NavBar
nr. 10
VICTORIA, BC,
marzec-kwiecień 2009

INFORMACJE 
LOKALNE
Nadchodzące imprezy, ważne adresy i kontakty


ARTYKUŁY

E.Caputa - Nie Tylko ...
Prezes Polskiego Domu Jarka Piecuch


Edward Kamiński - Do czego zmierzał ten świat
o wynalazkach


Monika Kurc - AB OVO
O Wielkanocnych jajkach.


Włodzimierz Kowalewski - RADIO
Radio towarzyszy życiu każdego z nas...


T.S.B. - Mitoraj
Prace Mitoraja znajdują się w słynnych kolekcjach


Tadeusz Cieński - Los żołnierza
Wspomnienia weterana Wojny Bolszewickiej


Ewa Caputa - Sprawa Dziekańskiego
Polski immigrant zabity elektrycznym paralizatorem


FOTOREPORTAŻE

WOLUNTARIUSZE 
BIAŁEGO ORŁA

WALENTYNKI

MIGAWKI Z KONCERTU


ROZMAITOŚCI


Edward Kamiński

Do czego zdążał ten świat?

Profesor Tadeusz Balicki z Zakładu Antropologii PAN dowodzi, że człowiek nie pasuje do współczesności, bo jako gatunek został w pełni ukształtowany co najmniej 40 tysięcy lat temu.  Za czasów naszych pradziadków zmiany cywilizacyjne były jeszcze powolne, często nie zauważalne w ciągu życia jednostki. Obecnie każde pokolenie różni się od poprzedniego upodobaniami i wartościami,  a zmiany we współczesnej informatyce zachodzą co kilka miesięcy.  W takim tempie człowiek nie jest w stanie dostosować się do zmian środowiska ani fizycznie ani psychicznie, zwłaszcza, że po trzydziestym roku życia maleje zdolność adaptacji i z wiekiem rośnie poczucie alienacji.  Otoczenie staje się niezrozumiałe, a do tego jeszcze „Wapniaki” przestają być autorytetami.

Z perspektywy obecnego tempa rozwoju nauki i techniki, zdobycze XIX wieku w tych dziedzinach zaledwie raczkowały, a stres powodowany zmianami nękał  poniektórych już wtedy.  Niejaki Charles H. Duell, 100 lat temu oświadczył  (prawdopodobnie z nadzieją),  że „wszystko co było do wynalezienia, zostało już wynalezione”. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że ów Charles był wówczas komisarzem amerykańskiego biura patentowego. 

Jaką drogę przebyliśmy, dobrze przypominają nam wybrane na chybił-trafił doniesienia prasowe z tamtych czasów.

„Gazeta Rolnicza”  nr 30 z 1862 roku, w artykule „Wynalazki u nas” pisze, że   .... ” Sądząc z użyteczności przedmiotów wynalezionych, podług ich rozpowszechniania, podobno największym geniuszem wynalazczym u nas  będzie pani Taszyńska.  Wynalezione przez nią zatrzaski do kaloszy są bardzo rozpowszechnione”.  Cokolwiek pomyślimy o tym wynalazku, trudno zaprzeczyć, że był on wówczas bardziej praktyczny niż np. bomba atomowa obecnie.

„Encyklopedia dla dzieci” w 1891 roku wyjaśniała do czego służy benzyna:  Jest to „... płyn otrzymywany w fabrykach ze smoły węgli kamiennych, służący głównie do wywabiania plam.”

W „Biesiadach literackich” nr.23 z roku 1893, redakcja odpowiada na pytanie jednego z czytelników:  „Podczas burzy najlepiej jest siedzieć na dywanie, na środku pokoju, z dala od kominka, pieca i okien.  Ostatnie, podobnie jak drzwi, powinny być zamknięte.  W łóżku pod pierzyną, także będzie Szanowna Pani zupełnie bezpieczna, gdyż pierze są złym przewodnikiem elektryczności”. Pogląd, że pod pierzyną jest najbezpieczniej przetrwał gdzie niegdzie do dzisiaj.

