  stare hasła:
 „W jedności siła  - Rewolucja to parowóz dziejów -  Idee Lenina wiecznie żywe!!!
Lepiej żeby to był sen.  Taki po prosty zwyczajny sen, który się śni sam z siebie.  Bez żadnych manipulacji na mózgu.

Na zdjęciu z prawej strony pomnika autorka korespondencji.

Następny artykuł:

Napisz do Redakcji