NavBar
nr. 17
VICTORIA, BC,
2010

INFORMACJE 
LOKALNE
ważne adresy i kontakty


ARTYKUŁY

Ewa Caputa - Trzy Miłości
z okazji Walentynek

skoro jest tak źle?
reportaż z wakacji w Polsce

Ewa Caputa - Śladami Chopina
w 200 rocznice urodzin kompozytora


OLIMPIADA
Vancouver 2010

Rozmaitości


NADCHODZĄCE IMPREZY
I WYDARZENIA

Mały Memoriał
Zawody narciarskie dla dzieci

Galowy koncert w Vancouver
Polonia Polskim Olimpijczykom

Linda Rogers

Listy z RMS Empress

(fragment książki 'Empress Letters')







List, który 12 maja 1927 roku o godzinie 10 rano, Poppy Von Stronheim Mamdeville, napisała do siebie samej na pokładzie pierwszej klasy liniowca RMS Empress of Asia, podczas rejsu via Honolulu, Jokohamę i Szanghaj do Hongkongu, dokąd płynęła, by odzyskać swoją córkę.

Kiedyś byłam na kolacji w ekskluzywnym londyńskim klubie. Tam, w damskiej toalecie wykładanej złotem i marmurem, w muszli klozetowej, zobaczyłam pływający embrion. Był skurczony jak suchy konik morski, które sprzedają jako lekarstwo w sklepie Mah Leung, w Chinatown; małe morskie stworzenie z kciukiem w buzi. Byłam w szoku. Nie wiedziałam czy spuścić wodę czy wyłowić to malutkie ciałko, czy na nie nasiusiać. W popsutej misce klozetowej woda szumiała, jakby śpiewała requiem dla opuszczonego embriona.

W głowie miałam zamęt. Co będzie, gdy niechciane dziecko zapcha kanalizację i z toalety z sedesem w kształcie muszli, zacznie przelewać się woda? Gdzie ukryję to małe ciałko, jeśli je wyłowię?
Nie byłam w stanie dotknąć tego skurczonego człowieczka, ani spuścić go z wodą. Patrzenie sprawiało mi ból. Postanowiłam go zostawić. Męska toaleta była pusta, więc weszłam tam w pośpiechu i zamknęłam drzwi. Serce waliło mi jak młotem. Siadłam na sedesie, odkręciwszy przedtem wodę w kranie, i nic się nie stało. Poczułam się słabo, pochyliłam się podtrzymując głowę w dłoniach. Z nosa zaczęła mi lecieć krew. Musiałam coś z tym zrobić.


Moja długa nieobecność przy stole z pewnością została już zauważona. Jeśli ktoś inny znajdzie tego embriona, pomyśli, że to ja go zostawiłam. Gdy krwotok z nosa ustał, przemyłam twarz zimną wodą, wytarłam ręcznikiem, pociągnęłam usta kredką, i wróciłam do damskiej łazienki. Spuściłam wodę. Słodkie maleństwo spłynęło do kanalizacji. Obserwowałam jak wybierało się w swoją drogę do morza, gdzie, nie mam, co do tego wątpliwości, spotkało się z innymi niechcianymi maleństwami z różnych części miasta.


W prywatnym gabinecie siedziało nas przy kolacji dwadzieścia osób. Wróciłam na swoje miejsce pamiętając o tym, by usiąść ostrożnie, i nie pognieść jedwabnych fałd spódnicy. Olśnił mnie blask świec, diamentów i lodowych figur. Przy stole siedział przyszły król Anglii, wydało mi się, że on zdaje sobie sprawę z tego, że niebawem niebo się zawali lub raczej że już runęło wraz z tymi z naszej generacji, którzy we Francji zabijali albo ginęli na bitewnych polach porośniętych czerwonymi makami.


Tam, skąd pochodzę, większość służących to Chińczycy. Ich twarze i postawy zioną smutkiem, może dlatego, ludzie okcydentalni mówią o nich, że są nieodgadnieni. Ja też pragnę być nieodgadniona i niewidoczna. Sekrety mojej matki są pochowane w ogrodzie, który uprawiała. Moje sekrety kryją są w ogrodach, które maluję na płótnie, i tak jak embrion w toalecie, czekają, by odkryły je właściwe osoby.

Następny artykuł:

Napisz do Redakcji