Na pierwszej stronie „Kuriera Warszawskiego” z 18 marca 1890 r. dowiadujemy się o udoskonalonej wersji fonografu, cudzie XIX wieku, zaprezentowanego redakcji dzięki uprzejmości pana Sznabla.  Podstawową częścią fonografu jest płytka woskowa, urobiona  w kształt walca.  ... Słowo, śpiew, muzyka orkiestrowa itd. wpadają do tuby, wprawiając w drganie błonkę mikową wraz z osadzonym na niej sztyftem. Walec się kręci, sztyft szarpany drganiami powietrza ryje na wosku ślady, potem p. Sznabel walec przesuwa, aparat w ruch puszcza, sztyft odbywa drogę powrotną, oddaje drgania mice, mika powietrzu, powietrze uszom zebranych  -  to wszystko!”

W następnym numerze „Kuriera” czytamy, że pan Snabel prezentował fonograf w Hotelu Europejskim, biorąc za seans 2 ruble od osoby.

Z podobnych arcydzieł ludzkiego geniuszu można wymienić zapomniany termotelefon przenoszący głos na 3500 wiorst, niezwykły wynalazek hamulca do powozów zabezpieczający od wypadków, „skutkiem rozbieganych koni” i wiele innych.  Baczniejszą uwagę zwraca jednak  notatka w „Tygodniku Ilustrowanym” w 1886 r. , w  której czytamy, że „żadne wynalazki naszego wieku nie posuwają się tak szybko, jak coraz to nowe odkrycia w sztuce niszczenia.” Po czym następuje opis torped napowietrznych, które „mają wyręczać artylerię oblężniczą tam, gdzie ta ostatnia okazuje się bezsilną z powodu niemożności dostępu do twierdzy.”  Podobnie i dziś większością wynalazków, których dobrodziejstwo lub skutki mamy na co dzień, obdarza nas przemysł zbrojeniowy.  Wpierw udoskonala się „torpedy napowietrzne”, a potem udoskonalenia te znajdują powszechne zastosowanie poza militarne.

Żywiołowy rozwój techniki  ubiegłego wieku zapoczątkował erupcję przewidywań  dalszego rozwoju.  Wiele  wiekopomnych wynalazków zapoczątkowała  fantazja  odkrywców. Na ogół  sprawdzały się jednak te, oparte  na solidnej wiedzy.  Było więc sporo niewypałów, ale i zaskakujących niespodzianek.

Dziś, kiedy niemal co drugi mieszczuch pośpiesza ulicami z słuchawką przy uchu, nie  pamiętamy jak trudne początki miał telefon  nim podbił cały świat.  Amerykańska Western Union Telegraph Company  opowiedziała się przeciwko kupnu patentu  Aleksandra Graham Bella w 1876 r.  Oświadczono, że  „publiczność nie będzie miała zaufania do tak skomplikowanego mechanizmu.”  Dwa lata później William Prece, główny inżynier Poczty Brytyjskiej  powiedział: „Amerykanie być może potrzebują telefonów, ale my, Brytyjczycy, w żadnym wypadku. Mamy wystarczająco dużo chłopców na posyłki.”  Znacznie później, w roku 1946, dziesięć lat przed żywiołowym rozwojem telewizji, podobnie negatywnie odniósł się do telewizji Darryl Zanuck, prezes studia filmowego 20th Century Fox.  Przekonywał, że telewizja się nie przyjmie, bo „nikt długo nie wytrzyma gapienia się każdego wieczora w pudło z ruchomymi obrazkami. „Pamiętam jak w połowie lat pięćdziesiątych w Polsce pojawiły się w sklepach pierwsze telewizory marki ”Wisła”.  Cena ich była horrendalnie wysoka; sięgała średniej półrocznej płacy.  Mimo to i tylko kilku godzin nadawanego programu w tygodniu, odbiorniki kupowano jak ciepłe bułeczki.

Bodaj największy fizyk XIX wieku, Lord Kelvin uwiecznił się w historii nauki sformułowaniem drugiej zasady termodynamiki.  Upamiętnił się także stwierdzeniem, że: „Jeszcze zostanie udowodnione, że zdjęcia rentgenowskie to mistyfikacja.”

Bracia Wright dokonali pierwszego lotu w 1903 roku.  Po dwóch latach Wilbur Wright oświadczył, że „człowiek nie będzie latał w następnych 50 latach. Od tego czasu  -  powiedział potem – przestałem dowierzać  sobie samemu i przewidywać”.  

