NavBar
nr. 11
VICTORIA, BC,
maj 2009

INFORMACJE 
LOKALNE
Nadchodzące imprezy, ważne adresy i kontakty


ARTYKUŁY

E.Caputa - Parada
Po raz pierwszy od ponad 30 lat...


Dwie Rocznice
Śmierci Marszałka i zdobycia Monte Cassino


Ewa Caputa - Zaraza
Grypa Świń


Tadeusz Cieński - Kozacy
Wspomnienia weterana Wojny Bolszewickiej


Urszula Zielińska - Warszawskie Pomniki
W czasie II Wojny Światowej podzieliły los swojego miasta


Włodzimierz Kowalewski - Wielki Człowiek
Witold Gombrowicz


Ewa Korzeniowskia - Dwa Spotkania
Młodzież niemiecka i żydowska odwiedza Polskę


FOTOREPORTAŻE

Przygotowania do Parady

Parada

Dzień Matki


Ewa Korzeniowska

DWA SPOTKANIA

Siedzą w holu wysokim na cztery piętra w Hotelu Eden w Sopocie. Nad głowami błyszczy świetlik w dachu, a z galerii obiegającej budynek, z której prowadzą drzwi do pokojów, co chwila ktoś się wychyla patrząc w dół. Studenci z Niemiec. Śmieją się. Żartują. Palą papierosy. Przysiadam do nich i pytam czy mówią po angielsku. Potrafią trochę jak Kali, ale na tyle dobrze, by porozmawiać. Są z Berlina. Do Sopotu przyjechali po dwutygodniowym pobycie w Szczutowie, na terenach byłego obozu koncentracyjnego. Dlaczego przyjechali? Bo słyszeli od innych, że to takie oczyszczające doświadczenie.

Co tam robili?

Sprzątali, sadzili kwiaty, myli okna, malowali i wykonywali wiele innych prac porządkowych ucząc się przy tym historii. Zrozumieli na czym polega ludobójstwo i do czego zdolni byli ich dziadowie, którzy uczestniczyli w machinie zagłady.

- To nie może się powtórzyć – mówią.

Obóz w Stutthof, położony jest w pobliżu na przedmieściach Gdańska. Jest to najstarszy obóz koncentracyjny na terenach obecnej Polski. Dziś znajduje się tam muzeum, w którym od wielu lat jako wolontariusze, między innymi, pracują młodzi Niemcy zrzeszeni w organizacji propagującej pokojowe stosunki i wzajemne zrozumienie.

Duże wrażenie robi na mnie ponownie spotkanie tej młodzieży przy wielkanocnym śniadaniu. Chłopaki i dziewczyny ubrane z fantazją, z dredami, kolczykami w nosie, wyciągniętych podkoszulkach i barwnych szalikach przy akompaniamencie gitary, na której gra ich lider, śpiewają po niemiecku przeróżne piosenki. Po nich wraz z polskimi gośćmi, obsługą i właścicielami hotelu Eden, śpiewa chór polski i tak na przemian przez blisko półgodziny. Po koncercie młodzi Niemcy wyruszają w podróż po Polsce.

*

Gdy wracam do Kanady, w holu lotniczym na Okęciu zwraca uwagę wielka grupa młodzieży. Na ich twarzach maluje się zmęczenie. Opierają się jedni o drugich. Śpią na stojąco. Tak jak ja lecą do Kanady. Zajmują prawie cały samolot. Rozsiadają się na fotelach i natychmiast przytuleni do siebie zaczynają drzemać. Niektórzy pochłaniają jakieś czipsy, słodycze. Widać, że są wykończeni i głodni. Ubrani są podobnie jak młodzi Niemcy. Niektórzy mają dredy, inni uczesani w warkocze lub z bandanami na czołach, kolczyki w uszach i w nosach podkoszulki z nazwami rockowych zespołów nakładane na bluzki z długimi rękawami.

Przy obiedzie zaczynam rozmawiać z siedzącą pod oknem dziewczyną. Wyjaśnia mi, że wszyscy są rok przed maturą, chodzą do prywatnych żydowskich szkół w Toronto. Należą do żydowskiej młodzieżowej organizacji, w której spędzają wolny czas ucząc się historii i kultury ich narodu. Wracają z wycieczki dwutygodniowej z Polski i Izraela, W Polsce zwiedzali obozy koncentracyjne Auschwitz-Birkenau, Treblinkę, Majdanek, Sobibór, Bełżec. Spali w hostelach i jedli wyłącznie ziemniaki i bułki. Dwudziestu opiekunów nie spuszczało z nich oka. Żadnego funu, czasu wolnego, zakupów, klubów; tylko martyrologia. Dopiero jak z przewodnikiem zwiedzili Kraków, to przekonali się, że Polska to jednak europejski kraj.

Co czuli zwiedzając obozy?

- It was something else. I know now what my grandparents are haunted by - To miejsce powinno być nauczką dla nas wszystkich. To nie może nas już nigdy spotkać.

Dopiero w Izraelu odżyli.

Poczuli energię. Po zwiedzaniu świętych miejsc mieli dużo wolnego czasu. Włóczyli się bez ograniczeń. Nikt ich specjalnie nie pilnował. Zachwycali się kibutzami i wspaniałym jedzeniem. Większość z nich chciałaby tam wrócić. Może w przyszłym roku? Zapytałam czy wróciliby do Polski.

- Nie, to dla nas zbyt tragiczny kraj i... Niebezpieczny. - odpowiedziała siedząca obok mnie dziewczyna.

Napisz do Redakcji