NavBar
nr. 1
VICTORIA, BC
Grudzień 2007
DZIAŁY

Co? Gdzie? Kiedy?


Historia, Wspomnienia, Przeszłość


Poezja, Wiersze, Rymy


Bajki, Legendy, Opowiastki


K. Malczyk - Sprawa Dziekańskiego


Humor, Satyra, Rozrywka


Kam - Parking 20go wieku


Kostek Malczyk

Sprawa Dziekańskiego

JAK ZROZUMIEĆ TĘ SMIERĆ?

Jeszcze nie upłynął piąty tydzień od śmierci Roberta Dziekańskiego, a już powołano aż pięć komisji śledczych do zbadania zajścia na lotnisku w Vancouver. Podobno można się nawet doliczyć i szóstej, jeśli weźmie się pod uwagę tę, która ma być powołana w prowincji Ontario. Ponoć dlatego że będzie bardziej niezależna, bo oddalona o 5 tysięcy kilometrów. Przynajmniej trzy z nich nie mają znamion niezależności czy bezstronności. Są one, bowiem, tworami wewnętrznymi albo policji, albo instytucji rządowych zamieszanych w tę sprawę. Niedawno powołana przez rząd BC publiczna komisja będzi pracować przy tzw. otwartych drzwiach. To ma zapewnić jej obiektywność. Federalna komisja zapowiedziana 20 listopada, ostatnia jak dotąd, ma się zająć głównie sprawą używania paralizatorów (taserów) przez policję. Wyniki dochodzenia wszystkich komisji nie ukażą się jednak wcześniej niż na wiosnę 2008 roku. W tym czasie przypuszczalnie dużo się nie dowiemy. Media zajmą się aktualniejszymi sprawami. Ludzie powoli zapomną. Tylko matka długo będzie opłakiwać stratę jedynego syna.

Po upływie dwoch miesięcy od śmierci naszego rodaka w Vancouver można już sobie wyrobić pewien pogląd na tę smutną sprawę i zadać kilka pytań.

Spostrzeżenie pierwsze:
Robert Dziekański otrzymał wizę wjazdową do Kanady na pobyt stały. Przyznanie wizy „Landed Immigrant” na lotnisku w Vancouver nastąpiło dopiero po północy 14 października. Czyli ponad osiem godzin od momentu wylądowania i po przejściu dwugodzinnego przesłuchania. Dlaczego trwało to tak długo?

Canada Border Services Agency, federalne służby imigracyjne, nie wydała żadnego oświadczenia w sprawie odprawy imigracyjnej. A przecież to właśnie z powodu przewlekłego przetrzymania w strzeżonym rejonie lotniska Dziekański poczuł się zagubiony i stracił panowanie nad sobą. Od godziny około 12:30 po północy do 1:30 rano swoim nieracjonalnym zachowaniem zwracał na siebie uwagę Security Guards. Ci jednak nie uczynili absolutnie nic, by wyjaśnić sytuację. Część tych zdarzeń została nagrana na dysku video i na telefonie komórkowym przypadkowych pasażerów. W końcu wkroczenie policji zakończyło się śmiercią nowego imigranta. Interwencja kanadyjskiej policji RCMP została w całości zarejestrowana na dysku video przez Paula Pridcharda z Victorii.

Spostrzeżenie drugie:
Na usługach Urzędu Emigracyjnego pozostają stali tłumacze wielu języków równeż tłumacze języka polskiego. Jeden z tych tłumaczy (czy tłumaczek) prawdopodobnie był obecny na lotnisku w Vancouver w nocy z 13 na 14 października i przez dwie godziny, od 22:30 do 0:30 po północy, tłumaczył podczas przesłuchania imigracyjnego Roberta Dziekańskiego. Była to JEDYNA osoba, z którą Dziekański mógł się porozumieć. Nie znając w ogóle angielskiego, Dziekański mógł właśnie tłumaczowi czy tłumaczce powiedzieć o swojej niepewności, czy matka będzie jeszcze na niego czekała po 8 godzinach po wylądowaniu. Z nieznanych powodów ani tłumacz, ani nikt inny nie pomógł mu wybrnąć z trudnej sytuacji. Przedstawiciele rządu polskiego w Kanadzie, podobnie jak władze kanadyjskie, do tej pory nie wspominają o roli tłumacza w tej tragicznej nocy. Mówi się tylko, że takowego zabrakło, że nikt Dziekańskiego nie rozumiał, co on chciał, co wykrzykiwał. I w rezultacie zginął niezrozumiany przez nikogo. Sam tłumacz z przesłuchania imigracyjnego z niewiadomego powodu do tej pory się nie ujawnił. Przypuszczalnie chodzi tu o tajemnicę służbową.