W 1904 r. pułkownik, a wkrótce potem marszałek Francji Ferdinand Foch nazwał samoloty interesującymi zabawkami bez wartości bojowej.  Kilkanaście lat później  zabawki te zadecydowały o losach Anglii i Europy w bitwie powietrznej  z  Luftwaffe.  Pierwszy Boeing 247 w 1933 r. zabierał na pokład 10 pasażerów. Projektant samolotu powiedział wówczas, „że  większych samolotów już nigdy nie będzie”. Obecnie największy samolot pasażerski świata Airbus A380 na dwóch pokładach może pomieścić 555 osób. Aż trudno pojąć, że taki kolos może wzlecieć. Są nawet podejrzenia, że niezależnie od  olbrzymiej mocy silników , unosi się  w powietrzu na wierze pasażerów; ich zwątpienie  może spowodować katastrofę.

W 1902 roku  „Harper’s Weekly” stwierdził:  „Budowa specjalnych dróg dla samochodów nie ma najbliższej przyszłości, bez zwględu na wiele pogłosek na ten temat.”  Nie całe ćwierć wieku później samochody jeździły już pierwszą, prawdziwą autostradą, wzdłóż nowojorskiego Bronx River Parkway.  Nie ziściły się natomiast oczekiwania, że już w roku 2000  samochody z silnikami nuklearnymi będą parkowały obok powietrznych jachtów.  Zawiodła też utopia, w myśl której harówka ludzka zostanie całkowicie wyeliminowana, pozostanie jedynie czas na przyjemności, zabawę, odpoczynek, nieustające wakacje.  Autor  tak fantastycznej przepowiedni nie dopowiedział jedynie po czym ma być ten odpoczynek. 

Podobnie  sugerował w 1946 r. magazyn  „Amazing Stories” :  „Czas będzie upływał w kapsułach przyjemności, swobodnie unoszących się nad ziemią.”  Były to chyba największe niewypały mówiące o świecie powszechnego dobrobytu, nieustannych przyjemności.  Oprócz garstki wybranych, ludzie harują bardziej niż przed wielu laty.   Właśnie w 1946 roku, gdy opublikowano te fantazje w USA, wiele krajów cierpiało powojenną nędzę.  W Polsce pod czujnym okiem ojca narodu, towarzysza Bieruta,  kapsułami przyjemności były kolejki po skrawek kiełbasy i papier toaletowy. Też unosiliśmy się, nie w kapsułach, ale z wściekłości na najszczęśliwszy ustrój na Ziemi.

W naszych, polskich doświadczeniach,  największym niewypałem było hasło poprzedzające napaść Niemców w 1939 r.

– Silni, zwarci, gotowi, nie oddamy ani guzika.   Trafił kulą w płot prezydent Lecha Wałęsa mówiąc, że zbudujemy drugą Japonię.   Najbardziej udaną przepowiednię dał satyryk Marian Załucki, w czasie gdy  w PRL  zamiast mieszkań mieliśmy hasła o wspaniałym, socjalistycznym budownictwie.  Tak okrzyczaną technologię podsumował:     

Naciśniesz guzik
i już masz mieszkanie
Każdy w  pięcioletnim planie
taki guzik dostanie.

Nawet Winston Churhill „popełnił” prognozowanie, co nastąpi do roku 2000.  Znana jest jego przepowiednia z dziedziny gastronomiczno – hodowlanej.  W artykule  dla magazynu „Mechanics Illustrated”, zatytułowanym  Za 50 lat, w roku 1932 pisał :  „Powinniśmy wykluczyć absurd hodowli całego kurczaka po to tylko, by zjeść pierś czy udko, hodując  te części oddzielnie w odpowiednich warunkach.”  Genialny pomysł! Dodałbym do tego jeszcze golonkę z chrzanem.

Futurysta Herman Kahn przewidywał nawet kilkumiesięczną hibernację ludzi z zaprogramowanymi snami, w czasie której roboty będą wykonywały całą pracę.  Rolnikom nie potrzebne by były nawet roboty.  Chłop śpi a w polu samo mu rośnie.  Według jednej z książek futurologicznych wydanej w roku 1967 pt. „Rok 2000” (autora  już nie pamiętam, ale musiał być zatwardziałym kolonistą) miały być podwodne kolonie i mechaniczni niewolnicy.  Wśród innych pobożnych życzeń  ... kontrolowanie pogody.  Aż miło pomyśleć o następstwach tego kontrolowania.  Na całym globie  błękit nieba, wszędzie plaże, ‘biała masa się opalać’, a  mechaniczni niewolnicy roznoszą lemoniadę.

Mówiąc polską nowo-mową, bombowym hitem przyszłościowym była energia nuklearna. Lauret nagrody Nobla Ernest Rutherford, zwany ojcem fizyki nuklearnej, dkrywca jądra atomu, w 1933 roku nazwał idiotyzmem pogląd, że atom będzie kiedykolwiek źródłem energii. Podobnie sądził Albert Einstein.   Specjalny asystent prezydenta Dwight Eisenohowera, Harold Stassen przepowiadał, że energia nuklearna poprowadzi nas do świata, w którym ...  głód  jest nie znany ... gdzie żywność nigdy się nie zepsuje, a plony nigdy nie zniszczą  ... świat , w którym nikt nie zapali w piecu przeklinając smog, gdzie powietrze będzie tak czyste jak na szczytach gór, a powiew od fabryk słodki jak wśród róż. Czysta poezja, ciekawe czy specjalny asystent prezydenta pisał też wiersze?  W połowie lat 50–tych ubiegłego wieku,  szef firmy Lewyt Corporation, produkującej odkurzacze zapowiadał  na łamach „New York Times” odkurzacze z napędem atomowym.  Produkcja  miała ruszyć już w latach 60 –tych, ale nic z tego nie wyszło.    Szkoda, bo miały być tylko łagodnie radioaktywnie promieniujące.

William Sherden, autor publikacji pt. „Sprzedawcy Fortuny: Wielki biznes kupna i sprzedaży przepowiedni” oblicza, że około 80 procent przewidywań było całkowicie błędnych.  Większość to były tylko pobożne życzenia. Niektóre prognozy  natomiast wyprzedziły oczekiwania.  Komputer był prawdopodobnie najbardziej nieprzewidzia-nym fenomenem XX wieku. Nawet w ostatnich latach 1940 r. eksperci przy-puszczali, że zapotrzebowanie na te klekoty, dobre jedynie do obliczania stawek ubezpieczeniowych nie przekroczy dziesiątki. Thomas Watson. Dyrektor IBM pisał w raporcie z roku 1943 :  Przypuszczam, że zapotrzebowanie  na rynku światowym może będzie na  pięć komputerów.  Jeszcze w roku 1977, Ken Olsen występował jako zagorzały wróg idei komputera osobistego.  Komputery – mówił  - nie przydadzą się do użytku domowego.  Olsen, założyciel i prezes amerykańskiej firmy informatycznej  Digital Equipment Corporation nie mógłby się dziś bez niego obejść.  

Trudno nawet obecnie wyobrazić sobie świat bez komputerów, które tak gwałtownie przyśpieszyły rozwój cywilizacyjny w ostatnim ćwierćwieczu. Jednocześnie sam komputer niemal wszechobecny dziś w naszym życiu, ulega nieustannym udoskonaleniom. W ślad za tym ukazują się na rynkach niezliczone nowości elektroniczne i w równym tempie znikają, wyparte, ulepszonymi modelami. Nic więc dziwnego, że tak wielu, zwłaszcza ze starszej generacji za zmianami nie nadąża, czuje, że „nowe” odsuwa ich na boczny tor.  Do tego jeszcze – jak mówi profesor Balicki – „Wapniaki” przestają być autorytetami.  Dawne napomnienia ojców: ucz się synu bo będziesz gęsi pasał, odbiły się rykoszetem.  Dziś młode pokolenie rewanżuje się:  Ucz się tato bo się zgubisz w tym, do czego  zdąża ten świat.   A do czego zdąża?  Temat zasługuje na oddzielne omówienie. Wstępnie można powiedzieć, że większość przepowiedni ma jedną wspólną cechę  - nie sprawdza się, bo życie często wyprzedza najśmielsze fantazje.

Napisz do Redakcji