Spostrzeżenie trzecie:
Upublicznienie nagrania video z akcji RCMP na lotnisku w Vancouver spotkało się z nadspodziewanym zainteresowaniem i oddźwiękiem na całym świecie. Tylko nieliczni wyrażali zrozumienie dla czterech rosłych policjantów, którzy obezwładnili paralizatorem bezbronnego człowieka, by następnie przygnieść go do podłogi całym swym ciężarem, tak długo, aż znieruchomiał. Aż nastąpiła śmierć. Potępienie brutalności i bezduszności policji było powszechne zarówno w Kanadzie i w Polsce jak i na całym świecie.

A co usłyszeliśmy od RCMP na koniec tego tygodnia, w dniu pogrzebu Roberta Dziekańskiego?

Najpierw, to czego żeśmy NIE usłyszeli. Otóż nie było żadnych przeprosin ani słów skruchy. Zamiast tego rzecznik RCMP William Elliott ogłosił, że cała czwórka policjantów z akcji na lotnisku w Vancouver została „przeniesiona do innych czynności”. Dodał, że nie wszystko zostało powiedziane w sprawie śmierci Dziekańskiego, że jeszcze nie poznaliśmy całej prawdy i że dochodzenie trwa.

Spostrzeżenie czwarte:
Eksperci od spraw policyjnych zgodnie podkreślali, że czwórka policjantów zmierzająca w stronę rozdrażnionego Polaka sprawiała wrażenie jakby wiedziała, co ma za chwile uczynić. „They had a plan of action”, ich akcja była już zaplanowana. Zaplanowane było użycie bezwzględnej siły, twierdzą znawcy przedmiotu. Pytania sa niełatwe: czy uporczywe milczenie na temat roli CBSA i tłumacza imigracyjnego rzeczywiście wynika z konieczności przestrzegania „tajemnicy zawodowej” lub „dla dobra śledztwa” czy też chodzi tu o coś innego – o to, że RCMP interweniowało po otrzymaniu jakiegoś przecieku z trwającej wiele godzin odprawy imigracyjnej Dziekańskiego? Tylko jedna z odpowiedzi na te pytania może być prawdziwa. Chyba ze CBSA przełamie nieetyczne w swej wymowie milczenie i rzuci zupełnie nowe światło na niezrozumiałe wydarzenia tamtej tragicznej nocy.

Bez złudzeń
Nie łudźmy się jednak, że kanadyjski urząd imigracyjny będzie dobrowolnie siebie obciążał. RCMP przez trzy tygodnie próbowała zapobiec upublicznieniu obciążającego ją nagrania video z akcji przeciwko Dziekańskiemu. Dopiero wstąpienie na drogę sądową przez właściciela dysku video, pana Paula Pridcharda z Victorii, zmusiło władze federalnej policji kanadyjskiej do zwrotu zarekwirowanego wcześniej dysku prawowitemu właścicielowi. A kto może zmusić CBSA do dania świadectwa prawdzie?

Komisje dochodzeniowe stoją przed niemożliwym zadaniem przełamania zmowy milczenia dwóch federalnych instytucji RCMP i CBSA.
Może, gdy tego dokonają, łatwiej będzie zrozumieć tę tragiczną śmierć.


Kostek Malczyk jest dziennikarzem. Mieszka w Victorii.


Jeśli chcecie państwo podpisać petycje w sprawie można ją znależć na stronie:
http://www.thepetitionsite.com/takeaction/212297027?z00m=17601475


Kontakt